Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TINGLER, THE

TINGLER, THE

Tingler, The

ocena:6
Rok prod.:1959
Reżyser:William Castle
Kraj prod.:USA
Obsada:Vincent Price, Darryl Hickman, Patricia Cutts, Pamela Lincoln, Philip Coolidge, Judith Evelyn
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Strachy wytworzone przez wyobraźnię są naszymi najgorszymi wrogami, bo niepodobna ich uchwycić, a przez to trudno z nimi walczyć.”
Władysław Tatarkiewicz

Dla fana horroru, który co nieco orientuje się w historii gatunku nazwisko Williama Castle'a powinno być doskonale znane. To on jest autorem jednego z najsłynniejszych filmów grozy, „House On Haunted Hill” z 1959 roku. Na przełomie lat 50 i 60. ubiegłego wieku również inne filmy Castle'a („Macabre”, „13 Ghosts”, „Mr. Sardonicus”, „Homicidal”) przyciągały do kin rzesze spragnionych wrażeń widzów. Ale bardzo wysoka frekwencja na seansach horrorów jego autorstwa nie wynikała tylko i wyłącznie z ich poziomu artystycznego. Przed seansami „Macabre” można było wykupić polisę ubezpieczeniową, gdyby widz oglądający film umarł z przerażenia. Znowu podczas projekcji „House On Haunted Hill” w pewnej chwili nad głowami widzów pojawiał się ogromny szkielet. Efekt ów Castle nazwał „Emergo”.

Po ogromnym sukcesie, jaki odniósł „House On Haunted Hill”, William Castle mógł sobie pozwolić na fanaberię zatrudnienia ten samej ekipy, która pracowała z nim przy poprzednim projekcie. Scenariusz do „Tingler” napisał Robb White (wcześniej współpracował z Castle przy „House On Haunted Hill” oraz „Macabre”), zaś w głównych rolach wystąpili Vincent Price, Darryl Hickman, Patricia Cutts, Pamela Lincoln, Philip Coolidge i Judith Evelyn. Także dla swej najnowszej produkcji Castle wymyślił sposób na to, by z jednej strony zintensyfikować doznania widzów podczas seansu, z drugiej zaś w oryginalny sposób wypromować swój filmów. Chwyt ów reżyser nazwał „Percepto!”, a polegał on na tym, iż odpowiednim momencie projekcji uruchamiały się zainstalowane pod niektórymi fotelami kinowymi... urządzenia wibrujące, które Castle odkupił od wojska.

Fabuła „Tingler” do szczególnie skomplikowanych nie należy. Głównym bohaterem filmu jest dr Warren Chapin, na co dzień patalog wykonujący ekspertyzy dla sądu, po godzinach pracy zaś naukowiec starający się zgłębić istotę strachu. Uczony jest bowiem przekonany, iż strach to coś więcej niż stan silnego emocjonalnego napięcia, pojawiający się w sytuacjach realnego zagrożenia. Chapin swoimi badaniami próbuje dowieść, iż za ekstremalnie silnymi emocjami stoi coś namacalnego, istota albo pewnego rodzaju pasożyt dążący do pozbawienia życia swojego żywiciela. Doktor początkowo eksperymentuje na zwierzętach, z czasem dochodzi jednak do wniosku, iż tylko doświadczenia na ludziach mogą potwierdzić słuszność jego kontrowersyjnej hipotezy.

Osią filmowych wydarzeń są badania prowadzone przez dr. Warrena Chapina nad wyodrębniłem z ludzkiego organizmu bytu odpowiedzialnego za paraliż we wstępnej fazie przerażenia. Niestety, jego prace badawcze utknęły w martwym punkcie. Setki przeprowadzonych sekcji oraz eksperymenty na zwierzętach nie potwierdzają budowanych przez niego teorii. Chapin postanawia porzucić ciążący wielu naukowcom balast związany z etycznym wymiarem nauki i dzięki doświadczeniom na ludziach chce zacząć nowy etap swej pracy. Impulsem do działania staje się pewien splot wydarzeń. Najpierw bohater poznaje Olivera Higginsa oraz jego głuchoniemą żonę. Później dowiaduje się o zdradzie żony. Wreszcie od swojego współpracownika otrzymuje dawkę LSD - kwasu, który jak wtedy mniemano deformuje rzeczywistość i intensyfikuje doznania będące reakcją na halucynacje.

Od tego momentu, cezurą może być pierwszy z eksperymentów – zażycie przez dr. Chapina roztworu LSD - film Castle’a przestaje być klarowną opowieścią z przejrzyście nakreślonymi wątkami i umiejętnie dawkowanym napięciem. Z każdą minutą fabuła zaczyna przeradzać się w zlepek pretekstowo powiązanych ze sobą motywów oraz scen mających posłużyć jako tło dla opisanej wyżej „sztuczki technicznej” - „Percepto!”. Przykładem pierwszej z wymienionych sytuacji może być chociażby sekwencja z narkotycznym tripem dr. Chapina. Wątek ten do fabuły dodany został w ostatniej chwili, po tym, kiedy scenarzysta filmu, Robb White, zachłysnął się teoriami Aldousa Huxleya dotyczącymi niezwykłych właściwości LSD. Aby w oczach widza najważniejszym bohaterom filmu – dr. Chapinowi i Ollie'emu Higginsowi – przydać złożoności, a przez to i wiarygodności, uczyniono ich „istotami rodzinnymi”. Naukowiec radzić sobie musi z niewierną, acz bardzo bogatą żoną, zaś właściciel kina tkwi w dziwacznym związku z głuchoniemą i dręczoną licznymi natręctwami kobietą. I w obu przypadkach owe tło obyczajowe byłoby jak najbardziej na miejscu, gdyby nie jego sztuczność, dziwaczność („everyman” Higgins wcale nie jest tym, kim wydaje się na początku filmu) i pretekstowość (wątek rodzinny nie służy wcale pogłębiania wizerunku bohaterów, a w odpowiednich momentach ma po prostu popychać akcję do przodu). Jasnym jest, iż filmowe uniwersum, zwłaszcza te zamknięte w opowieści grozy, nie musi być wiernym odwzorowaniem rzeczywistości. Świat przedstawiony fabuły filmowej nie może jednak funkcjonować tak jak w „Tingler”, gdzie reżyser logikę wydarzeń złożył na ołtarzu pozafilmowych sztuczek (poczynaniami bohaterów nie kierują ich potrzeby, żądze i cele, a widzimisię scenarzysty i reżysera).

Nie znaczy to, że „Tingler” Castle'owi w ogóle się nie udał. Pomysł na opowieść był znakomity. Postać naukowca, który by dowieść wzbudzających kontrowersje teorii musi zapomnieć o względach etycznych swojej pracy, to filmowy samograj. W fabułach – literackich lub filmowych - zatracenie się w służbie jakiejś idei bardzo często szło w parze z powolnym przechodzeniem na „ciemną stronę”. Temat metamorfozy bohatera zawsze kusił filmowców, bo jest bardzo „fotogeniczny” i daje pole do popisu zarówno twórcy „praktykującemu” w kinie gatunków, jak i temu, który za pomocą sztuki filmowej szuka unikalnych prawd o człowieku i otaczającym go świecie. W „Tingler” intrygujące jest również to, nad czym pracuje dr Chapin. Jak wiadomo, strach jest stanem bardzo złożonym. Jednych paraliżuje i zmusza do życiowej defensywy, innych pobudza do działania. Pod wpływem strachu ludzie stają się także nieobliczalni. Castle strach postanowił ucieleśnić, pokazać go jako pasożyta, który żeruje na ludzkim organizmie. To znowu prowokuje do refleksji nad tym, ile w zachowaniu człowieka jest woli, a ile odruchów wynikających z podporządkowania jakimś zewnętrznym lub wewnętrznym uwarunkowaniom. I w tę właśnie stronę powinien pójść Castle w „Tingler” – z jednej strony opowiedzieć o zmaganiach badacza z pokusą osiągnięcia celu za wszelką cenę, z drugiej zaś sugestywnie pokazać, jak strach może wpłynąć na postępowanie istoty ludzkiej.

Dla lubujących się w klasycznej grozie nazwiska Williama Castle’a, Robba White’a i Vincenta Price’a będą wystarczającą rekomendacją, aby sięgnąć po „Tingler”. Innych zainteresuje na pewno jego pozafilmowa otoczka, czyli wszystkie chwyty i sztuczki (wystąpienie reżysera na początku filmu, Vincent Price przemawiający do widzów, urządzenia wibracyjny pod fotelami kinowymi), za pomocą których autorzy filmu chcieli jak najmocniej wpłynąć na emocje jego odbiorców. Poza tym, jakkolwiek „Tingler” nie jest najlepszym filmem Castle’a, znaleźć w nim można kilka naprawdę świetnych konceptów wzbogacających filmową fabułę – eksperymenty z kolorami, próba morderstwa przez przestraszenie ofiary na śmierć czy obdarzony ogromną siłą „tingler”.

Screeny

HO, TINGLER, THE HO, TINGLER, THE HO, TINGLER, THE HO, TINGLER, THE HO, TINGLER, THE HO, TINGLER, THE HO, TINGLER, THE HO, TINGLER, THE HO, TINGLER, THE HO, TINGLER, THE HO, TINGLER, THE HO, TINGLER, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ bardzo przyjemny w oglądaniu film
+ rola Vincenta Price’a
+ kilka intrygujących pomysłów na wzbogacenie filmowej fabuły
+ pasożyt „tingler”
+ pomysł na „ucieleśnienie” strachu
+ motyw naukowca mierzącego się z etycznym wymiarem swojej pracy
+ wątek autotematyczny – „kino w kinie”

Minusy:

- niezbyt składna akcja w drugiej części filmu
- prymat pozafilmowych zabiegów promocyjnych nad logiką i spójnością scenariusza

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -