Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:13 EERIE

13 EERIE

13 Eerie

ocena:3
Rok prod.:2013
Reżyser:Dean Lowell
Kraj prod.:Kanada
Obsada: Katharine Isabelle, Michael Shanks, Brendan Fehr, Brendan Fletcher
Autor recenzji:gościnnie: Patryk Hertel
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Odludna wyspa, na której nic nie żyje. Grupka studentów. Zmutowani więźniowie. Walka o przeżycie. Nowy kanadyjski film nie ukazuje niczego nowego, w dodatku w bardzo kiepskim wydaniu.

Kilkoro studentów kryminologii staje przed życiową szansą. Wyruszają na pewna wyspę, aby tam przeprowadzić badania na zwłokach. Od tego, jak się spiszą zależy przyszłość jednego lub jednej z nich, najlepszy ze studentów zostanie przyjęty na staż do FBI. Pomimo że ich opiekun – profesor Tomkins zadbał o to, aby jak najmniej czynników zewnętrznych rozpraszało młodych naukowców, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Oprócz trzech podstawionych przez profesora ciał, pojawia się jeszcze jedno, zaniepokojeni studenci informują go o tym, gdy wracają na miejsce ciało znika...

Zaczęło się obiecująco, sprawnie zrealizowany trailer przyciągnął moja uwagę i zachęcił do obejrzenia nowego filmu Lowella Deana, mało znanego reżysera, dla którego jest to debiut w kinie grozy. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, za wabik posłużyła informacja, że jest to film producentów „Resident Evil 4”, oraz „Silent Hill”. Do tego miejsce akcji jest dość oryginalnie wzorowane na słynnej „Trupiej farmie” w Knoxville, Tennessee, a jedną z głównych ról powierzono Katharine Isabelle, którą pamiętamy z niezłej kreacji w oryginalnym, zeszłorocznym „American Mary”.
Niestety. Mimo najszczerszych chęci nie udało mi się znaleźć niczego więcej, co dałoby się zaliczyć na plus tej produkcji, a i nie wszystkie z wyżej wymienionych zabiegów przyniosły pożądany rezultat. Jeśli rzeczywiście filmy „13 Eerie” i „Silent Hill” robiły te same osoby, to nigdy nie powinny się do tego przyznawać. Ogrom głupoty związanej z najnowszą kanadyjską produkcją jest po prostu porażający. Zmarnowano największy potencjał do stworzenia oryginalnego filmu płynący z lokalizacji. Wprowadzenie wątku poligonu dla anatomopatologów do horroru powinno być strzałem w dziesiątkę. Aby wyobrazić sobie, jak przerażające jest to miejsce w rzeczywistości, wystarczy obejrzeć film dokumentalny na Discovery Channel – olbrzymi, zróżnicowany geograficznie teren, na którym jednorazowo znajduje się ponad setka trupów w różnym stadium rozkładu. Tam nawet nie musi zapaść zmrok, aby każdy poza studentem medycyny został sparaliżowany przez strach. Wydaje się zatem, że naprawdę niewiele potrzeba, aby posiadając taką lokalizację zrobić dobry horror. Jednak dla Lowella Deana okazało się to zadaniem niewykonalnym. Pod jego okiem nawet aktorzy, o których wiadomo, że potrafią stworzyć dobre kreacje, grają na poziomie scenek z programu „997”. Kolejną niezrozumiałą rzeczą jest eksploatowanie do bólu wizerunku potworów. Z reguły jeśli twórcy filmu nie dysponują nadzwyczajnym zapleczem finansowym, a co za tym idzie nie mogą sobie pozwolić na porządnej jakości charakteryzację, unikają długich zbliżeń tych postaci, posiłkując się niedoświetleniem lub szybkimi ruchami kamery, które maskują niedoskonałości. W „13 Eerie” dokładnie możemy przyjrzeć się skazańcom, na których przeprowadzano nieludzkie eksperymenty genetyczne – rzeczywiście, zapiekanie kogoś w torbie foliowej jest z pewnością nieludzkie. Nieco lepiej prezentują się efekty gore, ale także nie powalają jakością wykonania. W całym filmie tylko dwukrotnie udało się uzyskać solidny warsztatowo krwawy efekt.
Całości kiepskiego filmu dopełnia scenariusz, który nakazuje bohaterom zachowywać się w sposób idiotyczny nawet jak na horror klasy B. Ilość potknięć i upadków, jakie są udziałem bohaterów uciekających przed oprawcami sprawia wrażenie, że oglądamy parodię horroru w stylu „Scary Movie”, a nie oryginalną produkcję. Apogeum tych zachowań jest jedna z ostatnich scen, w której podczas ucieczki przewraca się cały autobus. Takiego niezamierzonego komizmu jest w filmie bardzo wiele, należy do niego także zaliczyć zachowanie ofiar więźniów, które z jakichś niezrozumiałych przyczyn stają się zombie. Ich upór w nieporadnym dążeniu do uśmiercenia żywych towarzyszy przebija nawet klasyczne produkcje Romero. Są momenty, w których nie wiadomo czy się śmiać, czy nie. Czy dany zabieg jest świadomie wykorzystany przez twórców (jak opadająca do tyłu głowa zombie wchodzącego po drabinie, vide „Martwica mózgu”), czy jest to czysty przypadek, których w kinie rzekomo być nie powinno, ale kto wie... Poziom żartów prezentowany przez twórców, jak finałowa scena z poszukiwaniem kluczyków jest bowiem tak żenujący, że trudno posądzać ich o jakiekolwiek zamierzone nawiązania do klasyków.

Podsumowując, filmu „13 Eerie” nie polecam. Nie dajcie się zwieść zwiastunowi, ani obsadzie. Film nie jest może tragiczny, ale bardzo, bardzo kiepski. Mimo potencjału nie prezentuje absolutnie nic nowego, jest nudny i przewidywalny. Naprawdę szkoda czasu.

Screeny

HO, 13 EERIE HO, 13 EERIE HO, 13 EERIE HO, 13 EERIE HO, 13 EERIE HO, 13 EERIE HO, 13 EERIE HO, 13 EERIE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ może ze dwa efekty gore

+ pomysł z lokalizacją w stylu „Trupiej farmy”

Minusy:

- tragiczny scenariusz wymuszający
kretyńskie zachowania postaci

- nudny i wtórny

- kiepska gra aktorska

- bardzo słaba charakteryzacja więźniów i nieustanne eksploatowanie ich wizerunków

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -