Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LORDS OF SALEM, THE

LORDS OF SALEM, THE

Lords of Salem, The

ocena:6
Rok prod.:2013
Reżyser:Rob Zombie
Kraj prod.:USA / Kanada / Wielka Brytania
Obsada:Sheri Moon Zombie, Bruce Davison, Jeff Daniel Phillips, Judy Geeson, Meg Foster, Patricia Quinn, Ken Foree, Dee Wallace
Autor recenzji:D.
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W chwili, gdy piszę te słowa, wiedźma Margaret Morgan zwołuje swoje sześć uczennic na sabat czarownic. Kryją się głęboko w dusznych lasach okalających nasze ukochane Salem, a w mojej głowie huczy ich bluźniercza muzyka, doprowadzając mnie na skraj szaleństwa.
(Tłumaczenie pierwszych dwóch zdań padających w filmie)

Czekałem na ten film z wytęsknieniem i z pewnością miałem wielu naśladowców. Zaliczam się nie tylko do wielbicieli twórczości muzycznej Roba Zombiego, ale także darzę wielką estymą jego dwa pierwsze filmy pełnometrażowe: Dom 1000 trupów i Bękarty diabła. Facet ma ewidentny talent w wiadomej dziedzinie i doskonale wpisuje się w mainstreamowy nurt sztuki zwanej horrorem. Nie omijają go jednak klasyczne u każdego artysty pasma wzlotów i upadków, które stopniowo erodują każdy talent. Jacy są zatem Władcy Salem? Nierówni to najlepsze słowo do oddania sedna problemu.

Heidi (Sheri Moon Zombie) jest didżejką w lokalnym radiu, gdzie prowadzi audycję wespół z dwoma kolegami (obaj o imieniu Herman). Tworzą razem bardzo popularną ekipę nazywaną Big H Radio Team, a do swoich programów zapraszają popularne osoby z miasta (muzyków i pisarzy). Po jednej z takich audycji Heidi dostaje anonimową paczkę wykonaną kunsztownie z drewna. Pochodzi od tajemniczej grupy nazywającej się The Lords (na antenie jeden z prowadzących nazywa ich bardziej trafnie The Lords of Salem), a w środku znajduje się płyta. Heidi puszcza to na antenie sądząc, że jest to demo grupy muzycznej, która szuka sławy. Nagranie okazuje się być zestawem rytualnych dźwięków połączonych z niezrozumiałą inwokacją, które mają niewyjaśniony wpływ na kobiety, które właśnie słuchały audycji. Ulega im także Heidi, która z każdym dniem zaczyna czuć się coraz gorzej, miewa wizje związane z sabatami czarownic i wydarzeniami, które miały miejsce w Salem ponad 300 lat temu. Tajemniczy głos przyzywa ją do pokoju nr 5, który znajduje się w głębi korytarza w budynku, gdzie mieszka Heidi. Jego właścicielka wraz z dwiema przyjaciółkami przychodzą Heidi z pomocą, ale ich intencje nie wynikają z altruizmu. Dziewczyna jest bowiem bezpośrednio powiązana z procesem czarownic sprzed ponad 300 lat i płynie w niej krew Wielebnego Jonathana Hawthrone’a, który skazał wiedźmy z Salem na śmierć. Ponad 3 wieki później czarownice wracają, aby dokończyć dzieła sprowadzenia Diabła na świat...

Rob Zombie strasznie się w tym filmie miota. Nie ma tu ścisłego centrum czy wątku przewodniego, a w centrum uwagi zawsze znajduje się Heidi. Chwilami odnosi się wrażenie, że film jest właściwie o niej, ale sęk w tym, że niczego się właściwie o tej postaci nie dowiemy. Jest ekscentryczna i zachowuje się jak współczesna, amerykańska nastolatka, ale widać wyraźnie, że wiek się nie zgadza. Odkrycie płyty z rytualną muzyką powoduje u niej nasilające się wizje i utratę poczucia rzeczywistości, ale nie idzie za tym ani wielka dramaturgia walki z demonami, ani jakikolwiek bagaż emocji. Heidi często snuje się po ekranie bez większego przekonania, niektóre ujęcia z nią są o wiele za długie i ma się poczucie, że oglądamy film o problemach młodej kobiety, a nie horror. Wiedźmy, które powinny odgrywać tu centralną rolę schodzą na dalszy plan i czasem zdają się jedynie tłem. To największy mankament filmu, bo sceny z ich udziałem oraz sama postać Margaret Morgan (znakomita Meg Foster!) są pokazem mocy i wizjonerstwa Roba Zombiego. Z każdą kolejną sekwencją film rozpada się więc na coraz więcej elementów, dochodzą zupełnie jałowe wątki miłosne (pomiędzy Heidi i jednym z Hermanów) czy słabo wykorzystana ścieżka detektywistyczna, gdy lokalny pisarz postanawia sprawdzić, co kryje się za nazwą "The Lords of Salem". Zombie włożył masę pracy i uwagi w wyeksponowanie centralnej postaci Heidi oraz nawiedzających ją wizji (za to z pewnością może i musi paść burza oklasków), ale reszta opowieści dość poważnie się przez to rozpruła.

Film jest doskonale zrobiony od strony warsztatowej, ale Rob Zombie już od lat ma wysmakowany gust, który stanowi znakomitą mieszankę oryginalności z estetyką niemal odpustową. Czasem jego wizjonerstwo zachwyca i potrafi być mroczne (widać to właśnie w tym filmie), ale znacznie częściej obcujemy ze światem na poły cyrkowym, gdzie wszystko jest wyolbrzymione i tak w zasadzie udawane, nigdy zupełnie serio. Widać to bardzo mocno w jego muzyce, ale i świat, w którym żyją filmowi bohaterowie jest jakiś niepoważny, jakby nie z tej planety. Stężenie dziwactw i dziwaków jest tu zbyt duże, i choć jest to znak handlowy całej działalności Roba, powoli staje się za bardzo przewidywalne. Na koniec dodam, że Zombie wprost uwielbia puszczać do widza oko i naigrywać się ze zjawisk popkultury, ale zawsze z dobrodusznym uśmieszkiem na twarzy, bo przecież i on do nich należy. Tym razem padło na estetykę blackmetalową i z pewnością warto zobaczyć, jak Zombie odczytuje ten nurt przez pryzmat współczesnej kultury. Do tego dodajmy dość częste epatowanie w filmie symboliką jawnie satanistyczną i mamy gotowy przepis na wycieczkę do dusznej krainy zła.

Screeny

HO, LORDS OF SALEM, THE HO, LORDS OF SALEM, THE HO, LORDS OF SALEM, THE HO, LORDS OF SALEM, THE HO, LORDS OF SALEM, THE HO, LORDS OF SALEM, THE HO, LORDS OF SALEM, THE HO, LORDS OF SALEM, THE HO, LORDS OF SALEM, THE HO, LORDS OF SALEM, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pokaz solidnego warsztatu spod znaku Roba Zombiego
+ mroczna, duszna atmosfera, naładowana symboliką otwarcie satanistyczną
+ wiele bardzo dobrze przygotowanych scen wizji sennych
+ wielka dbałość o szczegóły, scenografię i plenery
+ znakomicie dobrana muzyka, lokacje, a chwilami nawet pogoda
+ uczta dla oczu wielbicieli twórczości Zombiego

Minusy:

- film rozbija się na kilka wątków, ale żaden nie jest pierwszoplanowy
- nie wyzyskano zbyt wielu obiecujących elementów fabuły
- postać Heidi jest ledwie naszkicowana, nie wywołuje emocji
- czy wiedźmy nie powinny być na pierwszym planie?

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -