Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SECONDS

SECONDS

Twarze na sprzedaż

ocena:8
Rok prod.:1966
Reżyser:John Frankenheimer
Kraj prod.:USA
Obsada:Jeff Corey, Murray Hamilton, John Randolph, Rock Hudson, Salone Jens
Autor recenzji:Arleta Wojtczak
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jeśli komuś wydaje się, że wysysające ze swoich pracowników chęć do życia korporacje są wymysłem ostatniego dziesięciolecia – jest w błędzie. Jeśli ktokolwiek wierzy, że syndrom wypalenia zawodowego to pokłosie naszych czasów – myli się. Jeśli wreszcie łudzi się, że dopiero wiek XXI wprowadził takie wynalazki jak operacje plastyczne, mające być wstępem do całkowitej zmiany tożsamości – zaprawdę, nie wie, co robi.

W czasach, kiedy w naszej okolicy powstawały obrazy wielbiące kobiety na traktorach, po drugiej stronie Atlantyku niejaki John Frankenheimer pozazdrościł chyba wyobraźni Lemowi i stworzył dzieło tym bardziej przerażające, że niebezpiecznie bliskie obecnej rzeczywistości. To jeden z tych straszaków, gdzie choć krew płynie raczej wąskim strumieniem, to mózg widza zaczyna wysyłać niebezpieczne sygnały lękowe.

Główny bohater jest okazem tak zwanego przeciętniactwa w każdym calu. To stereotypowy przedstawiciel klasy średniej, pracownik biurowy w średnim wieku, z lekką nadwagą, mieszkający w dawno wykończonym domu wraz z żoną oraz zdjęciami córki, która zdążyła już wyprowadzić się od rodziców. Ot, przeciętne, nudne do bólu, choć emocjonalnie bezpieczne życie. Mógłby nim być w zasadzie każdy, a właściwie to Everyman, bo podczas lektury filmu nie sposób opędzić się od kafkowskich konotacji. I dobrze, wszak jak straszyć, to za inspiracją najlepszych. I podobnie jak u czeskiego pisarza, tak i w tym przypadku, to okoliczności oraz inni ludzie podejmują decyzje za naszego bohatera. W tym wypadku robi to za niego działająca w podziemiu pewna obrotna korporacja, która oczywiście za poleceniem oraz właściwym wynagrodzeniem zgłasza się z arcykuszącą propozycją całkowitej zmiany dotychczasowej egzystencji. Wiąże się to, po pierwsze, z uśmierceniem bohatera dla całego świata, w którym dotąd żył, a następnie odrodzeniem pod postacią w jakiej zawsze wydawało mu się, że chce być. Tu charyzmatycznego artysty malarza. Mało, w swoim nowym życiu nie musi martwić się o pokonywanie kolejnych szczebli kariery zawodowej, bo niejako wszedł w miejsce człowieka o ustabilizowanej pozycji, wiodącego życie osoby, która nie dość, że na wiele może sobie pozwolić, to jeszcze jest szanowana przez otoczenie oraz zostaje obiektem adoracji kobiet. Ziszczenie marzeń naszego Everymana. Co jednak, jeśli do świadomości powoli dociera fakt, że po raz kolejny jego życie to jedna wielka manipulacja? W poprzednim wcieleniu był sterowany najpierw przez rodziców, później własna rodzina motywowała go do tego, by porzucił marzenia i zajął się zapewnianiem finansowej stabilizacji. W tym nowym, niemal doskonale stuningowanym życiu nadal to inni decydują o jego losie. Nie dość, że dostał wszystko w ustalonym odgórnie porządku, to jeszcze sam zobowiązany jest postępować wedle ściśle określonych reguł. Jedną z nich jest świadomość, że już nigdy fizycznie nie będzie mógł ujawni się przed najbliższymi jako ten, z którymi przeżyli kilkadziesiąt lat. Tym bardziej bolesna okazuje się kontestacja, że ci na których pamięć liczył przeszli nad jego nieobecnością do porządku dziennego. W przeszłości był im na tyle obcy, iż fizyczna śmierć tak naprawdę niewiele już zmieniła. Czy po raz kolejny podjąć decyzję o zakupie nowego życia?

Wizja zarówno kusząca jak i przerażająca. Zabawa w boga rzadko kiedy dobrze się kończy, a tym bardziej jeśli chce się być władcą swoich kolejnych narodzin i śmierci. Czasy czarodziejów i dobrych wróżek bezpowrotnie minęły i za wszystko trzeba płacić. Oczywiście zakup nowej twarzy jest bardziej kosztowny niż na przykład nowego krawatu. Bohater popełnił jeden tylko błąd. Uwierzył, że w sprzyjających okolicznościach świat marzeń może okazać się światem realnym, a animacje które stworzył we własnym umyśle doskonale przełożą się na rzeczywistość. Pomyłka kosztowała więcej, niż był w stanie przewidzieć

Twarze na sprzedaż nie są straszakiem z gatunku tych standardowych. Nie ma więc przerysowanych postaci, gwałtownych scen, morza zwłok. Jest za to niezapomniany klimat, na który składa się atmosfera pełna niedomówień. Przemiły staruszek, będący mieszanką Fausta, doktora Mengele i Juliusza Korczaka. Rajska plaża z bachanaliami w tle. Niewiele jest też podniesionych głosów oraz gwałtownych gestów. I to chyba świadczy o sile obrazu. Lata 60-te ubiegłego stulecia były pod wieloma względami złotym okresem kina grozy. Powstawały wówczas dzieła będące kamieniami milowymi w rozwoju kina. To wtedy działał Hitchcock, a publiczność dostawała ataków serca przy Dziecku Rosemary Polańskiego. Frankenheimer z kolei stworzył obraz firmy, która koszmarem sennym jest chyba bardziej teraz niż wówczas. Jeśli możliwe jest nagłe umieranie i odradzanie pod zupełnie inną postacią, to kim są ludzie, z którymi codziennie przychodzi nam przebywać? To wyciągnięcie na wierzch jednego z tych ukrytych lęków, które choć nie odbierają zdolności funkcjonowania, to skutecznie burzą wewnętrzny spokój widza. Wszystko to zrobione z niezaprzeczalną klasą oraz, co obecnie rzadkie, szacunkiem dla inteligencji widza. Wydawać by się mogło, że tradycja ta zaczyna ginąć, z tym większą więc przyjemnością można na chwilę odpłynąć w dziwny świat Everymana.

Screeny

HO, SECONDS HO, SECONDS HO, SECONDS HO, SECONDS HO, SECONDS HO, SECONDS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+realizacja
+ gra
+ klimat

Minusy:

- retro nie dla każdego

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -