Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GHOST STORIES OF WANDERER AT HONJO

GHOST STORIES OF WANDERER AT HONJO

Opowieści o duchach z Honjo

ocena:6
Rok prod.:1957
Reżyser:Gorô Kadono
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Jûzaburô Akechi, Namiji Matsuura, Shigeru Amachi, Hiroshi Hayashi, Akiko Yamashita
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Kaidan Honjo Nanafushigi” (本所七不思議) to zbiór siedmiu opowieści grozy, pochodzących z okolic Honjo, peryferyjnych obszarów Edo (dawnego Tokio), którą współcześnie zajmuje dzielnica Sumida, wchodząca w skład terenów miejskich stolicy Japonii. W czasach rządów rodu Tokugawy (1603-1868) w rejonie Honjo rozciągały się rozległe pustkowia, pośród których porozrzucane były samotne, pojedyncze domostwa. Był to zatem obszar idealnie nadający się na siedzibę różnego rodzaju demonicznych istot, czyhających na zbłąkanych wędrowców. Zapewne to oni pierwsi opowiadając o swych niezwykłych, często pewnie zmyślonych przygodach, zaczęli tworzyć podwaliny pod zbiór „Kaidan Honjo Nanafushigi”. Z czasem ich popularność wzrosła do tego stopnia, że wędrowni opowiadacze rakugo włączyli je do swego repertuaru. W późnych latach 80 XIX w. Utagawa Kuniteru namalował nawet serię obrazów ilustrujących opowieści z Honjo a w 1937 r. Shinko Kimura pierwszy raz przeniósł je na ekran. Gorô Kadono, specjalista od kaidan-eiga (adaptacji tradycyjnych opowieści grozy), w 1957 r. nakręcił swoisty remake horroru Kimury, dość luźno oparty na „Kaidan Honjo Nanafushigi”.

Gonkuro jest młodym samurajem, a już jest zepsuty do szpiku kości. W życiu interesują go tylko pieniądze i piękne kobiety. Gdy zatem zjawia się w domu swego dostojnego i zamożnego wuja, nie jest mile przez niego widziany. Aby się go pozbyć gospodarz zbywa go małą sumą pieniędzy. Potrzeby Gonkuro są jednak większe i wraz ze swą kochanką Sawą, która jest również konkubiną wuja, snuć plany pozbycia się krewnego i zagarnięcia jego majątku. Wkrótce plan zostaje wcielony w życie. Morderczy kochankowie nie mogą czuć się bezpieczni, ponieważ wuj przed swoją śmiercią uratował życie tanuki (jenot). Wedle ludowych wierzeń bake-danuki posiadały moc nadprzyrodzoną, a ich popisową sztuczką było przemienianie się w ludzi (zwłaszcza, młode urodziwe kobiety). Zazwyczaj wyrządzały ludziom różnego rodzaju złośliwości, ale potrafiły być niezwykle wdzięczne wobec tych, którzy wyświadczali im przysługi. Tak jak Tabeydanuki, którą uratował wuj. To właśnie ta istota poprzysięgła pomoc synowi wuja, Yumenosuke pomścić śmierć ojca.

„Kaidan Honjo Nanafushigi” trudno nazwać przerażającym zbiorem opowieści grozy. Ich bohaterami są bowiem istoty czy zjawiska raczej dziwne, a nawet groteskowe niż straszne. Ryby znikające z sieci, papierowa latarnia, której zgaszenie może ściągnąć wielkie nieszczęście, czy też ślady, olbrzymich, śmierdzących stóp odciskające się na podłodze domostw. Aluzje do tych i pozostałych wątków kaidan rozsiane są po całym filmie, ale zasadnicza część fabuły nawiązuje, być może nieświadomie, do innych słynniejszych i poważniejszych w tonie tradycyjnych opowieści grozy. Postać Gonkuro przypomina Iemona, bohatera Tokaido Yotsuya Kaidan - historii znanej z mistrzowskiej adaptacji Nobuo Nakagawy, „Duch z Yotsuya” (1959). Obaj bohaterowie to bezwzględni okrutnicy, dążący każdymi metodami do celu i nie wahający się w jego osiąganiu poświęcać bliskie im osoby (Iemon zamordował własną żonę.) Te podobieństwa między dwojgiem bohaterów pogłębia powierzeniu obu tych ról temu samemu aktorowi: Shigeru Amachiemu. To nie koniec jednak podobieństw. Tak jak u Nakagawy, tak i w omawianym filmie niegodziwca spotyka sroga kara. Zaczyna nękać go duch wuja, który doprowadza do szaleństwa i staje się przyczyną śmierci wspólników w zbrodni Gonkuro.

Rzecz jasna mniej luba bardziej wyraźne odniesienia do „Ducha z Yotsuya” nie są jedynymi. Dostrzegłem bowiem pewne podobieństwa fabularne m.in. do „Ghost of Kasane Swamp” Nakagawy (ofiarą zbrodni pada mężczyzna, a nie jak często bywa w kaidan – kobieta) czy do „Ghost in The Well” (krótka, ale jedna z bardziej udanych scen ze studnią).W istocie film Kadono zawdzięcza najwięcej po prostu ówczesnej konwencji kaidan eiga z motywem zemst zza grobu, duchami upominającymi się o sprawiedliwość i wywiedzionym z buddyzmu motywem odpłaty za złe uczynki (zgodnie z prawem karmy). Po „Ghost Stories Of Wanderer At Honjo” raczej nie powinniśmy oczekiwać niespodzianek, zaskakujących odstępstwami od formuły klasycznego kina grozy z Japonii. Była ku temu sposobność, gdyby Kadono w ciekawszy i bardziej rozbudowany sposób wykorzystał wątek pomocnego tanuki. Z drugiej strony nie wymagajmy zbyt wiele od sprawnego rzemieślnika, jakim jest reżyser. To nie klasa Nakagawy, któremu zresztą w dziedzinie klasycznej grozy niewielu twórców było w stanie dorównać.

Chociaż więc „Ghost Stories Of Wanderer At Honjo”, to przykład typowego, nie wybijającego się poza konwencję ówczesnego horroru o duchach, bynajmniej nie znaczy to, że obraz jest zupełnie pozbawiony zalet. Część z nich dojrzeć może jednak osoba, która miała już wcześniej kontakt ze specyfiką kaidan eiga. Ponieważ to, co możemy zaliczyć do pozytywów współcześni widzowie wymieniliby jednym tchem jako wady. Teatralność inscenizacji, momentami przesadna gra aktorska, ewidentna sztuczność świata przedstawionego („latające” przedmioty na sznurkach), czy przestarzałe efekty specjalne (w większość z nich to prymitywne „sztuczki” jak przenikanie i znikanie osób i rzeczy) – a jednak w moim odczuciu w tym tkwi urok obraz Kadona i być może całego klasycznego japońskiego kina. Jest to urok staroświeckości i owej „niewinności”, gdy widz to czego uboga technika tamtych lat nie była w stanie nachalnie dopowiedzieć, dopowiadał sobie sam, uczestnicząc w seansie aktywniej niż obecny odbiorca sprowadzony do roli bezwolnego konsumenta filmowej papki.

Jest też bonus dla wszystkich miłośników niezwykłego japońskiego folkloru. W prologu filmu dwaj rybacy zostają zaatakowani przez demoniczne istoty z rodzimych legend i opowieści grozy. Udało mi się wśród owych postaci rozpoznać m.in.: noppera-bō (kobieta bez twarzy), oni (japońskie diabły), rokurkubi (kobiecy demon o niezwykle rozciągliwej szyi), a także kasa-obake (duch parasolki) oraz hitodama (błędne ogniki). Szkoda, że ten zestaw dziwacznych istot podany zostaje w kilku krótkich scenach i bez większego fabularnego uzasadnienia. Ale ta mała dawka folkloru Kraju Kwitnącej Wiśni przyniosła mi całkiem sporo satysfakcji. Co do filmu: trochę jest jej mniej.

Screeny

HO, GHOST STORIES OF WANDERER AT HONJO HO, GHOST STORIES OF WANDERER AT HONJO HO, GHOST STORIES OF WANDERER AT HONJO HO, GHOST STORIES OF WANDERER AT HONJO HO, GHOST STORIES OF WANDERER AT HONJO HO, GHOST STORIES OF WANDERER AT HONJO HO, GHOST STORIES OF WANDERER AT HONJO HO, GHOST STORIES OF WANDERER AT HONJO

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przedstawiciel japońskiego horroru klasycznego, kaidan eiga
+ sporo nawiązań do niezwykłego folkloru Kraju Wschodzącego Słońca
+ chociaż historia znana, ogląda się przyjemnie
+ urok starego „niewinnego” kina

Minusy:

- nie spodziewajmy się niespodzianek
- groza nieco zwietrzała
- dla widzów nieuleczalnie uzależnionych od współczesnego kina ten film będzie raczej nie do strawienia

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -