Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FAIRY TALE KILLER a.k.a. Zui hung

FAIRY TALE KILLER a.k.a. Zui hung

Bajkowy zabójca

ocena:4
Rok prod.:2012
Reżyser:Danny Pang
Kraj prod.:Hong Kong
Obsada:Lau Ching Wan, Wang Baoqiang, Elanne Wong, Man Yee-man, Ken Lo, Suet Lam
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Seryjni mordercy to wdzięczny temat dla kina. Pierwsze filmy o nich powstawały jeszcze w epoce kina niemego, zazwyczaj wzorowały się one na ponurej historii nigdy nie wykrytego Kuby Rozpruwacza (np. włoski „Berlin Jack the Ripper” z 1909 r. czy „The Lodger” Alfreda Hitchcocka z 1927 r.). Z czasem postać okrutnego psychopaty, mordującego młode, piękne kobiety (to niemal obowiązkowe ofiary w każdej tego rodzaju historii) stała się ikoną współczesnego kina, a widzów było coraz trudniej zaskoczyć czymś oryginalnym i nowym. „Fairy Tale Killer” w reżyserii Danny`ego Panga jest próbą opowiedzenia historii seryjnego zabójcy w nowy, zaskakujący sposób. Niestety, próbą nieudaną.

Pewnego wieczoru na komisariat policji zostaje przywieziony podejrzanie zachowujący się mężczyzna. Wu Zai Jan, bo tak zostaje zidentyfikowany, sprawia wrażenie chorego psychicznie. Jego twarz jest upudrowana a on sam bełkocze coś o zabijaniu „wilków” i że jednego z nich już zgładził. Policjanci z oddziału detektywa Hana nie mogą porozumieć się z mężczyzną, zwalniają go więc z aresztu. Kilka dni później otrzymują informację o znalezieniu zwłok Cheng Faia, o którym Wu wspominał, że był jednym z „wilków”. Wkrótce zaczynają ginąć kolejne osoby a coraz więcej dowodów wskazuje, że sprawcą jest zwolniony przez śledczych podejrzany. Śledztwo prowadzone przez grupę detektywa Hana odkrywa, że morderca dokonując swych zbrodni inspiruje się popularnymi bajkami i baśniami. Policjanci z czasem natrafiają na trop, który prowadzi ich do Wu, uciekinierki ze szpitala psychiatrycznego Wong Yue-Yee oraz do pewnego sierocińca.

Danny Pang, młodszy o pięć minut brat bliźniak Oxide Pang Chuna, nigdy nie należał do moich faworytów. Właściwie nazwisko 1/2 reżyserskiego tandemu kojarzy mi się tylko z jednym godnym uwagi filmem: „In Love With Dead” (2007) - nastrojową opowieścią grozy o miłości i śmierci. Niestety najnowszy obraz Panga raczej nie dołączy do wspomnianego tytułu. „Fairy Tale Killer” należy bowiem do wcale nie małej grupy filmów, których zarys fabularny obiecuje interesującą, historię, lecz na ekranie zostaje z niej tylko.... zarys. Powołanie do filmowego życia seryjnego zabójcy, którego zbrodnie są inspirowane znanymi baśniami braci Grimm (m.in. bajka o Jasiu i Małgosi) i Hansa Christiana Andersena (m.in. Kopciuszek i Czerwone pantofelki), było intrygującym pomysłem. Bowiem łączyło w sobie okrucieństwo sprawcy z niewinnością okresu dzieciństwa. Niestety Pang, któremu talentów wizualnych odmówić nie można: „Fairy Tale Killer” do strony warsztatowej prezentuje się okazale i efektownie, znacznie gorzej radzi sobie z narracją. Nawet wspomniany „In Love With Dead” nie wypadał pod tym względem bezbłędnie. Nie inaczej jest w omawianym thrillerze.

Klasyczny schemat: pościgu za nieuchwytnym, niebezpiecznym psychopatą, Pang stara się modyfikować, ale próby te nie są do końca efektem zamierzonej, przemyślanej gry z konwencją serial killer movies. To raczej rezultat nieudolnie prowadzonej narracji, w której próżno szukać logiki i sensu. Zabójca jest zatem, aż dwukrotnie łapany i wypuszczany przez policjantów bez sensownego wytłumaczenia. Śledztwo rozwija się na zasadzie „cudownych olśnień”, bez związku ze zebranymi dowodami. Sprawca, chociaż motywuje go zemsta, w końcowej fazie filmu porywa żonę i syna detektywa Han, mimo iż nie ma powodu czuć do niego wrogości. Wręcz przeciwnie śledczy ma chorego, autystycznego syna, jest więc w podobnej sytuacji jak Wu Zai Jan, opiekujący się swą ukochaną, psychicznie chorą Wong Yue-Yee. Motyw z bajkami, do których nawiązują kolejne morderstwa ma co prawda związek z traumatycznym dzieciństwem bohaterów, ale jest on tak powierzchowny, że właściwie mogłoby w ogóle go nie być. No i oczywiście nie sposób, oglądając kolejne sceny morderstw odpędzić się od myśli skąd, Wu Zai Jan zdobył fundusze, na realizację swych zabójczych planów, wymagających sporych nakładów finansowych, skoro zdecydowanie nie można było go uznać za majętną osobę. No cóż, realizm, prawdopodobieństwo i logika to ciała obce w fabule „Fairy Tale Killer”.

Oczywiście film nie musi być historią opowiedzianą z matematyczną dokładnością, żeby trzymał w napięciu czy budził grozę. Rzecz w tym, że i na tym polu Pang nie ma się czym pochwalić. Trudno o napięcie w opowieści tak chaotycznej, a momentami idiotycznej, w której na dodatek żadna z postaci nie budzi najmniejszego zainteresowania. Perypetie detektywa Hana, doświadczonego gliniarza, który nienawidzi własnego autystycznego syna i z którym nie potrafi się porozumieć, na kilometr tchną banałem i wtórnością. Postać mordercy miast przerażać irytuje. Wu Zan Jan nie zachowuje się lepiej niż syn detektywa Hana, chociaż nie za bardzo wiadomo dlaczego. Widocznie Pang i jego scenarzysta Kam Yuen-Szeto („Kill Zone”, „Flashpoint”) uznali, że psychopata to ktoś, kto bełkocze od rzeczy i wykazuje objawy upośledzenia umysłowego. Jeszcze gorzej wypada partnerka Wu, Wong Yue-Yee, która jest raczej karykaturą chorej psychicznie osoby niż kogoś, kto cierpi z powodu odrzucenie i niezrozumienia. Nie ma zatem mowy o napięciu, suspensie i innych oczekiwanych od thrillera emocji. Niestety równie fatalnie „Faity Tale Killer” prezentuje się od strony filmowej grozy. Sceny zabójstw są tak migawkowo ukazane, że trzeba uważnie oglądać obraz, aby ich nie przegapić. Większość z nich jest zrealizowana bez finezji, a inne zaś z wyraźnej inspiracji serią „Piła”. Zatem nuda, banał i wtórność.

Ostatecznie oceniam thriller Danny`ego Panga na „cztery czaszki”. Co prawda niedawno recenzowany przez mnie „Sleepwalker 3D” drugiego z braci Pang, Oxide Pang Chuna wydaje się obrazem ciut lepszym, sensowniejszym i ciekawszym, to mimo wszystko „Fairy Tale Killer” nie aż tak słaby. Solidny warsztat reżysera i potencjał historii ratuje ten film przed katastrofą. Ale marne to pocieszenie dla jednego ze współtwórców słynnego „Oka”.

Screeny

HO, FAIRY TALE KILLER a.k.a. Zui hung HO, FAIRY TALE KILLER a.k.a. Zui hung HO, FAIRY TALE KILLER a.k.a. Zui hung HO, FAIRY TALE KILLER a.k.a. Zui hung

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ solidna, momentami efektowna realizacja
+ zarys fabuły brzmiał obiecująco

Minusy:

- pozbawiona choćby cienia realizmu, prawdopodobieństwa i logiki fabuła
- irytujące postaci bohaterów
- śladowe ilości napięcia
- groza potraktowana powierzchownie i migawkowo
- wtórny i banalny

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -