Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ALIEN ORIGIN

ALIEN ORIGIN

Alien Origin

ocena:3
Rok prod.:2012
Reżyser:Mark Atkins
Kraj prod.:USA
Obsada:Chelsea Vincent, Peter Pedrero, Trey McCurley, Philip Coc
Autor recenzji:gościnnie: Dariusz Kick
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Pamiętacie film, w którym grupa studentów szkoły filmowej (nie Semafor), wybiera się do lasu w celu nakręcenia dokumentu o pewnej postaci? Widzimy ich przygotowania do wyprawy, później wchodzą do lasu a im dalej w las tym więcej drzew? Pewnie już kojarzycie. Sławetny Blair Witch Project. W tym filmie jest podobnie. Z tą różnicą, że zamiast studentów mamy żołnierzy a zamiast wiedźmy, Aliena. Jednym słowem, kolejna produkcja typu mockumentary, do bólu przypominająca Wiedźmę z Blair.

Grupa żołnierzy dostaje rozkaz rozmieszczenia sześciu kamer w Brazylijskiej dżungli. Dokładnie, nie „przesłyszeliście” się. Jeśli ktoś podłapie ten pomysł w naszym kraju, nie uchowa się żaden leśniczy. Ale wracając do tematu. Owe kamery w szalonej, ilości mają monitorować przestrzeń trzech mil. Skończy się bezkarne wykradanie jagód a my wiemy już, dlaczego misie Koala przeniosły się do Australii, gdzie mogą bezkarnie ćpać na umór. W każdym razie, w wojsku na całym świecie jest tak samo. Nie zadaje się głupich pytań. Jeśli każą wieszać na drzewach kamery, pytają, co najwyżej jak wysoko. Wiem, bo byłem. Skoro już podjęto takie zadanie, wypadałoby utrzymać je w tajemnicy. Pewnie właśnie w tym celu do wyprawy dołącza ekipa filmowa na czele z Julią Evans.

Uzbrojeni po zęby żołnierze wpadają do lasu nerwowo, jak narkoman do apteki. Celują przed siebie, robią fikołki, rozmawiają na migi i w ogóle starają się podkręcić atmosferę. Spinają się jak poseł Rokita w samolocie Lufthansy. W końcu, kiedy się tym wszystkim zmęczą, rozbijają obóz. Budują szałasy, rozwieszają hamaki i w ogóle goszczą się jakby weszli do domu wielkiego brata, co najmniej na miesiąc. Rano po drobnym incydencie ruszają dalej. Atmosfera cały czas jest nerwowa, jakby czuli, że gdzieś pośród zwykłych drzew czają się Enty gotowe rzucić się na nich i ich pożreć. Jednak zamiast tego spotykają człowieka z gór, niemieckich amiszów a nawet kuriera. Tak moi drodzy, ta dżungla tętni życiem. Można tak ciągnąć tego spoilera jak gumę do żucia, tylko, po co?

Na początek napiszę, co się generalnie udało. Przede wszystkim uniknięto nudy w pierwszej połowie filmu. Obawiałem się, że kolejny spacer po lesie z kamerą w ręce to będzie dla mnie za dużo. Że lepiej obejrzeć Cejrowskiego ganiającego boso po dżungli. Ale moim zdaniem akcja dość szybko posuwa się do przodu i co rusz, dzieje się. Może nie wszystko z sensem, ale się dzieje. Po drugie. Kiedy dochodzi do bliskiego spotkania trzeciego stopnia, kamera pracuje na takim zbliżeniu, że nie razi brak gotówki i scenografia zupełnie nieadekwatna do sytuacji. I to w zasadzie wszystko, co się w tym filmie udało. Natomiast cała historia jest tak nielogiczna i nietrzymająca się kupy, że aż trudno uwierzyć. Nie wypada wymieniać wszystkich idiotyzmów, ponieważ musiałbym zdradzić większość fabuły. Choć i tak każdy się domyśla, do czego to wszystko zmierza. Gra aktorska woła o pomstę do nieba a dialogi to po prostu koszmar. Od momentu, kiedy ekipa wchodzi do lasu, kamera trzęsie się tak potwornie a obraz jest tak chaotyczny, że może przyprawić, co wrażliwszych widzów o odruch wymiotny. Natomiast później albo to się uspokaja, albo mój wzrok się przyzwyczaił. Żołnierze nie mają pojęcia o swojej profesji, filmowcy chyba również skoro ktoś celuje z teleobiektywu do gościa stojącego tuż obok niego. Poza tym, w drugiej połowie filmu, kiedy nawiązuje się właściwa akcja, do filmu wkrada się nuda. I jest już tylko gorzej.

Pozostaje jeszcze kwestia tytułu. Jeśli miał sugerować to, o czym wszyscy myślimy, ale boimy się powiedzieć głośno, to jakieś nieporozumienie. Jeśli jest to tylko gra słów, to tani chwyt żeby przyciągnąć widza. W każdym razie, Alien Origin nie wywoła u was żadnego napięcia, nerwowości, strachu. W tym filmie znajdziecie tyle emocji, co w mimice twarzy posła Pawlaka. Jedna gwiazdka za chęć tworzenia. Jedna za tempo pierwszej połowy filmu i jedna za przyzwoite wybrnięcie z wizyty na „pokładzie” statku. Można sobie odpuścić ten film, natomiast, jeśli macie akurat wolną chwilę, sami się przekonajcie. Wszystko wskazuje na to, że inspiracją dla Marka Atkinsa był Lloyd Pye ze swoją Teorią Interwencji, którą przedstawił między innymi w filmie Alien Origin by Lloyd Pye z 2009 roku. Złośliwi twierdzą, że najdroższy w tym filmie był plakat a casting robiono z łapanki. Ja osobiście nie trawię filmów found footage, a mimo to dałem radę do samego końca. Więc może i Wy dacie radę.

Screeny

HO, ALIEN ORIGIN HO, ALIEN ORIGIN HO, ALIEN ORIGIN HO, ALIEN ORIGIN HO, ALIEN ORIGIN HO, ALIEN ORIGIN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ umiejętne filmowanie niektórych scen
+ brak nudy w pierwszej połowie filmu

Minusy:

- brak logiki
- kiepska gra aktorska
- nuda w drugiej połowie
- brak horroru

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -