Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GENIE

GENIE

Genie

ocena:6
Rok prod.:2011
Reżyser:Park Bum-soo
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

What kind of job do you have?
I`am a student
A student? A college student?
A student who studies woman

/frag. dialogu z filmu/

Shi Won i Lee Haru są przyjaciółkami. Jak większość młodych, atrakcyjnych i dobrze usytuowanych kobiet wolny czas poświęcają na szukanie bogatego i przystojnego mężczyzny. Okazuje się to nie takie proste. Faceci, których spotkają to w większości nudziarze albo żonaci mężczyźni spragnieni przelotnego romansu. Gdy zatem kolejna randka z dwoma biznesmenami kończy się niepowodzeniem, dziewczyny mają powód do narzekań. Nawet nie zwracają uwagi, do jakiej wsiadają taksówki. A powinny. Sympatyczny taksówkarz jest bowiem niezrównoważonym psychicznie mężczyzną, który porywa kobiety i więzi w opuszczonym, odrażającym brudnym pomieszczeniu. Nie traci też czasu i zaraz po uprowadzeniu gwałci Lee Haru, a Shin Won zalicza pięść w twarz. Wkrótce okazuje się, że porywacz zachowuje się nietypowo. Twierdzi, że porwane kobiety są jego kochankami i w zamian za seks, każda z nich może mieć jedno życzenie. Wkrótce sytuacja materialna Shi Won i Lee Haru znacznie się poprawia, ale przyjaciółki zaczynają rywalizować o względy porywacza.

W 1965 r. William Wyler wyreżyserował jeden z najwybitniejszych thrillerów w dziejach gatunku, „Kolekcjonera” z Terence`m Stampem i Samanthą Eggar w rolach głównych. Fabuła filmu nie była zbytnio skomplikowana. Główny bohater obsesyjnie zakochany w pięknej dziewczynie, Mirandzie porywa ją i więzi w przestronnej piwnicy. Jest dla niej uprzejmy i uczynny, stara się być także sympatyczny. Ma bowiem nadzieję, że Miranda poznawszy go bliżej, odwzajemni uczucie. Ale dziewczyna myśli tylko o tym jak wyrwać się z rąk psychopaty. Zapyta ktoś: dlaczego przytaczam zarys fabuły filmu Wylera? Odpowiedź jest prosta: bo „Genie” sporo nawiązań do filmu Amerykanina. Czy są to aluzje świadome czy przypadkowe – trudno rozstrzygnąć, ale skupmy się na podobieństwach. Chyba najbardziej znamiennym jest zakończenie: niemal identyczne w obu filmach. Za to najbardziej interesujące dotyczy motywacji porywaczy z oby dwóch obrazów. Bohater „Kolekcjonera”, Freddie Clegg był zapalonym kolekcjonerem rzadkich okazów motyli, które zasuszone trzymała szklanych gablotach. Bo tak jak kolekcjonował motyle, tak też kolekcjonował kobiety: Miranda miała być kolejnym pięknym „okazem” w kolekcji Freddie`go. Porywacz z koreańskiego obrazu jest znacznie mniej wyrafinowanym estetą (jego szczególną uwagę przyciągają kobiece ekskrementy i mocz), ale kobiety interesują go na podobny sposób. Są dla niego egzotycznym, intrygującym okazem, który - jak sam o sobie mówi - z uwagą studiuje. Bezimienny taksówkarz-porywacz jest jednak przedstawicielem współczesnych mężczyzn, toteż daleko mu do dżentelmena z filmu Wylera, zastrzegającego, że nie ma zamiaru naruszać prywatności porwanej kobiety. Koreańczyk gwałci zaś kobiety regularnie, nie pytając o pozwolenie.

Przez sporą dawkę brutalnego seksu a także przez charakterystyczny schemat zachowania bohaterek, które bezbronne i bezradne wobec porywacza-gwałciciela, z czasem zaczynają akceptować swoją rolę seksualnych niewolnic, a w końcu znajdując przyjemność w uprawieniu seksu z porywaczem, „Genie” jest bliski konwencji japońskiego kina erotycznego pinku eiga, zwłaszcza w jego odmianach: pink violent i roman porno w wersji sado-maso. Klasycznym przykładem tego pierwszego nurtu są filmy Yasuharu Hasebe: „Rape!” czy „Attacked”, a tego drugiego, cieszący się ponurą sławą skrajnie mizoginistyczny obraz Masaru Konumy, „Woman in Box”.

A jednak „Genie” tylko w początkowych scenach uwięzienia przypomina schematy fabularne kina pinku eiga. Co prawda bohaterki koreańskiego filmu, przynajmniej w pierwszej połowie filmu traktowane są nie lepiej niż jej odpowiedniczki z wymienionych japońskich filmów (kobiety są przykute łańcuchem do podłogi, karmione psim jedzeniem i pozbawione możliwości skorzystania z toalety i łazienki itp.), ale reżyser filmu, Park Bum-soo wprowadza zaskakującą odmienność do opowiadanej historii. Mężczyzna bowiem rozpoczyna ze swymi ofiarami dziwną grę: w zamian za możliwość gwałtu spełnia życzenia swych ofiar. Ten prosty fabularny zabieg niespodziewanie modyfikuje, zdawałoby się, jeszcze jedną historię o psychopacie i uwięzionych przez niego ofiarach.

Kobiece ciało staje się rodzajem wymienialnej waluty, dlatego też wraz z przedłużającym się pobytem coraz częściej bohaterki same proponują seks porywaczowi, wiedząc, że mogą tym samym poprawić swą sytuację materialną. Wydaje się bowiem, że reżysera filmu interesują nie tyle relacje między ofiarami a porywaczem, ale jak ekstremalna sytuacja wpływa na postawy bohaterek. Okazuje się, że dawna przyjaźń między Shi Won i Lee Haru wobec wyjątkowości położenia kobiet nie ma większego znaczenia. Panie rywalizują ze sobą, zabiegają o względy porywacza, z przerażonych ofiar przekształcają się w karykatury kochanek gotowych służyć swym ciałem mężczyźnie. Z czasem stają się o niego wręcz zazdrosne. Porywacz z napastnika i prześladowcy staje się bowiem obiektem pożądania: może nie ze względu na jego walory jako kochanka, ale na władzę, którą posiada nad kobietami.

„Genie”, chociaż nie jest obrazem szczególnie drastycznym w traktowaniu kobiet w porównaniu do japońskiego kina piku eiga, to jednak jest obrazem równie, a może nawet bardziej okrutnym niż skrajnie uprzedmiotowiające kobiece protagonistki obrazy Hasebe, Konumy czy innych twórców filmów erotycznych z Kraju Kwitnącej Wiśni. Park bowiem w wyjątkowo niekorzystnym świetle ukazuje współczesne młode Koreanki reprezentowane przez Shi Won i Lee Haru. Rozmowy bohaterek, które poznajemy w retrospekcjach, są przerażające puste i trywialne, koncentrując się na seksie, randkowaniu i marzeniu o ideale mężczyzny: bogatym i przystojnym. Tak naprawdę jedynym kapitałem Shi Won i Lee Haru jest ich ciało i to ono zapewnia im możliwość przetrwania. Ale tylko do czasu. Bowiem ekstremalna sytuacja obnaża kruchość i obłudę przyjaźni bohaterek, nie znający granic konformizm, skrajny materializm, egoizm oraz podświadome pragnienie podporządkowania się władzy mężczyzny. Jedna z bohaterek, woli bowiem pozostać na łasce porywcza niż podjąć próbę ucieczki. Nic dziwnego, że ani Shi Won ani Lee Haru nie budzą sympatii widza (zwłaszcza, że atrakcyjność odtwarzających te postaci aktorek jest raczej średnia).

Niewątpliwie brak protagonistów (w tym przypadku: protagonistek), którym można by kibicować jest problemem tego filmu. Trudniej bowiem z nielubianymi bohaterami się utożsamić, ale na szczęście nie jest to w przypadku „Genie” element konieczny. Wszak mamy do czynienia z rodzajem koreańskiej seksploatacji z ambicją. Scen seksu jest zatem sporo, scen upokarzania również niemało, jest też trochę przemocy o charakterze seksualnym, ale każdy kto z niezdrowymi wypiekami oczekiwałby po tym filmie szczególnej pikanterii, na pewno się zawiedzie. „Momenty” są bowiem sfilmowane bez anatomicznego naturalizmu, raczej oględnie, ale nie na tyle, by nie widzowie nie odczuli grozy sytuacji, w której znalazły się bohaterki. Ważniejsza jest bowiem wspomniana „ambicja” reżysera, czyli niezbyt przychylny portret mentalności młodych Koreanek (a może w ogóle kobiet). Ten portret jest istotnie sugestywny, inna sprawa, czy trafiony.

Od strony realizacyjnej „Genie” to typowy przedstawiciel kina niezależnego. Skromniutki budżet widoczny niemal na każdym kroku, właściwie jedno wnętrze, troje aktorów –minimalizm i prosta, która jednak pozwalają się skupić na przedstawionej historii. Trzeba jednak dodać, że aktorzy a zwłaszcza aktorki zagrały jak najbardziej profesjonalnie, a zważywszy, że ich bohaterki nie są w filmie mile traktowane, należy się dodatkowe uznanie dla pań. Poważnym problemem może być natomiast powolne, leniwe tempo akcji oraz niezbyt wiele atrakcji typowych dla kina grozy. Dlatego też polecić można „Genie” raczej zagorzałym fanom kina koreańskiego, ewentualnie miłośnikom seksploatacji, poszukującym bardzo nietypowych obrazów z nurtu ze sporą domieszką dramatu.

Screeny

HO, GENIE HO, GENIE HO, GENIE HO, GENIE HO, GENIE HO, GENIE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ koreańska wersja seksploatacji
+ całkiem znośna mieszanka thrillera, kryminału i dramatu
+ mimo pozornej typowości intrygująca fabuła
+ bywa brutalny
+ przyzwoita gra aktorska
+ nawiązania do „Kolekcjonera” W. Wylera i do japońskiego kina pinku eiga
+ niegłupie refleksje do, których skłania

Minusy:

- typowa produkcja niezależna ze swoimi zaletami i wadami
- miłośnicy mocnych wrażeń nie znajdą tu zbyt wielu atrakcji dla siebie...
- … podobnie zresztą jak fani rasowych horrorów

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -