Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BASEMENT JACK

BASEMENT JACK

Basement Jack

ocena:4
Rok prod.:2009
Reżyser:Michael Shelton
Kraj prod.:USA
Obsada:Eric Peter-Kaiser, Michele Morrow, Sam Skoryna, Lynn Lowry
Autor recenzji:gościnnie: Patryk Hertel
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Slasher jest typową i lubianą odmianą horroru, który w swojej budowie nie pozwala niestety wyjść zbyt daleko poza schemat. Nie łatwo jest o oryginalność, jednakże z drugiej strony z cytatami też można przesadzić. To właśnie przytrafiło się twórcom opisywanego filmu.

W burzową noc, Karen wraca z randki ze swoim chłopakiem. Po wejściu do domu odkrywają, że cała jej rodzina została zamordowana w brutalny sposób. Zanim dziewczyna zorientuje się, że morderca nadal nie opuścił miejsca zbrodni, ginie także jej sympatia. Karen udaje się ujść z życiem, a jej oprawca trafia do więzienia. Po jedenastu latach dowiaduje się o serii morderstw rodzin, które łudząco przypominają jej własną tragedię, a także o tym, że jej sprawca, Jack Riley, jest na wolności. Karen postanawia odwiedzić miejsce ostatniej zbrodni, aby pomóc w ujęciu Basement Jacka.

W filmie Michaela Sheltona nie znajdziemy niczego nowatorskiego. Jest to standardowa historia o powrocie po latach seryjnego mordercy, na której opierało się już w przeszłości wiele slasherów. Obraz ten jest mieszanką serii „Piątek trzynastego” (1980-2009) i „Halloween”(1978-2009), wzbogaconą o motywy z „Domu woskowych ciał” (2005) a nawet pierwszego „Terminatora”(1984). Porównanie z dwiema seriami klasycznych już amerykańskich slasherów, nasuwa się przede wszystkim ze względu na postać głównego bohatera. Tytułowy Jack został mocno upodobniony zarówno do Voorheesa jak i Myersa, przy czym łączy cechy ich wyglądu w dość pogmatwany sposób. Maczeta, która jest atrybutem Jasona, pojawia się w rękach Jacka jako narzędzie zbrodni, ale nie jest to „jego” broń, również maska – część stłuczonej lalki, nie jest związana z jego wizerunkiem od początku. Sprawia to wrażenie celowych i przemyślanych zabiegów, mających na celu oddanie swoistego hołdu klasykom i ich twórcom, chociaż biorąc pod uwagę całość produkcji można powątpiewać w aż tak daleko idące ukłony w kierunku ikon. Z kolei pomysł na układanie ciał ofiar przez mordercę w taki sposób, aby zastygły one w pozach naśladujących wykonywanie codziennych obowiązków, nasuwa porównanie z „Domem woskowych ciał”. Różnica polega na tym, że nie kolekcjonuje on ofiar, pozostawiając je na miejscu zbrodni. Co do „Terminatora” natomiast, chodzi tutaj o scenę wtargnięcia Jacka na posterunek pełen uzbrojonych policjantów, celem zabrania stamtąd Karen. Tak samo jak w filmie Camerona, dziewczyna jest zatrzymana przez sceptycznie nastawionych do jej opowieści stróżów prawa, którzy orientują się o celowości jej obaw dopiero wtedy, gdy stają twarzą w twarz ze śmiercią.

Skoro „Basement Jack” do tego stopnia bazuje na rozpoznawalnych filmowych motywach, dobrze by było, gdyby jego odtwórczość była przynajmniej dobrze wykonana pod względem wizualnym. Niestety obraz jest w tej kwestii bardzo nierówny. Z jednej strony jest krwawo i ofiary mordercy tracą życie w dość widowiskowy sposób. Przyzwoicie również prezentują się efekty gore. Jest jednak małe ale. Całość odbioru psują koszmarnie wręcz nieudolne efekty komputerowe. CGI w filmie Sheltona sięga dna. Są one może wystarczające na zaliczenie dla studenta pierwszego roku informatyki, ale ze swoim poziomem nie powinny znaleźć się nawet w tanim serialu telewizyjnym, nie mówiąc już o filmie. Wielka szkoda, że twórcy zdecydowali się na tak kiepskie wykonanie efektów, które są w końcu siłą napędową każdego slashera. Oglądając film momentami ma się wrażenie, że szerokiej publiczności udostępniono jeszcze nie gotową, roboczą wersję, która dopiero czeka na ostatnie poprawki. Co gorsze efekt ten powtarza się kilkakrotnie, nie można więc mówić o niedopatrzeniu.

Pomijając ten fakt, całość filmu prezentuje się przyzwoicie. Wplatane co jakiś czas retrospekcje z dzieciństwa Jacka, ukazujące jego sadystyczną matkę, która torturowała swoje znienawidzone dziecko, a zamiast tego kochała kukłę, wyjaśniają po trosze motywy późniejszych zbrodni. Zadbano zatem o to, aby nie było popularnych w tym gatunku dziur w scenariuszu, gdzie zło od początku nie ma racjonalnej przyczyny. Film prezentuje się również nieźle pod względem aktorstwa. Nie ma tutaj aż takiej sztuczności w grze aktorskiej, jaka towarzyszy wielu produkcjom ostatnich lat. Postać Karen (Michele Morrow) nie męczy, również Jack Riley (Eric Peter-Kaiser) jest zagrany przyzwoicie. Gdyby tylko udało się uniknąć typowych starć jeden na jeden, przeprowadzanych w komicznym, ślimaczym tempie... Ale taki już urok tej odmiany horroru.

Podsumowując, film można zobaczyć, miłośnicy gatunku uśmiechną się parę razy, niewtajemniczeni natomiast zafundują sobie półtorej godziny całkiem strawnej rozrywki. Nie jest to jednak w żadnym wypadku pozycja obowiązkowa, którą trzeba poznać, jeśli jest się fanem wymienionych przeze mnie serii. Za dużo tutaj niedoróbek, a szkoda, bo mogło być dużo lepiej.

Screeny

HO, BASEMENT JACK HO, BASEMENT JACK HO, BASEMENT JACK HO, BASEMENT JACK HO, BASEMENT JACK HO, BASEMENT JACK HO, BASEMENT JACK

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jest dość krwawo
+ gra aktorska prezentuje przyzwoity poziom
+ historia jest w miarę ciekawa i obroniłaby się sama, gdyby nie...

Minusy:

-... masa nawiązań, nie do końca chyba zamierzonych
- typowa dla tej odmiany wtórność
- efekty CGI poniżej wszelkiej krytyki

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -