Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MIDNIGHT MOVIE

MIDNIGHT MOVIE

Midnight Movie

ocena:7
Rok prod.:2008
Reżyser:Jack Messitt
Kraj prod.:USA
Obsada:Rebekah Brandes, Daniel Bonjour, Mandell Maughan, Jon Briddell, Arthur Roberts
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Mogłoby się wydawać, iż slasher – jedna z najbardziej skostniałych odmian horroru – miłośników tego gatunku niczym nowy zaskoczyć już nie może. Powstające remake’i klasycznych filmów grozy albo podążają drogą technicznej doskonałości, albo zasadzają się na podśmiewaniu oryginałów jednocześnie atakując widza orgią komputerowej przemocy. Dlatego fani slasherów szczególną uwagę powinni zwrócić na film „Midnight Movie” Jacka Messitta. Nie jest to oczywiście dzieło na miarę „Friday the 13th” czy „Halloween”, jednak dzięki „oldschoolowemu” klimatowi wszechobecnej tandety oraz kilku naprawdę ciekawym rozwiązaniom fabularnym wielu seans tego filmu może dać dużo satysfakcji.

Kilkoro młodych ludzi postanawia udać się do podupadającego kina na nocną projekcję ongiś bardzo kontrowersyjnego, dziś już zapomnianego filmu pt. „The Dark Beneath”. W sali kinowej pojawia się także policjant badający sprawę mordu dokonanego na pracownikach szpitalu psychiatrycznego oraz lekarz kiedyś pracujący w tejże placówce. Obaj panowie wiedzą, iż sprawcą wyjątkowo okrutnych zabójstw jest Ted Radford, twórca cieszącego się bardzo złą sławą „The Dark Beneath”. Podejrzewają, iż obłąkany reżyser może stawić się w kinie, by poszukać inspiracji do kolejnego filmu. To jednak, co zaraz po rozpoczęciu seansu zaczyna dziać się w budynku kina, przerasta wyobrażenie wszystkich zgromadzonych w nim ludzi, w większości młodych, od maleńkości karmionych filmową makabrą.

Niby wszystko w filmie Messitta wygląda tak, jak w dziesiątkach niskobudżetowych slasherach – kilkoro ludzi w odciętym od świata miejscu prześladowanych jest przez zamaskowanego i uzbrojonego w straszliwą broń psychopatę. Bohaterowie jeden po drugim zabijani są w coraz bardziej spektakularny sposób. Oprawca zawsze ma nad nimi przewagę – gdziekolwiek ofiary nie szukałyby schronienia, ich kat już tam na nich będzie czekał. Nie inaczej jest w „Midnight Movie”. Zaraz po rozpoczęciu nocnego seansu, w budynku kina umiera pierwsza osoba. Reszta bohaterów początkowo nie zdaje sobie sprawy z tego, iż lada moment będą musieli stawić czoło zamaskowanemu oprawcy. Jedni świetnie bawią się na seansie kiczowatego horroru, inni odwracają głowy za każdym razem, gdy na ekranie rozpoczyna się rzeź. Jednak w pewnym momencie wszyscy zaczynają orientować się, iż w budynku kina znajduje się ktoś, kto czyha na ich życie.

Od strony wizualnej „Midnight Movie” prezentuje się tak, jak powinien wyglądać cieszący zmysły miłośnika horroru niskobudżetowy slasher. Fabuła, koniecznie prosta jak konstrukcja cepa, zasadza się na pokazywaniu ciężkiej „pracy” filmowego kilera. Ten, poczynając od największych filmowych „leszczy”, czyni swoją powinność najrzetelniej jak potrafi. Momentami jest więc krwawo i bardzo brutalnie. W międzyczasie twórcy podrzucają są nam szczegóły dotyczące tożsamości i motywów postępowania czarnego charakteru. W tle pojawia się zatem motyw dziwacznej, by nie powiedzieć patologicznej, familii. Wszystko, jak przystało na niskobudżetowy horror, jest siermiężnie zagrane i na pozór nieudolnie zmontowane. Aktorzy starają się jak mogą, by zachować na planie powagę, reżyser zaś udaje, że miał pomysł na to, jak przykuć uwagę widza gradacją napięcia i suspensem. Fanowi tego typu produkcji nie trzeba tłumaczyć, iż wymienione przez mnie „mankamenty” „Midnight Movie” są tak naprawdę jego zaletami. Nadają mu bowiem niepowtarzalnego sznytu, charakterystycznego dla tanich, za to kręconych z pozycji pasjonata slasherów.

Dla nieobytego z gatunkiem widza obraz Messitta będzie kolejną naszpikowaną okrucieństwem filmową tandetą traktującą o szaleńcu w masce polującym na nastoletnią dziatwę. Jeśli jednak ktoś zada sobie trud uważniejszego spojrzenia na „Midnight Movie”, szybko dostrzeże, iż film różni się od dziesiątek podobnych mu horrorów. W opisywanej tu produkcji niezwykle istotną rolę pełni autotematyzm. Akcja dzieje się w kinie podczas seansu cieszącego się złą sławą filmu grozy. Co i rusz przenoszeni jesteśmy w świat, który filmowi widzowie widzą na ekranie. Co więcej, od pewnego momentu obie opowieści zaczynają się przenikać – to, co dzieje się w „The Dark Beneath” znacząco wpływa na rozwój wypadków w „Midnight Movie”. I wreszcie najważniejsze – oprawcą w obrazie Messitta jest szaleniec z filmu oglądanego podczas nocnej projekcji. Od czasu do czasu po prostu schodzi on z ekranu, by pozbawić życia jednego z uczestników nocnego seansu. Na pewno więc „Midnight Movie” jest hołdem złożonym slasherowi oraz horrorom kręconym w latach 70. ubiegłego wieku. Wiele z nich do dzisiaj inspiruje filmowców, dla rzeszy fanów gatunku niektóre są prawdziwymi obiektami kultu. Ale też produkcja Messitta oddaje cześć kinu jako medium, które najsilniej oddziałuje na wyobraźnię widza. Podczas seansu dokonuje się przecież akt „zawieszenia niewiary”, przez co widziany na ekranie świat staje się tym jedynie prawdziwym. Ów ontologiczny paradoks osią swojej historii uczynił Woody Allen w „The Purple Rose of Cairo”. Znowu John McTiernan w „Last Action Hero”, podobnie jak Messitt w „Midnight Movie” niskobudżetowemu horrorowi, bardzo nisko pokłonił się kinu akcji i wszystkim niezapomnianym wrażeniom, jakie te dostarcza milionom widzów. Ewenementem w tego rodzaju filmach, których istotę zawrzeć można w określeniu „kino w kinie”, jest obraz Wojciecha Marczewskiego „Ucieczka z kina Wolność”. Polski reżyser antagonizując bohaterów „Jutrzenki” wobec późnokomunistycznej rzeczywistości w sposób błyskotliwy pokazał to, w jaki sposób ówcześni decydenci traktowali sztukę i jej odbiorców.

Myliłby się więc ten, kto po seansie „Midnight Movie” widziałby film Messitta w kategoriach kolejnego krwawego filmidła stworzonego z myślą o lubujących się w przemocy nastolatkach. Owszem, wybredny widz nie znajdzie w nim technicznej precyzji, wiarygodnych portretów psychologicznych czy niecodziennych rozwiązań fabularnych. Co więcej, między kadrami nie znalazło się miejsce ani na oddziałujący na wyobraźnię nastrój, ani na budowanie przykuwającego uwagę napięcia. Jest za to mnóstwo fantastycznej zabawy i satysfakcji z oglądania historii, która od początku do końca stworzona została z myślą o zagorzałych fanach taniej filmowej makabry.

Screeny

HO, MIDNIGHT MOVIE HO, MIDNIGHT MOVIE HO, MIDNIGHT MOVIE HO, MIDNIGHT MOVIE HO, MIDNIGHT MOVIE HO, MIDNIGHT MOVIE HO, MIDNIGHT MOVIE HO, MIDNIGHT MOVIE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ zgrabnie opowiedziana historia
+ motyw „kina w kinie”
+ biało-czarny „The Dark Beneath” i jego bohaterowie
+ tempo następujących po sobie wydarzeń
+ mnóstwo kapitalnej zabawy
+ wygląd „kilera”

Minusy:

- nic by się nie stało, gdyby był odrobinę brutalniejszy
- zbyt mało wyraziści bohaterowie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -