Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NINE DEAD

NINE DEAD

Nine Dead

ocena:5
Rok prod.:2010
Reżyser:Chris Shadley
Kraj prod.:USA
Obsada:Melissa Joan Hart, William Lee Scott, John Terry, James C. Victor, Marc Macaulay, Lucille Soong, Chip Bent
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny. Przekonujemy się o tym popełniając przestępstwo, za które odpowiadamy przed sądem. Łamiąc prawo jesteśmy świadomi, że może spotkać nas kara, choć zapewne kalkulujemy ewentualne ryzyko. Czasem jednak nie jesteśmy świadomi, konsekwencji naszych działań. Kupujemy przepyszny tort z czekoladowym kremem, którego kawałek pochłaniamy u cioci na imieninach. Mija kilkanaście godzin, odczuwamy nudności, gorączkę, przesiadujemy we WC – Salmonella. To przypadek, że natrafiliśmy na cukiernika, który nie przejmował się zbytnio higieną, ale za to był tańszy, a oferowane przez niego ciasto smakowicie wyglądało. Każde nasze działanie, a nawet jego brak w określonej sytuacji niesie za sobą konsekwencje. Nie zawsze przykre, czasem przyjemne.

Kino, zwłaszcza zbrodnia i groza, żeruje na nietrafnych wyborach, na tym, co nas najgorszego może spotkać. To grupa nastolatków, która postanawia wybrać krótszą drogę i napotyka zwyrodnialców, to osobnik mszczący się za śmierć córki. Fabułę można różnie skonstruować. Pomysł twórców recenzowanego obrazu był bardzo prosty. W Los Angeles dochodzi do serii tajemniczych uprowadzeń. Wydaje się, że ofiary nie mają ze sobą wiele wspólnego - to ksiądz, pedofil, czy policjant. Tajemniczy osobnik porywa dokładnie dziewięć osób, które umieszcza w odosobnionym pomieszczeniu, przywiązuje do specjalnych słupów. Zamaskowany mężczyzna informuje swoje ofiary, że je uwolni, jeżeli rozwiążą zagadkę ich porwania. Mają jednak na to ograniczony czas – co dziesięć minut oprawca będzie pojawiał się w pomieszczeniu i zabijał jedną osobę, jeżeli nie wydedukują powodu ich uprowadzenia.


Cała akcja w jednym miejscu? To jedna z trudniejszych metod na poprowadzenie fabuły. W tym wypadku niewielkim pomieszczeniu, bo bohaterowie nie dysponują całą posesją. Takie podejście niesie za sobą określone konsekwencje, a mianowicie nastawienie na kino „gadane”. W końcu ofiary muszą w jakiś sposób odpowiedzieć na postawione im przez porywacza pytanie. Dialogi to właśnie koło zamachowe „Nine Dead”. Trzeba przyznać, że dobrze napisane, bo skutecznie budują napięcie. Dobrym pomysłem było regularne uśmiercanie kolejnych postaci. To wyróżnia recenzowaną produkcję. Wiemy dokładnie, kiedy zginie następna osoba, nie wiemy natomiast, kto to będzie. Oczywiście trudno jest mówić o wartkiej akcji, jednakże nie o nią przecież chodzi. Twórcy umieścili w czterech ścianach różne typy ludzkie. Należy przyznać, że dobrze wykorzystali ludzkie kalki, otrzymujemy zatem stereotypowego pedofila, księdza, czy panią prokurator. Wraz z rozwojem fabuły ich rys psychologiczny nieco się jednak pogłębia. Otrzymujemy ciekawe studium przypadku i działań ludzkich, które splatają ofiary, bo łatwo się już na początku seansu domyślić, że ich ścieżki życiowe się skrzyżowały.

Praktycznie unieruchomieni ludzi i akcja sprowadzająca się do rozmów i dedukcji wymagała jednego - dobrej obsady aktorskiej. Twórcy wybrali nie najgorszą ekipę, co nie oznacza, że idealną. Dotyczy to przede wszystkim Melissy Joan Heart, której kreacja nie należy do najbardziej udanych, zwłaszcza pod koniec filmu. Razie jej gra ciałem, a także brak pomysłu na kreację pani prokurator, co negatywnie zaskakuje zważywszy na fakt jej olbrzymiego doświadczenia serialowego.

Recenzowany obraz posiada dwa bardzo wyraźne mankamenty. Pierwszym jest scenariusz. Pomysł jest ciekawy i nieźle zrealizowany, dzięki temu losy bohaterów intrygują. Niestety diabeł tkwi w szczegółach, które nie są zbyt dobrze dopracowane, co drobiazgowi widzowie z pewnością wychwycą. Nie wypomnę konkretów, bo musiałbym spojlerować. Kolejną wadą jest fabułą nieco przypominająca „Piłę” Jamesa Wana. Nie jest to jednak zbyt wielki defekt, bowiem twórcy „Nine Dead” postawili na ciekawą i mroczną intrygę, a nie wymyślne sposoby zabijania. Choć oglądanie kolejnego klonu „Piły” nie każdego musi zachwycać.

Budżet „Nine Dead” to zaledwie około dwa miliony dolarów. Większa kwota właściwie nie była potrzebna, bo w filmie brak jest kosztownych efektów specjalnych, także scenografia ogranicza się do jednego obskurnego pomieszczenia, które w dodatku nie wyróżnia się specjalnie, jeżeli porównamy z „konkurencyjnymi” pokojami w innych produkcjach. Spełnia jednak swoja rolę.

„Nine Dead” to obraz, którego fabuła to mozolnie zbudowana układanka – zagadka spotkania grupy ludzi, mroczna wędrówka po zakamarkach ludzkich działań, które chluby ich sprawcom nie przynoszą. Przeszłość bohaterów intryguje i wciąga, choć jeżeli nie zaakceptuje się stylu prowadzenia akcji, to czeka nuda. Mimo wielu atutów recenzowany film to przeciętniak, który niczym specjalnym się nie wyróżnia. No może poza jednym – całkiem dobrze opowiedziana filmowa historia zostaje zdruzgotana zakończeniem. Mam wrażenie, że twórcy nie przemyśleli go zbyt dobrze. Oczywiście to kwestia subiektywnej oceny. Film wymaga niewielkiego skupienia uwagi, dlatego seans raczej w niewielkim gronie osób powinien być udany.

Screeny

HO, NINE DEAD HO, NINE DEAD HO, NINE DEAD HO, NINE DEAD HO, NINE DEAD HO, NINE DEAD HO, NINE DEAD HO, NINE DEAD HO, NINE DEAD HO, NINE DEAD HO, NINE DEAD HO, NINE DEAD HO, NINE DEAD

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawnie przeprowadzona akcja
+ wciągająca fabuła
+ dobrze budowane napięcie

Minusy:

- scenariusz
- klon „Piły”
- zakończenie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -