Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:AND SOON THE DARKNESS (2010)

AND SOON THE DARKNESS (2010)

I zapadła ciemność

ocena:4
Rok prod.:2010
Reżyser:Marcos Efron
Kraj prod.:Argentyna / Francja / USA
Obsada:Amber Heard, Odette Annable, Karl Urban, César Vianco
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nie ma co owijać w bawełnę – o jakości amerykańskiej kinematografii decyduje popyt i podaż. Film jest towarem, który przynieść ma zysk. Nic więc dziwnego, że większość filmowych produkcji kręconych jest pod określoną grupę docelową. Odbiorcami horrorów w USA są najczęściej młodzi ludzi, oni także stanowią „target group” dla „przeróbek” filmów grozy sprzed kilkudziesięciu lat. Porównywanie obu dzieł – oryginału i remake’u - najczęściej nie ma sensu. Nowa wersja musi być dynamiczniejsza, efektowniejsza, a przede wszystkim łatwiejsza do strawienia dla widza nieprzyzwyczajonego do wysiłku intelektualnego. O jakichkolwiek niejednoznacznościach i niedopowiedzeniach twórcy remake’ów nie mają nawet prawa myśleć. Skutki owej „strategii twórczej” jak na dłoni widać w filmie „And Soon the Darkness” Marcosa Efrona będącego nową wersją słynnego obrazu Roberta Fuesta.

Dwie promieniujące seksem amerykańskie siksy odłączają się od większej grupy turystów, by na rowerach zwiedzić trochę egzotycznej, argentyńskiej prowincji. Początkowo nic nie zapowiada katastrofy – dziewczyny zachwycają się widoczkami, korzystają z pięknej pogody, piją alkohol i prowokują miejscowych chłopaków. Tylko my, widzowie, dostrzegamy na twarzach obserwujących Amerykanki autochtonów wyraz niechęci i ledwo skrywanej wrogości. Ostatniego dnia pobytu na prowincji jedna z dziewczyn – Ellie - znika. Druga, Stephanie, natychmiast próbuje przekonać wszystkich wokół, by jak najszybciej rozpocząć akcję poszukiwawczą. Pomoc bohaterce oferują miejscowy policjant oraz pewien Amerykanin. Stephanie zaczyna jednak podejrzewać, iż któryś z nich może mieć coś wspólnego z porwaniem Ellie.

Jeśli ktoś oglądał wcześniej film Roberta Fuesta i zachwycił się emanującą z niego aurą tajemniczości, seansem remake’u będzie srodze zawiedziony. W „And Soon the Darkness” z 1970 roku przez niedomówienia i dwuznaczności do ostatnich ujęć trzymani byliśmy w niepewności co do tożsamości czarnego charakteru. Zabieg osadzenia traktującej o porwaniu historii na skąpanej w słońcu francuskiej prowincji przez skontrastowanie obu aspektów opowieści mógł zrobić duże wrażenie. Poza tym europejskość filmu Fuesta czyniła opowieść bliższą widzowi, a przez to wiarygodniejszą i bardziej przejmującą. Remake do cna odarto z budzącej niepokój otoczki niewytłumaczalności. Jego twórca akcję przeniósł do Argentyny. Bohaterkami uczynił dwie opalone laski, które wśród tubylców wyglądają jak papugi otoczone stadem wróbli. Dziewczyny niby przyjeżdżają odpocząć i zobaczyć parę interesujących miejsc. Szybko jednak wychodzi z nich amerykański sznyt, który nawet w argentyńskiej wioszczynie każe im być wyjątkowymi za wszelką cenę. Nie trzeba więc długo czekać na to, by ktoś wyszedł z inicjatywą utarcia nosa „wyluzowanym turystkom”.

„And Soon the Darkness” Marcosa Efrona nie jest filmem najgorszym, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, iż powstał on tylko i wyłącznie z chęci zarobienia na pomyśle Roberta Fuesta. Na pierwszy rzut oka obraz ma wszystko, co powinien posiadać w miarę solidny dreszczowiec – egzotyczne miejsce akcji, namiastkę klimatu osaczenia i zaszczucia, niezłe zdjęcia i historię pozbawioną irytujących dłużyzn. Twórcy jednak przy jego realizacji przyjęli strategię pójścia po linii najmniejszego oporu. Nie tylko zrezygnowali z czającej się poza kadrem grozy (nie to wszak straszy co widzimy, a to, czego się spodziewamy), lecz przez wyjaśnienie wszystkich śladowych niejasności uczynili film banalnym. Już w połowie seansu co bardziej domyślny widz zorientuje się, kto jest kim i w czym tkwi sedno intrygi. Co gorsza, z każdą upływającą minutą film „pozbywa się” elementów horroru, co prowadzi do tego, iż finał ogląda się niczym pozbawione jakiegokolwiek polotu sensacyjne filmidło.

W kreowaniu obrazu na coś, co od biedy można by nazwać horrorem/filmem grozy/ dreszczowcem nie pomagają ani aktorzy, ani elementy stanowiące o istocie gatunku. Mówienie o sztuce aktorskiej w kontekście produkcji Efrona zakrawa o kpinę. Wszystkie postacie zostały rozpisane na kolanie, nic więc dziwnego, iż nawet Amber Heard nie udało się tchnąć w Stephanie choćby krztyny indywidualizmu. Dziewczyna biega, stara się, przeżywa, walczy, a my patrzymy na nią jak na manekina. Kiedy tylko na ekranie pojawia się filmowy szwarccharakter, od razu wiemy, iż to właśnie on stoi za porwaniem jednej z Amerykanek.

Niby twórcy filmu starają się nas sprowokować nas do gonitwy myśli nad tym, kto przyczynił się do tragedii Amerykanek. Tumanią nas, mylą tropy, próbują podkręcać napięcie. Od czasu do czasu podnoszą ciśnienie niespodziewanym wtargnięciem któregoś z bohaterów. By jeszcze bardziej przekonać nas, iż „And Soon the Darkness” jest horrorem, na pewien czas akcja przenosi się do gigantycznego gruzowiska będącego pozostałościami po mieście. Żaden z tych zabiegów jednak nie sprawia, iż zaczynamy drżeć o los którejś z bohaterek. Pod koniec filmu, w najbardziej dramatycznych chwilach, są one nam tak samo obojętne, jak w pierwszej części, kiedy dziewczyny bawią się kosztem miejscowych chłopaków.

„And Soon the Darkness” Marcosa Efrona jest filmem niepotrzebnym. Nie sprawdza się ani jako emocjonująca i nowocześniejsza wersja brytyjskiego oryginału, ani jako odrębny film wykorzystujący jedynie pomysły z pierwowzoru. Nie dajcie się więc nabrać i pamiętajcie, iż „jedynie słuszną” wersją „And Soon the Darkness” jest ta z 1970 roku w reżyserii Roberta Fuesta.

Screeny

HO, AND SOON THE DARKNESS (2010) HO, AND SOON THE DARKNESS (2010) HO, AND SOON THE DARKNESS (2010) HO, AND SOON THE DARKNESS (2010) HO, AND SOON THE DARKNESS (2010) HO, AND SOON THE DARKNESS (2010) HO, AND SOON THE DARKNESS (2010) HO, AND SOON THE DARKNESS (2010) HO, AND SOON THE DARKNESS (2010) HO, AND SOON THE DARKNESS (2010)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ od strony wizualnej film bez zarzutu
+ ładne obie aktorki
+ kilka urokliwych widoczków

Minusy:

- historia „wykastrowana” ze wszystkiego co było najlepsze w filmie Fuesta
- jednowymiarowe postacie
- nuda
- kilka absurdalnych rozwiązań fabularnych
- zupełnie niepotrzebny remake

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -