Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PIRANHACONDA

PIRANHACONDA

Piraniokonda

ocena:1
Rok prod.:2012
Reżyser:Jim Wynorski
Kraj prod.:USA
Obsada: Michael Madsen, Terri Ivens, Rib Hillis
Autor recenzji:Dariusz Kick
Ocena autora:1
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

- To wyszło z tamtego czegoś prawda? Nienawidzę węży, dobrze wiecie o tym.
- Nie mamy do czynienia z wężami.
- Racja, to bezbożny związek piranii z anakondą.
- Czyli to jest piraniokonda.
- Nie wierzę, że to powiedziałaś.
(dialog z filmu)

Jeśli powyższy dialog wydaje wam się absurdalny, koniecznie zobaczcie całość. Na tropikalną wyspę przybywa profesor Lovergrove. Tutaj teoretycznie miła niespodzianka, w tej roli Michael Madsen. Jego eskapada ma na celu odnaleźć jajo prehistorycznego stworzenia. Na szczęście dla nas, zaraz po wylądowaniu Lovergrove niemal potyka się o oczekiwane znalezisko. Ma facet szczęście. Gdyby go wysłać na kopalnię pewnie zaraz wpadłby na Skarbka. Podkręcona tym faktem brunetka, która filmuje tą wiekopomną chwilę, słodzi profesorowi bezwstydnie, ale zanim zrobi się zbyt namolna, pojawia się „mamusia” i robi z towarzystwem porządek. Po wszystkim profesor robi minę jakby zapomniał przestawić zegarek na lokalny czas i spóźnił się na śniadanie. Wzrusza głową, kradnie jajo i odchodzi w kierunku zachodzącego słońca.

Na wyspie jest również ekipa filmowców, która pracuje nad nisko budżetowym slasherem „Rębacz głów 2”. Mamy tutaj Milo, nerwowego reżysera. Jest i Jack, który wygląda jakby urwał się z planu mody na sukces oraz Rose, rozważna i romantyczna o kocim spojrzeniu. Jest jeszcze blondynka odtwarzająca w kręconym gniocie główną rolę i reszta ekipy. Czas płynie im na kręceniu filmu, wylegiwaniu się na słońcu itd. Ale sielanka nie potrwa długo, ponieważ na wyspie jest ktoś jeszcze. Chodzi o grupę rzezimieszków, lokalnych drabów, którzy nie cofną się przed niczym, żeby zarobić coś ekstra. Więc kiedy tylko nadarza się okazja, przystępują do działania.

Drogi wszystkich wymienionych krzyżują się dosyć szybko. Byłbym zapomniał. Jest jeszcze para turystów. Mało rozgarnięta blondyna o piersiach, którymi mogłaby wykarmić kilka afrykańskich wiosek i jej przygłupi partner, wymoczek z uśmiechem nieschodzącym mu z twarzy. Oczywiście w tym wszystkim przewija się Ona, królowa tropików Piraniokonda. Wiadomo, ryba wpływa na wszystko. Więc i na fabułę tego filmu też. Ryby to, to nie przypomina, ale wiadomym jest, że pirania musiała maczać płetwy w tym bezbożnym związku. Tak, więc mamy egzotyczną wyspę skąpaną w słońcu, odsłonięte dekolty, jędrne piersi, sprężyste pośladki a wszystko to okraszone „błyskotliwymi” dialogami. No i oczywiście, żeby seans miał swój smaczek, ginie raz dziewczyna a raz chłopaczek.

Reżyserem tego dzieła jest mężczyzna o swojsko brzmiącym nazwisku, Wynorski. Jim Wynorski dla szczególantów. Człowiek ma naprawdę imponującą filmotekę na swoim koncie. Po tytułach go poznacie. Jim ma poważne ciągoty do produkcji typu animal attack. Weźmy na przykład pierwszy lepszy tytuł, Dinokrokodyl kontra supergator czy Krwiożercze pająki. Brakuje tylko czegoś w stylu Zeźlone ogóry, obdzierają laski ze skóry. Dlaczego akurat laski? Ponieważ zwierzęta i zamiłowanie do ich krzyżowania to tylko jedna z pasji Jim’a. Drugą pozwolę Wam odgadnąć po tytułach takich jak, Dom na lubieżnym wzgórzu czy Wzgórza mają uda. Jest tego znacznie więcej. Zabrakło mi czegoś w stylu: Niesforna Zuzia, spadła ze wzgózia... Trochę „częstochowski” rym, ale co tam. Można by się spodziewać, że będzie goło i wesoło. Ale cóż, spodziewać się zawsze można...

Długo zastanawiałem się, czy skomentować koszmarną, wręcz beznadziejną rolę Michaela Madsena, ale postanowiłem jej nie komentować. Dlatego niespodzianka pozostała tylko teoretycznie miła. Sam film należy traktować z dużym przymrużeniem oka. Nie ma sensu czekać z nim aż zajdzie słońce, bo dzień coraz dłuższy i długo by czekać. Najlepiej „skonsumować” go w biały dzień, zostawiając na wieczór coś ciekawszego. Fabuła jest pełna głupoty, gra aktorska jest pełna amatorki a potwór, ten jest pełen CGI... Sceny, które prawdopodobnie z założenia miały być śmieszne, wypadają słabo czasem infantylnie. Ale dialogi, chwilami rozkładają na łopatki.

Screeny

HO, PIRANHACONDA HO, PIRANHACONDA HO, PIRANHACONDA HO, PIRANHACONDA HO, PIRANHACONDA HO, PIRANHACONDA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ czerstwe dialogi

Minusy:

- płytcy bohaterowie
- idiotyczna fabuła
- rola Michaela Madsena
- film nie straszy
- za mało śmieszy
- sceny śmierci jak gra w pacmana

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -