Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:JOSHUA (2007)

JOSHUA (2007)

Joshua

ocena:3
Rok prod.:2007
Reżyser:George Ratliff
Kraj prod.:USA
Obsada:Sam Rockwell, Jacob Kogan, Vera Farmiga, Celia Weston, Dallas Roberts
Autor recenzji:gościnnie: Arleta Wojtczak
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jak najprościej zrobić straszny, a zarazem ambitny/głęboki intelektualnie/emocjonalnie film? Taki, żeby z krzeseł pospadała nie tylko żądna krwi młodzież, unikając tym samym lawirowania na granicy banału oraz posądzenia o populizm. Tu targetem ma być wymagający, dojrzały odbiorca, który nie wystraszy się byle flaków wypływających z ekranu, taki co już podobno niejedno widział. Niektórzy twierdzą, że najlepiej wówczas nakręcić coś o przerażającym dzieciaku i jego niepostrzeżenie ujawniających się tajemnych umiejętnościach, na przykład manipulacji. George Ratliff wpadł na taki właśnie z pozoru genialny pomysł. Z pozoru, bo horrorem jest już samo przetrwanie seansu.

Kolejny z serii obrazów o ponadprzeciętnie inteligentnym dziecku (swoją drogą, ciekawe gdzie są ci wszyscy genialni dorośli, skoro powstało już tak wiele filmów o nieprzeciętnych małolatach, iż wydawać by się mogło, że Amerykanie muszą mieć najwyższe IQ na globie), którego dotyka tragedia w postaci narodzin siostrzyczki odbierającej mu sporą część uczucia i zainteresowania otoczenia. Jak niemal każde dziecko postawione w tak niekomfortowej sytuacji zaczyna robić wszystko, by zwrócić na siebie uwagę i odegrać na zdrajcach – rodzicielach, a że nasz Joshua posiada nieco większe możliwości, niż jego rówieśnicy, to i zemsta zapowiada się na o wiele ciekawszą. I to chyba najmocniejsza strona obrazu. Jacob Kogan vel Joshua wywiązał się z zadania lepiej niż dobrze. Trudno stwierdzić czy to z uwagi na stronę fizyczną, czy też zdolności aktorskie, mamy do czynienia z rewelacyjnym odtwórcą killer children. Aż miło popatrzeć na każdy gest z wiarą, że dzieciak jest do tego wszystkiego autentycznie zdolny. I w zasadzie tyle o jasnej stronie podobno mrocznego obrazu.

Przez niemal całą godzinę i 46 minut gdzieś na usta ciśnie się pytanie: Ale o co chodzi? Wszystkie niespójności logiczne kłują w oczy tak, że aż bolą. Bo właściwie o czym ma być to film i do jakiego ciemnego kąta uciekła scenarzystom właściwa fabuła? Z jednej strony widz dostaje demonicznego chłopca, do perfekcji opanowującego umiejętność manipulacji otoczeniem w przedziale 18+, dzięki czemu sprawnie eliminuje niewygodnych dorosłych. Równolegle pojawia się sugestia, że to nie tyle samo dziecko, co jakiś zły, egipski bóg opanował jego niewinną duszyczkę i swoimi siejącymi zniszczenie łapskami demoluje doskonały dotąd ład. Dorzucono jeszcze niepokojące hałasy wydobywające się gdzieś z niezamieszkanych pomieszczeń (duchy lub szczury jak kto woli – i tak nikt nie zobaczy). No i oczywiście powracająca depresję poporodowa i/lub choroba psychiczna matki, sprowokowana tajemniczymi wydarzeniami z dzieciństwa o których jednak nic więcej nie wspomniano, cóż tak się zdarza. Wreszcie niewyjaśniony wieczny płacz obojga noworodków – wcześniej Joshuy, a obecnie jego siostry. Pomieszanie z poplątaniem. Wygląda to tak, jakby scenarzysta miał pomysły na kilka filmów, a że pozwolono mu napisać tekst tylko jednego, skołowany wrzucił je wszystkie jak leci w jeden, stawiając własne wizje ponad logikę i tajemnicze słowo: fabuła. Obiektywnie każdy z tych pomysłów jest całkiem niezły i jako osobny byt miałby spore szanse się sprawdzić. Niestety, w takim nawarstwieniu wyszedł bałagan, którego ogarnąć zdrowy rozum nie jest w stanie. A być może jest to zwyczajnie wina braku pomysłu i pozlepianie kilku przychodzących do głowy wariacji na temat tego, jak obraz powinien ostatecznie wyglądać.

Wydaje się, że twórcy mieli ambicje stworzyć kolejny obraz na miarę tych, które przeszły już do kanonu lektur obowiązkowych każdego fana grozy. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że postać Joshuy wzorowana jest na małym Damianie z Omenu. To samo niepokojące spojrzenie, niewinny uśmiech, introwertyzm niemal niespotykany wśród rówieśników. To także umiejętność panowania nad światem dorosłych, którzy z opiekunów nieświadomie stają się podopiecznymi, skazanymi na kaprysy oraz ostateczny wyrok dziecka. I choć wszystkim wydaje się, że panują nad sytuacją, to nikt nie może czuć się bezpieczny. Do pewnego stopnia też postać matki ma kilka fizycznych oraz psychicznych rys Mii Farrow w Dziecku Rosemary. Niestety, talent i skala możliwości nie te. Zamiast kobiety walczącej z niewidzialnymi potworami, zobaczyć można łzawą, beznamiętną kurę domową.

Joshua z nieźle zapowiadającego się straszaka zamienił się w bardzo długi i smutny instruktaż o tym, jak nie należy kręcić filmów grozy. Można zgadywać, że gdyby powstał w 1977, a nie 2007, to być może kogoś by jeszcze przestraszył. Niestety od czasu Richarda Donnera powstało już tak wiele dzieł o złych dzieciach, że obecnie twórcy muszą wysilić się nieco bardziej. Mocne kino opiera się przede wszystkim na mocnych, spójnych podstawach w scenariuszu oraz talencie przynajmniej kilku realizatorów. Ratliff, pod pozorem przerażającej opowieści, zafundował widzom rozwlekłą, nudną papkę, która zamiast straszyć, może sprawić co najwyżej, że kilka osób utwierdzi się w decyzji o wyższości antykoncepcji nad płodnością. I tylko talentu Sama Rockwella żal.

Screeny

HO, JOSHUA (2007) HO, JOSHUA (2007) HO, JOSHUA (2007) HO, JOSHUA (2007) HO, JOSHUA (2007) HO, JOSHUA (2007)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Joshua
+ muzyka

Minusy:

- nie straszy
- dłużyzny
- niespójny

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -