Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:9 DAYS

9 DAYS

9 Days

ocena:3
Rok prod.:2013
Reżyser:Samuel M. Johnson
Kraj prod.:USA
Obsada:Chris Schleicher, Maura Murphy, Alison Sieke, David Alan Graf
Autor recenzji:gościnnie: Patryk Hertel
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Ostatnimi czasy nasiliły się w mediach informacje na temat różnego rodzaju psychopatów, zboczeńców i zwyrodnialców przetrzymujących w niewoli kobiety. Niektórzy z nich nawet przez kilka lat potrafili pastwić się na swych ofiarach, które przez ten czas poddawane mniej lub bardziej wymyślnym torturom były ich seksualnymi niewolnicami. Najczęściej poszkodowane kobiety nie oglądały przez ten czas światła dziennego, ani świata poza piwnicami czy pomieszczeniami, w których były przetrzymywane. Ich gehenna trwała zazwyczaj do momentu przypadkowego wyjścia na jaw, czym zajmują się nie podejrzewani o nic przez sąsiadów „przeciętni obywatele”.

Młoda dziewczyna, Danielle jest napastowana seksualnie przez swojego ojczyma. Pewnego dnia Danielle ucieka z domu. Na odludnej, pustynnej drodze zatrzymuje samochód i prosi kierowcę o podwiezienie. Mężczyzna po krótkiej rozmowie zgadza się pomóc dziewczynie. Zabiera ją do swojego domu, w którym gości ją kolacją i noclegiem. Nieświadoma zagrożenia Danielle udaje się na spoczynek. W nocy ów pomocny młody człowiek – Virgil, odurza swego gościa, zabiera do piwnicy i tam przywiązuje do słupa.

Film „9 Days” nieznanego właściwie z niczego Samuela M. Johnsona sugeruje ze swojego afisza jakoby był typowym przedstawicielem obrazów z gatunku „Tortured” czy też niedawnego, nieudanego „Kolekcjonera”. Z tym większym zainteresowaniem zasiadłem do seansu, gdy zaraz po zakończeniu czołówki filmu pojawiła się wzmianka, iż jest to wariacja na temat „Piekła” Dante Alighieri. Spodziewałem się po tym, że film będzie czymś więcej, niż tylko półtoragodzinnym przeglądem narzędzi tortur i coraz wymyślniejszego ich zastosowania. Z przykrością muszę stwierdzić, że lepszym dla tej produkcji rozwiązaniem byłoby właśnie takie schematyczne potraktowanie tematu, bez usilnego dorabiania sobie ideologii i udziwniania całego obrazu. Bo cóż tutaj znajdziemy z Dantego? Poza tym, że dziewięć dni, przez które psychopata Virgil zapowiada torturowanie swej zdobyczy można odnieść do dziewięciu kręgów piekielnych, oraz że ostatni dzień-krąg, jako finalna próba wytrzymałości Danielle jest wzorowany na lodowej torturze jakiej poddawani są grzesznicy w dziewiątym kręgu piekielnym, niewiele.

Niestety prób urozmaicenia filmu przez jego twórców jest więcej, zdaje się, że Johnson chciał się pokusić o dzieło niszowe, odróżniające się od podobnych tematycznie produkcji. Zamiast filmu wyjątkowego, wyszedł jednak wyjątkowo niestrawny. Niemal półtorej godziny bardzo statycznych ujęć, zero tempa, zero akcji i nie kończące się wywody oprawcy sprawiają, że „9 Days” dłuży się i nudzi niemiłosiernie. Kolejnym „urozmaiceniem” obrazu jest muzyka, mam tu na myśli jedną piosenkę, która pojawia się w filmie kilkakrotnie. Trudno jest nawet jednoznacznie stwierdzić, w jakim języku śpiewane jest owo coś, jednak w połączeniu z bardzo specyficzną muzyką jest niezwykle irytujące. Można to podciągnąć pod próbę zadawania fizycznych tortur widzowi, który w ten sposób bardziej „wejdzie” w klimat filmu.

Tym, co najbardziej odróżnia powyższy film od podobnych mu produkcji, jest bardzo oszczędne wykorzystanie efektów gore. Te nieliczne sceny, w których pojawia się krew, są wykonane bardzo przyzwoicie, zrezygnowano natomiast z epatowania tego typu okropnościami. Jako największy plus filmu należy zaliczyć inny wymiar tortur, jakim poddawana jest bohaterka. Nie ma tutaj rzeźni, którą ogląda się dobrze, ale trudno jest się w nią wczuć. Męki jakimi Virgil prowadzi Danielle przez kolejne kręgi piekielne przywodzą na myśl właśnie te wspomniane doniesienia telewizyjne o psychopatach żyjących w sąsiedztwie. Chociaż lokalizacja, w jakiej przetrzymywana jest dziewczyna, a więc odludna posesja na pustyni pozwala teoretycznie na zastosowanie najbardziej krwawych i głośnych tortur, tutaj postawiono jednak na bardziej wiarygodne metody, jak zmuszanie do trzymania ciężkich wiader w wyprostowanych rękach, przypalanie rozgrzanym prętem, czy też bicie.

Pomysł na przemianę bohaterki również nie jest niczym oryginalnym. Było do przewidzenia, że w głupiutkiej dziewczynie, która jest molestowana przez ojczyma, piekło jakie przejdzie u Virgila, spowoduje zmiany w psychice i osobowości. Aby przeżyć, musi się nauczyć pewnych zasad, jakimi kieruje się jej oprawca, a co za tym idzie, po części sama zaczyna się nimi kierować. Podobny schemat więzi, jaka powstała między katem i ofiarą, mieliśmy już okazję oglądać w „Pile”, tam jedna z poddanych „grze” kobiet, narkomanka Amanda, rozpoczęła kontynuację krwawego dzieła psychopaty i stała się kimś w rodzaju jego wyznawczyni. W „9 Days” przez moment wydaje się, że sytuacja rozwinie się analogicznie. Dopiero finał filmu ukazuje, czym różni się przemiana Danielle.
Filmu nie polecam, jest to w gruncie rzeczy strata czasu. Ani to do końca horror, ani film skłaniający do refleksji, próba podparcia się klasyką Dantego tez spaliła na panewce. Tym, co najbardziej można zapamiętać z filmu, to irytująca gra aktorska Chrisa Schleichera, oraz koszmarna piosenka, która huczy w głowie jeszcze na długo po zakończeniu seansu, a nie tego oczekujemy od kina grozy.

Screeny

HO, 9 DAYS HO, 9 DAYS HO, 9 DAYS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ aktualna tematyka
+ rezygnacja z typowych efektów na rzecz innego wymiaru tortur

Minusy:

- irytujący Chris Schleicher
- koszmarna piosenka przewijająca się przez cały film
- nudny
- przewidywalny
- zero grozy
- zero napięcia

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -