Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SWARM

SWARM

Rój

ocena:6
Rok prod.:1978
Reżyser:Irvin Allen
Kraj prod.:USA
Obsada: Michael Caine, Katharine Ross, Richard Widmark, Richard Chamberlain, Olivia de Havilland, Slim Pickens, Bradford Dillman
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kobiety podobno lękają się myszy i pająków. A prawdziwi faceci? W poszukiwaniu strachu oglądają horrory, w których wszelkie stworzenia duże i małe atakują ludzi. Uproszczenie? Zapewne. Grozę budzą nie tylko stworzenia nadnaturalne, ale także te znane ze świata fauny. Jednym z pierwszych, który odcisnął kulturowe piętno był fikcyjny King Kong, potem Godzilla. Stwory te łączy niewątpliwie olbrzymi rozmiar, choć ich na szczęście nigdy nie spotkamy. Co innego z rekinami. Te istnieją, ale czy możliwe jest spotkanie tak zajadłego egzemplarza, jak w obrazie Spielberga „Szczęki”? I tak będziemy się ich bać przynajmniej w kinowej sali czy na domowym seansie. Zwierz nie musi być jednak duży, to może być zwykły insekt. Czy faktycznie tylko kobiety boją się myszy i pająków? A co z osami, pszczołami, szerszeniami? Lata siedemdziesiąte ubiegłego stulecia były pomyślne dla filmów spod znaku „Animal Attack”, także w tym okresie powstało wiele znaczących obrazów katastroficznych, jak choćby „Trzęsienie ziemi” (1974), i „Płonący wieżowiec” (1974). Obie te stylistyki skutecznie łączy recenzowany „Rój”.

Akcja filmu rozpoczyna się w bazie wojskowej zaatakowanej przez rój pszczół. Do ośrodka przybywa entomolog Brad Crane, który twierdzi, że śmiercionośni „goście” pochodzą z Afryki i zagrażają Ameryce. Razem z grupą naukowców stara się opracować sposób na ich unieszkodliwienie oraz antidotum na jad pszczół. Rój kieruje się w stronę Houston pustosząc wszystko po drodze. Kiedy działania naukowców nie przynoszą spodziewanych efektów, a ofiar wśród ludności jest coraz więcej, do akcji wkracza wojsko.


Powstały w 1978 roku „Rój” należy do najbardziej znanych obrazów, w których zagrożeniem dla człowieka są pszczoły. W tamtej dekadzie powstało jeszcze kilka obrazów, takich jak „Killer Bees” (1974), „The Savage Bees” (1976). Nie zyskały one jednak zbyt wielkiego rozgłosu. Zresztą nie były to zbyt drogie produkcje i nie brali w nich udziału zbyt znani aktorzy. W recenzowanym filmie na planie pojawiają się w rolach głównych Michael Caine, Henry Fonda, Katherine Ros, Richard Chamberlain i Richard Widmark. Taka obsada intryguje. Choć „głośne nazwiska” często gościły w obrazach katastroficznych tego okresu. Irwin Allen, którego twórczość przypadała głównie na lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte dwudziestego wieku, to weteran (reżyser i producent) tego typu kina, a także filmów i seriali SF, takich jak „Lost in Space”, „City Beneath The Sea”. Choć jego największym osiągnięciem pozostaną - „Płonący wieżowiec” wyreżyserowany wspólnie z Johnem Guillerminem, „Tragedia Posejdona” (producent) oraz „Rój”. Wymienione obrazy cechuje fabuła opowiadająca historię ludzi stojących w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, które zawdzięczają poniekąd innym osobom. „Rój” jest jednak nieco inny. Człowiek mierzy się z nieokiełznanym rojem bardzo agresywnych pszczół.

„Rój” to obraz o nieco odmiennej narracji od wspomnianych katastroficznych arcydzieł. Allen nie tworzy zbyt długiego wprowadzenia w fabułę, dosyć szybko przechodzi do właściwej akcji. Głównych bohaterów wprowadza już na początku filmu. Ich portrety psychologiczne są stopniowo rozwijane w ciągu trwania seansu. Trzeba przyznać twórcom, że ten bardzo długi film nie nuży, akcja rozwija się dynamicznie idąc dwoma torami. Pierwszy to walka z morderczymi owadami, druga to praca naukowców starających się znaleźć antidotum na śmiertelny jad pszczół. Na pewno spora w tym zasługa scenariusza powstałego na podstawie powieści Artura Herzoga III, za który odpowiadał Stirling Siliphant. Dzięki jego pracy otrzymujemy spójną opowieść z odpowiednią dawką emocji, tragedii i bohaterstwa. Warto wspomnieć, że Siliphant współtworzył także „Tragedię Posejdona” i „Płonący wieżowiec”. Słynie także z klasyków i seriali, jak choćby „Alfred Hitchock prezentuje” (1956-1959), „Wioska przeklętych” (1960), „Marlowe” (1969), „Elita zabójców” (1975) i wielu innych. Dobry scenariusz nie oznacza jednak, że fabuła jest idealnie opowiedziana. Czasem przytrafiają się dłużyzny, to część dramatycznych „wtrąceń” - tragedii ofiar bezlitosnych pszczół. Niestety kuleje logika wydarzeń. Zachowania filmowych ekspertów czasem wydają się dziwne, a skróty fabularne nadmierne (choć były niezbędne). Ostatnią z wielkich osobistości, która przyczyniła się do powstania „Roju” jest Jerry Goldsmith, genialny kompozytor, którego chyba nie trzeba przedstawiać. Jego muzyka świetnie ilustruje filmowe wydarzenia, znakomicie pomaga wywoływać emocje.

Świetnie wypadają efekty specjalne. No dobrze, trochę się zestarzały. Bardzo dobrze i przekonująco wyglądają ataki pszczół. Niestety upływ czasu bywa aż nadto widoczny. Jednym z największych straszaków, którymi twórcy epatowali widza były olbrzymie pszczoły - halucynacje, które ukazywały się użądlonym ofiarom. Może czterdzieści lat temu to faktycznie budziło grozę, ale nie dzisiaj. Bardzo zestarzały się także sceny rozgrywające się w centrum dowodzenia. Liczny personel, bohaterowie zastanawiający się nad kolejnym posunięciem - to wszystko w otoczeniu komputerów. Cóż, nie będę tego dalej rozwijał, każdy domyśli się sam. Choć poza tym scenografia i plenery to jeden z największych atutów „Roju”. Choć nie jedyny. Nie należy zapomnieć o wspomnianych wcześniej odtwórcach głównych ról, pośród których najjaśniejszym blaskiem świecili niewątpliwie Michael Caine i Henry Fonda. Odpowiedni dobór obsady to niewątpliwy atut obrazów Allena.

Recenzowany obraz współczesnego widza raczej nie przerazi. Wystarczy powołać się na podany wcześniej przykład halucynacji z olbrzymią pszczołą w roli głównej, która większych emocji nie wzbudzi, choć napaść setek tysięcy latających owadów na przerażonych ludzi nawet dzisiaj zrobi wrażenie. „Rój” znacznie lepiej spisuje się jako kino katastroficzne, klasyk lat siedemdziesiątych poprzedniego wieku. Film niesie za sobą ekologiczne przesłanie aktualne w zasadzie od dawien dawna, także obecnie. Warto wspomnieć także o globalnym charakterze katastrofy. Dotyka ona wprawdzie tylko Stanów Zjednoczonych, ale zagrożenie przywędrowała z daleka. Twórcy ciekawie zderzają ze sobą różne podejścia do tragedii. Odmienne punkty widzenia naukowców i wojska, a w tle tragedia zwykłych ludzi, ale także ich bohaterstwo. Allen daje widzom do zrozumienia, że człowiek kontra natura to mordercza walka, którą człowiek może przegrywać. Czy ostatecznie tak się dzieje w jego filmie?

Screeny

HO, SWARM HO, SWARM HO, SWARM HO, SWARM HO, SWARM HO, SWARM HO, SWARM HO, SWARM HO, SWARM HO, SWARM HO, SWARM HO, SWARM HO, SWARM

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ tematyka

+ scenariusz

+ muzyka

+ gra aktorska

+ scenografia

+ efekty specjalne (choć część się zestarzała)

Minusy:

- logika wydarzeń

- nieliczne dłużyzny

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -