Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PORA MROKU

PORA MROKU

Pora mroku

ocena:3
Rok prod.:2008
Reżyser:Grzegorz Kuczeriszka
Kraj prod.:Polska
Obsada:Jakub Wesołowski, Katarzyna Maciąg, Jan Wieczorkowski, Karolina Gorczyca, Jakub Strzelecki, Natalia Rybicka, Bartosz Żukowski
Autor recenzji:gościnnie: Mateusz Mnich
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jako że zachodnie kino grozy - czy to francuskie, czy włoskie, a ostatnimi laty nawet niemieckojęzyczne - prosperuje zupełnie nieźle, a Polska lubi nadążać za najnowszymi trendami, w 2008 roku pan Grzegorz Kuczeriszka postanowił zaserwować nam dobrze rozreklamowaną, pełną rodzimych gwiazd produkcję o wiele obiecującym tytule "Pora mroku". I o ile nierzadko wychodzi nam to podganianie Zachodu, o tyle w kwestii realizacji horrorów co najwyżej raczkujemy, czego film ten jest najdoskonalszym dowodem.

Idea z założenia nie jest wielce tragiczna, choć była odgrzewana chociażby w hollywoodzkich produkcjach co najmniej tysiące razy. Brudne, niemalże odludne zakamarki Dolnego Śląska są miejscem, w którym pierwotnie na dwóch planach rozgrywa się początkowa akcja. Na pierwszym Karolina, w tej roli Natalia Rybicka, zamienia karę pozbawienia wolności na pracę w zakładzie psychiatrycznym. Kontakt z chorymi pacjentami nie tylko wciąga ją w wir narkotycznych doznań, ale także przekonuje dziewczynę, iż na niektórych z kuracjuszy dokonywane są utrzymywane w tajemnicy przed światem badania. Karolina jest wręcz szantażowana przez szefową zakładu, iż każde piśnięcie słówka na temat stosowanych tutaj praktyk skończyć się może powrotem więźniarki do pudła.

Drugi plan to standardowa slasherowa rozgrywka między czwórką młodych ludzi, którzy wyruszyli na Dolny Śląsk w celach rekreacyjnych (tutaj m.in. Kuba Wesołowski jako Michał czy Katarzyna Maciąg jako Maja), a dziwnymi okolicznościami serwowanymi przez nielicznych tubylców - ludzi o podejrzanych, przerażających twarzach, milczących, chowających się z jakichś powodów przed cywilizacją. Standard. Młodzież dociera do nieokreślonego bliżej zalewu, w pobliże tajemniczej tamy. Sama tama z fabularnego punktu widzenia okazuje się istotna, gdyż jej fotografia została rok wcześniej przysłana jednej z bohaterek mmsem z komórki brata, który kilka dni później tajemniczo zaginął. ..... planują przeczekać deszczową noc w pobliskim kompleksie opuszczonych z pozoru budynków, jednakże szybko zostają wypłoszeni. Jakżeby inaczej - tubylcy urządzili sobie polowanie na przybyszów.

Oba poziomy akcji zbiegają się w starym budynku nad rwącą dolnośląską rzeką. Budynku z zastawionymi pułapkami, działającym prądem, funkcjonującą windą, szpitalnymi kozetkami. Dobrym punkcie wyjścia dla wszelkich slasherowych zabiegów, jakie tylko wpadły twórcom do głowy. Szkoda, że wpadł im ich nadmiar. I to w tak mizernej jakości.

Zatrudnienie znanych z półromantycznych telenoweli aktorów o popularnych nazwiskach nie było dobrym rozwiązaniem. No dobrze, przyniosło to zapewne pożądany efekt w postaci oglądalności, jednak jakościowo wywlokło na wierzch ubytki w talencie i nieelastyczność obsady. Przyznam z bólem, że tak beznadziejnego odegrania bohaterów nie widziałem dotąd nigdzie. W jednej chwili czwórka młodych ludzi toczy sztywną rozmowę o pogodzie, stosując znakomitą polszczyznę z akcentowaniem wszystkich nosowych głosek, żeby po chwili ni stąd, ni zowąd wrzasnąć: "ochujałeś?" czy też "o fuck!", kontynuując przy tym popis zgłoskowej dokładności z plastikowymi uśmiechami na twarzach. Może to wina scenariusza, jednak nawet najbardziej kulawy skrypt można nadrobić odrobiną wysiłku. Tutaj wysiłkiem jest mus przyglądania się wymuszonemu rechotaniu Katarzyny Maciąg czy dziecinnemu zachowaniu pana Wesołowskiego. A to wszystko w dość smacznym, mrocznym klimacie kurzu i błota na naprawdę nieźle dobranym planie zdjęciowym. Ot, żeby uwidocznić chyba kontrast między jakością kwestii i ich odegrania a doborem klimatu.

Zastanawiające jest również, jak wizerunek Dolnoślązaków odbiorą sami Dolnoślązacy, skoro przedstawiono ich jako zdeformowanych, brudnych i niezaprzyjaźnionych z prawem poniemieckich sadystów. Może to generalizowanie, ale zapewne niejeden Wrocławianin pokręciłby nosem na takie wyobrażenie okolicznych mieszkańców (w filmie są to okolice - zapewnie fikcyjnych - Czernik bądź też Czernika). Tym bardziej że jest on przesadzony, nawet jak na potrzeby tej produkcji.

Podobać się może jakość zdjęć, sposób ich realizacji. W prologu widoczna jest maniera zbliżona do Alejandro Gonzáleza Iñárritu, polegająca na koncentracji uwagi drżącego obiektywu na z pozoru nieistotnych, pokrytych szlamem przedmiotach czy punktach krajobrazu. Dalej nietrudno spostrzec odwołania do francuskich tendencji prowadzenia slasherów, znanych chociażby z Frontière(s) z 2007 roku. Jest więc ucieczka między upadającymi kamienicami, czołganie w błocie czy pomarańczowo-niebieskie oświetlenie podziemnych pomieszczeń. Twórcy odeszli też od faszerowania nas jump-scenami, stawiając na powolne wprowadzanie nowych bohaterów do fabuły. Wyszło dość przyzwoicie, bo minimalnie ambitnie.

Całość akcji upstrzona została średnio dobranym industrialnym podkładem muzycznym, który nabiera głośności wtedy, gdy brzmieć nie powinien (na przykład podczas sztywnych żartów bohaterów), a cichnie do zera, gdy należałoby doprowadzić do dźwiękowej kulminacji. To niedopasowanie szczególnie bodzie w uszy, gdy w stereotypowych do granic bólu rozwiązaniach związanych z ucieczkami przybyszów, śpiewem w samochodzie, mrocznym właścicielem stacji benzynowej czy kolejnymi zbiegami okoliczności soundtrack gra na przekór rozsądkowi. Wtórując w tej sztuce aktorom.

Jeśli chcemy być nowoczesnym kinematograficznie państwem, powinniśmy czerpać ze rdzennych, polskich manier filmowych, zamiast chwytać się zagranicznego modelu, który w realiach w tym przypadku Dolnego Śląska w życiu się nie sprawdzi. "Pora mroku" miała być odpowiedzią na zapotrzebowanie społeczeństwa na tego typu materiał, jednak jedynym wyjściem naprzeciw mainstreamowej publice okazała się obsada. Jak jednak brać na poważnie horror, który irracjonalne postaci łączy w irracjonalny sposób poprzez irracjonalne zbiegi okoliczności? Pan Kuczeriszka powinien pozostać przy kręceniu komedii, gdyż w tym sprawuje się znacznie lepiej.

Screeny

HO, PORA MROKU HO, PORA MROKU HO, PORA MROKU HO, PORA MROKU HO, PORA MROKU HO, PORA MROKU

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kolorystyka i próba nadania brudnego klimatu

Minusy:

- tragiczna gra aktorska
- nieodpowiednio dobrany podkład muzyczny
- beznadziejne kwestie bohaterów
- najwyższa stereotypowość

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -