Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ISLAND OF THE FISHMEN a.k.a. L' ISOLA DEGLI UOMINI PESCE

ISLAND OF THE FISHMEN a.k.a. L' ISOLA DEGLI UOMINI PESCE

ocena:8
Rok prod.:1979
Reżyser:Sergio Martino
Kraj prod.:Włochy
Obsada:Claudio Cassinelli, Richard Johnson, Barbara Bach, Joseph Cotten, Beryl Cunningham
Autor recenzji:gościnnie: Lurking Fear
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Osoba Sergio Martino jest zapewne dobrze znana pasjonatom włoskich filmów grozy. Jegomość ów ma na koncie, między innymi, udane giallo "Torso" (1973), "Mountain of the Cannibal God" (1978) - jeden z pionierskich obrazów kina kanibalistycznego, czy też klasyczny, choć raczej nieszczególnie udany animal attack "The Great Alligator" (1979). W tym samym roku co ostatnie z wymienionych dzieł, Martino zrealizował jeszcze jeden film, stanowiący specyficzny mariaż gatunków - horroru, science-fiction i kina przygodowego. Mowa o "Wyspie ludzi-ryb", do odwiedzenia której gorąco zachęcam...

Karaiby, rok 1891. Gwałtowny sztorm powoduje zatonięcie francuskiego statku transportującego więźniów. Nieliczni ocalali - porucznik Claude De Ross (Claudio Cassinelli) wraz z grupką skazańców, po tygodniu tułaczki na morzu dobijają do brzegów niewielkiej wulkanicznej wyspy - wyspy, której nie ma na mapach i która nie posiada nazwy. Wycieńczonych i głodnych rozbitków czeka walka o przetrwanie. Będą musieli stawić czoła nie tylko dzikiej przyrodzie i czyhającym na każdym kroku pułapkom ale również zażegnać konflikt narastający pomiędzy kryminalistami a ich niedawnym nadzorcą. Najgorsze jednak pozostaje poza zasięgiem wzroku... W przybrzeżnych wodach i płytkich bajorach porośniętych sitowiem czai się śmierć, ukazując od czasu do czasu skrawek płetwiastej łapy, rząd ostrych zębów czy złowrogo łypiące, rybie oko. Tajemnicze monstrum rozszarpuje na strzępy jednego z nieostrożnych rozbitków co zmusza pozostałych do udania się w głąb tajemniczego lądu w poszukiwaniu ratunku. Bezimienna wyspa okazuje się własnością Edmonda Rakhama (Richard Johnson) - zamożnego ekscentryka, w posiadłości którego schronienie znajdzie porucznik De Ross i jego towarzysze. Gościna szybko zmieni się w więzienie kiedy na jaw wyjdą prawdziwe plany Rakhama - chce on, dla swych niecnych celów, zagarnąć skarby zaginionej w morskich odmętach świątyni Boga-Słońca. Dlatego też więzi na swej wyspie śmiertelnie chorego profesora Marvina - światowej sławy biologa oraz jego piękną córkę Amandę (Barbara Bach), za pośrednictwem których sprawuję kontrolę nad potwornymi ludźmi-rybami - strażnikami tajemnic zatopionego kontynentu Atlantydy. Szlachetny De Ross zmuszony będzie przeciwstawić się żądnym krwi hybrydom, pokrzyżować plany pozbawionego skrupułów łajdaka i uwolnić z jego rąk piękną kobietę...a wszystko to zanim wznoszący się na wyspie wulkan da upust wściekłości bogów zaginionego lądu.

Świetny to film! Wydawać by się mogło, że synteza horroru z innymi gatunkami może nie wyjść tej produkcji na dobre lecz Martino połączył je na tyle umiejętnie że prawie nie widać szwów. Sprawnie opowiedziana historia przemyka nam przed oczami i pozostawia z wrażeniem, że odkurzając tę nieco zapomnianą perełkę zapewniliśmy sobie kawał dobrej rozrywki. "Island of the Fishmen" czerpie z najlepszych tradycji powieści przygodowej w duchu Julesa Verne czy H.G. Wellsa (zwłaszcza wyraźnie pobrzmiewają tu echa "Wyspy doktora Moreau" tego ostatniego) doprawiając je dodatkowo szczyptą motywów lovecraftowskich. Ludzie-ryby wydają się wręcz żywcem wydarci z kart "Dagona" czy "Widma nad Innsmouth" Samotnika z Providence. Czuć w "Island of the Fishmen" ducha staroszkolnego kina grozy - klasycznych filmów z Belą Lugosi, Vincentem Price czy produkcji wytwórni Hammer, jednocześnie "Wyspa..." ocieka wręcz egzotycznym, wyspiarkim klimatem tak charakterystycznym dla włoskiego horroru tamtego okresu. Może się to kojarzyć z kinem kanibalistycznym a także z późniejszymi filmami o zombie powstałymi na fali sukcesu "Pożeraczy mięsa" Lucio Fulciego. Karaibskie plenery to zresztą nie jedyne co budzi skojarzenia z motywem ożywionych zwłok bowiem nad tajemniczą wyspą od początku unosi się złowroga atmosfera magii voodoo. Pozostający na usługach Rakhama ciemnoskórzy wyspiarze, którym przewodzi haitańska wiedźma Shakira oddaja się makabrycznym rytuałom zaś zabobonny Jose - jeden z towarzyszy De Rossa, na widok opuszczonego cmentarzyska z nabożnym lękiem szepcze legendy o żywych trupach. Prócz tajemniczego kultu voodoo na wyspie ludzi-ryb czekają na nas również inne atrakcje: będziemy świadkami podejrzanych eksperymentów medycznych, prowadzonych przez na wpół obłąkanego profesora Marvina, zamknięci w kapsule odwiedzimy morską głębię by zobaczyć legendarne, zatopione miasto a w finale ujrzymy całkowitą zagładę wyspy pogrążającej się w oceanie na skutek erupcji wulkanu...Nie zapominajmy też o głównych gwiazdach filmu, czyli tytułowych ryboludziach, którzy licznie zaludniają tajemniczy ląd oraz okoliczne wody i stanowią klucz do wszelkich sekretów, jakie kryje wyspa. Monstra te prezentują się naprawdę świetnie! Rzecz jasna są to po prostu statyści wciśnięci w gumowe kostiumy w starym, dobrym stylu Potwora z Czarnej Laguny, do którego ich wygląd wyraźnie nawiązuje, jednak wykonane są z podziwu godną fantazją i bez wątpienia zdobędą serce każdego miłośnika stylowego kiczu tamtych lat.

"Island of the Fishmen" może też pochwalić się dobrą obsadą i aktorstwem stojącym na przyzwoitym poziomie. Na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza aktorski kunszt Richarda Johnsona (pamiętny doktor Menard z "Zombi 2"), który doskonale czuje się w roli bezwzględnego, ogarniętego manią wielkości łotra a niewątpliwie uwagę widzów równie mocno zwróci hipnotyzująca uroda Barbary Bach - niegdysiejszej partnerki Rogera Moore w "The Spy who Loved Me" z cyklu o przygodach Jamesa Bonda. Warto też dodać, że odtwarzający postać głównego protagonisty Cassinelli to zasłużony weteran niskobudżetowych produkcji z Półwyspu Apenińskiego, zaś w roli profesora Marvina możemy podziwiać samego Josepha Cottena - aktora znanego z nieśmiertelnych klasyków kina, takich jak "Citizen Kane" czy "The Third Man".

Ze swojej strony gorąco polecam "Island od the Fishmen" nie tyle miłośnikom grozy w czystej postaci lecz osobom, które po filmowym seansie spodziewają się głównie dobrej rozrywki i ciekawej fabuły. Film Sergio Martino nie do końca sprawdza się jako horror - brak tu krwawych scen, do których fani "włoszczyzny" z przełomu lat '70 i '80 zdążyli się zapewne przyzwyczaić... Jednak jeśli ktoś lubi, pomiędzy kolejnym powrotem do "Zombi 2" czy "Cannibal Holocaust", obejrzeć sobie, dajmy na to, przygody Indiany Jonesa albo Allana Quatermaina powinien być bardzo usatysfakcjonowany z wyprawy na "Wyspę ludzi-ryb".

Na koniec dodajmy, że istnieje również alternatywna wersja filmu wyprodukowana przez Rogera Cormana i przeznaczona na rynek amerykański. Nosi ona nazwę "Screamers" i wzbogacona jest o dodatkową introdukcję zawierającą świetne efekty gore autorstwa Chrisa Walasa, najlepiej znanego z pracy przy "The Fly" Davida Cronenberga.

Screeny

HO, ISLAND OF THE FISHMEN a.k.a. L' ISOLA DEGLI UOMINI PESCE HO, ISLAND OF THE FISHMEN a.k.a. L' ISOLA DEGLI UOMINI PESCE HO, ISLAND OF THE FISHMEN a.k.a. L' ISOLA DEGLI UOMINI PESCE HO, ISLAND OF THE FISHMEN a.k.a. L' ISOLA DEGLI UOMINI PESCE HO, ISLAND OF THE FISHMEN a.k.a. L' ISOLA DEGLI UOMINI PESCE HO, ISLAND OF THE FISHMEN a.k.a. L' ISOLA DEGLI UOMINI PESCE HO, ISLAND OF THE FISHMEN a.k.a. L' ISOLA DEGLI UOMINI PESCE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ doskonały mariaż gatunków
+ gwarantuje dobrą rozrywkę
+ miłe dla oka, egzotyczne plenery i klimat
+ piękna Barbara Bach w jednej z głównych ról
+ ludzie-ryby!

Minusy:

- nie sprawdzi się jako krwawy horror

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -