Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MANIAC (2012)

MANIAC (2012)

Maniak

ocena:8
Rok prod.:2012
Reżyser:Franck Khalfoun
Kraj prod.:USA / Francja
Obsada:Elijah Wood, Nora Arnezeder, America Olivo, Morgane Slemp, Sammi Rotibi
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Tendencja masowego przerabiania przez przemysł filmowy zza oceanu klasyków sprzed lat albo produkcji dobrze przyjętych przez publiczność nieamarykańską trwa w najlepsze. Dzisiaj nie sposób jest „ogarnąć” wszystkich remake’ów, które trafiają do naszych kin lub na sklepowe półki z płytami DVD. Jeszcze nie opadł kurz po słownych bataliach odsądzających od czci i wiary twórców nowego „Evil Dead”, a od jakiegoś czasu na naszych ekranach możemy oglądać przeróbkę słynnego „Maniaka”, pod którym w 1980 roku podpisał się William Lustig. Warto zainteresować się jego remake’m – za całość odpowiada Franck Khalfoun, twórca całkiem niezłego „P2”, wspomagany przez Alexandre Aja (tego pana przedstawiać nie trzeba) - ponieważ „Maniac” A.D. 2012 jest co najmniej tak dobrym filmem jak otoczony kultem oryginał.

Tylko na pozór historia Khalfouna jest wiernym odzwierciedleniem filmowej opowieści sprzed ponad trzech dekad. I w jednej i drugiej produkcji głównym bohaterem jest introwertyczny samotnik przemierzający ulice metropolii w poszukiwaniu ofiar-kobiet, które w brutalny sposób zabija i skalpuje. W obu filmach mężczyzna zmaga się z dwiema wykluczającymi się potrzebami i żądzami – jedną jest chęć funkcjonowania w społeczeństwie i związane z tym pragnienie akceptacji przez chociażby jedną kobietę, z drugiej przymus całkowitego zdominowania każdej ofiary poprzez odebranie jej życia i sprowadzenie do roli bezwolnego, a tym samym posłusznego manekina. I w oryginale, i w uwspółcześnionym „Maniaku” za psychiczne aberracje bohatera odpowiada matka, osoba, której dzięki fizycznej i psychicznej przemocy udało się podporządkować sobie życie syna.

U Lustiga fabularną dominantę stanowiły morderstwa, które jak pisałem wyżej, miały być próbą zawładnięcia przez drapieżnika - płci męskiej rzecz jasna - nad coraz bardziej feminizującym się światem (przynajmniej w odczuciu głównego bohatera). Twórcy nowej wersji „Maniaka” postanowili pójść w trochę inną stronę. W jednej ze scen owładnięty szałem Frank rozbija lustro, po czym z uwagą przygląda się swojemu zwielokrotnionemu i zniekształconemu odbiciu. Bohater Khalfouna i Aji to ktoś wewnętrznie roztrzaskany, chaotyczny, bez zwartej i jednolitej osobowości. To wrażliwy i obdarzony wyobraźnią artysta, samotnik poszukujący zrozumienia i akceptacji, wreszcie morderca pragnący zniszczyć świat, którego jedynym, za to aż nadto apodyktycznym demiurgiem była matka. Najważniejszym wątkiem nowego „Maniaka” jest rodzące się uczucie między Frankiem, a Anną, dziewczyną zajmującą się fotografią artystyczną. Od razu domyślić się można, iż „z tej mąki chleba nie będzie”, ale też twórcom nie chodziło o nakręcenie filmu o nieszczęśliwej miłości - najciekawsze w całej historii jest zakleszczenie bohatera między dwoma światami, jednym, w którym wszyscy zasługują na szczęście oraz drugim, pełnym zła i ludzkiej krzywdy, gdzie poza katami i ofiarami nie ma nikogo.

Decydując się na fabularne odstępstwa od oryginału, Khalfoun i Aja musieli także znaleźć pomysł na nowy wizerunek głównego bohatera. W „Maniaku” sprzed trzech dekad morderca był odrażającym typem o nieskomplikowanej osobowości. Jego fiksacja była dość prosta do rozszyfrowania. Frank Zito w zamordowanych i sprowadzonych do roli bezwolnego manekina kobietach chciał widzieć zwycięstwo nad lękiem, którego źródłem była despotyczna matka. U Khalfouna niby jest podobnie. Też mamy kobiece manekiny, mordowane kobiety i figurę matki, która niczym demon odciska destrukcyjne piętno na wrażliwym i ciekawym świata chłopcu. Twórcy nowego „Maniaka” zdecydowali się obsadzić w głównej roli Elijaha Wooda, aktora przez miłośników kina na całym świecie kojarzonego z poczciwym hobbitem. Wood może nie stworzył roli na miarę Hannibala Lectera, ale momentami jego Frank – z jednej strony reprezentujący typ zagubionego i wrażliwego artysty zmagającymi się z wewnętrznymi demonami, z drugiej zaś zdeterminowany i skuteczny zabójca – intryguje i zmusza do refleksji nad motywami, które popychają go do działania. Bohater z aparycją i posturą Wooda to także „everyman”, który potrafi natychmiast zniknąć w ciżbie wypełniającej ulice miejskiego molocha. Pomimo iż Frank obecny jest prawie w każdej scenie filmu, nie widzimy go, ponieważ twórcy wpadli na intrygujący pomysł, by pokazać świat i ludzi z jego perspektywy (tego, jak wygląda bohater dowiadujemy się dzięki kilku scenom z lustrami oraz w nielicznych momentach, kiedy mężczyzna czuje się szczęśliwy lub spełniony; wtedy mamy do czynienia z tradycyjną narracją). Nadanie głównemu bohaterowi nowego rysu wymusiło na twórcach dokonanie innych zmian w strukturze fabularnej filmu. U Lustiga na clou filmowej opowieści składały efektownie pokazane morderstwa i kolekcjonowanie przez psychopatę trofeów – kobiecych skalpów, którymi Frank Zito „ozdabiał” sklepowe manekiny. Khalfoun sednem swojego filmu uczynił próbę wyrwania się bohatera z matni, jaką stało się dla niego życie u boku matki-nimfomanki.

Z treści powyższych akapitów można by wywnioskować, iż uwspółcześniony „Maniak” ma więcej wspólnego z thrillerem o zacięciu psychologicznym niż z brutalnym horrorem co i rusz atakującym widza „mięsnymi” scenami. Rzeczywiście – okrucieństwo i mistrzowsko przygotowane sceny okaleczeń nie grają w filmie Khalfouna pierwszych skrzypiec. Nie znaczy to jednak, iż nowy „Maniak” pozbawiony został pazura i charakterystycznej dla slashera drapieżności. Duża część akcji dzieje się w nocy, miejscem wydarzeń jest metropolia będąca dla drapieżnika doskonałym terenem łowieckim. Kamera, podobnie jak w filmie Lustiga, nie ucieka od scen przemocy, wręcz przeciwnie, z detalami pokazuje bestialstwo, jakiego dopuszcza się główny bohater. Ważnym elementem kreującym mroczną atmosferę filmu jest próba nakreślenia tego, jak żyje Frank. Jego sklep, pracownia, mieszkanie z wyeksponowanymi trofeami, wreszcie sposób funkcjonowania w świecie przetłaczają dziwacznością i silną emanacją kłębiących się we wnętrzu mężczyzny frustracji.

Czy remake „Maniaka” autorstwa Francka Khalfouna i Alexandre’a Aji jest filmem lepszym od oryginału? Ortodoksyjny „wyznawcy” horroru zakrzykną, iż w żadnym wypadku, wszak wszystko co w filmowej makabrze najlepsze nakręcono w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Nowa wersja filmu Lustiga jest tak naprawdę zupełnie inną historią – z innym bohaterem, dość znacznie zmienioną fabułą, wreszcie z inaczej porozkładanymi akcentami. Tak samo rzecz się ma z warstwą wizualną filmu – u Lustiga miała ona tyle powabu, ogłady i uroku co główny bohater. Tradycyjnie prowadzona narracja oparta była na nieskomplikowanych ujęciach i prostym montażu (na tym tle bardzo wyróżniały się efekty autorstwa Toma Savini). U Khalfouna zdjęcia – ich nastrój, kompozycja oraz wybór planów – doskonale oddają sposób w jaki postrzega świat główny bohater. Siłą rzeczy więc autorzy musieli sięgnąć po takie narzędzia jak stylizacja czy retrospekcje, by przydać swojemu filmowi wiarygodności i sprawić, aby jego walorem była konsekwencja w kreowaniu świata przedstawionego.

Screeny

HO, MANIAC (2012) HO, MANIAC (2012) HO, MANIAC (2012) HO, MANIAC (2012) HO, MANIAC (2012) HO, MANIAC (2012) HO, MANIAC (2012) HO, MANIAC (2012)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygująca historia
+ interesujący bohater
+ sposób portretowania głównego bohatera
+ udane połączenie krwawego horroru z kinem zmuszającym do refleksji
+ okazuje się, iż remake wcale nie musi być gorszy od oryginału
+ cała oprawa audiowizualna

Minusy:

- w porównaniu z Frankiem Zito bohater Khalfouna został chyba nazbyt ugrzeczniony

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -