Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:EXIT HUMANITY

EXIT HUMANITY

Exit Humanity

ocena:5
Rok prod.:2011
Reżyser:John Geddes
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Mark Gibson, Dee Wallace, Bill Moseley, Adam Seybold, Jordan Hayes
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Co wydarzyło się w drugiej połowie XIX wieku na terenach Ameryki Północnej, wie zapewne większość czytelników niniejszej recenzji. W 1861 roku doszło do zbrojnego konfliktu między wojskami Unii (zwanej też „Północą”), a oddziałami Skonfederowanych Stanów Ameryki (zwanych Konfederacją lub „Północą”). Trwające cztery lata działania wojenne (w opracowaniach historycznych opatrywane mianem „wojny secesyjnej” lub „amerykańskiej wojny domowej”) pochłonęły 620 tysięcy ofiar. Końcówkę bratobójczego konfliktu jako tło historyczne dla fikcyjnej opowieści postanowił uczynić John Geddes w filmie „Exit Humanity”.

Głównego bohatera, Edwarda Younga, poznajemy w momencie, kiedy jako żołnierz Unii uczestniczy w ostatnich walkach z konfederatami. Szokiem dla zwycięzców okazuje się pojawienie nowego wroga, o wiele groźniejszego niż oddziały konfederatów, żywych trupów. W roku 1871 – w tym czasie rozgrywa się większość filmowych wydarzeń – nie istnieją już żadne struktury państwowe. Ogromna większość ocalałych po wojennej pożodze zdążyła przemienić się w krwiożercze bestie. Pewnego dnia, pod nieobecność bohatera w domu, zastępowi zombie udaje się przedostać do zamienionego w fortecę obejścia. Umiera żona Edwarda Younga, a jego ukochany syn znika. Mężczyzna bez chwili wahania postanawia wyruszyć na poszukiwania dziecka. Stawić czoło będzie musiał nie tylko hordom nieumarłych, lecz także resztkom zdegenerowanej ludzkości oraz trawiącym go coraz zajadlej fobiom i demonom.

Geddes swój film, niczym prozaik utwór literacki, postanowił podzielić na rozdziały („Exit Humanity” bowiem wystylizowany jest na ekranizację pamiętnika, jaki cały czas prowadzi główny bohater). Każda z części opowiada o wydarzeniach, które odcisnęły piętno na życiu bohatera - od pierwszego zetknięcia się z zombie, przez załamanie spowodowane utratą najbliższych, po zetknięcie się z najróżniejszymi postawami, najczęściej skrajnymi, resztek ocalałej ludzkości. Pierwszych kilka rozdziałów zrealizowanych zostało w konwencji „kina drogi”. Bohater przemierza wyludnioną Amerykę co i rusz natrafiając na zgraje wygłodniałych zombie. Później, kiedy udaje mu się znaleźć kilkoro niezarażonych ludzi, wikła się w konflikt między nimi. Gdzieś w połowie filmu uświadamiamy sobie, iż Geddes realizując „Exit Humanity” miał ambicję nakręcić coś więcej niż tylko kolejny zombie movie, w którym nieliczni ocalali co i rusz ścierają się z hordami nadgnitych monstrów. Nade wszystko skupił się na pokazaniu dramatu człowieka, który stracił wszystko – kraj, społeczność, za którą gotowy był walczyć, wreszcie ukochaną rodzinę. Reżyser nie szczędzi nam ujęć prezentujących Edwarda Younga w skrajnej rozpaczy, gotowego nawet na to, by odebrać sobie życie. W drugiej części filmu twórcy „Exit Humanity” więcej miejsca poświęcają na przedstawienie tego, do czego zdolna jest istota ludzka, której zdjęto kaganiec obowiązujących dotychczas norm społecznych. I może nie jest to odkrywcza konkluzja, ale Geddes jednoznacznie daje do zrozumienia, iż człowieczeństwo to tylko cienka warstwa politury niejednokrotnie skrywająca bestię niemniej groźną i krwiożerczą niż hordy zombie.

I gdyby na tych, może nie innowacjach, bo w podobnym tonie dzisiaj kręci się kolejne serie „The Walking Dead”, ale wątkach nieczęsto spotykanych w filmach o zombie Geddes poprzestał, „Exit Humanity” byłby ciekawym i godnym uwagi horrorem. Ale reżyser w „uatrakcyjnianiu” swojego obrazu poszedł jeszcze dalej – nadać głębi postanowił zarówno treści jak i formie. Najpierw uczuciu dojmującej pustki po stracie najbliższych nadał ilustrację w postaci długich, niemalże poetyckich ujęć plenerów mających kojarzyć się z silnymi emocjami. Zapewne z racji niewielkiego budżetu wiele scen konfrontacji bohaterów z kohortami zombie zastąpionych zostało wstawkami animowanymi. I od strony technicznej, i kompozycyjnej prezentują się całkiem nieźle – przywodzą na myśl grafiki Bena Templesmitha i na swój sposób udanie ilustrują krwawe zmagania ludzi z potworami. Ale czy taki sposób prezentowania świata - nowoczesny, oparty na montażu atrakcji - współgra z jego specyfiką – brudem, powojennym chaosem i cywilizacyjnym zapóźnieniem? Nie do końca jestem o tym przekonany.

Jednak na miano największej niekonsekwencji w kreowaniu filmowego świata zasługuje wątek zapożyczony z fantasy – historia czarownicy, która pragnąc zemścić się za uczynione jej krzywdy rzuca klątwę na ludzi. Siłą najlepszych zombie movie było osadzenie akcji w konkretnych i najczęściej wiarygodnie przestawionych realiach. W „Exit Humanity” niby też mamy umiejscowienie wydarzeń w ściśle określonych, bo historycznych ramach czasowych, ale pojawienie się magii, rytuałów i wiedźm dysponujących prastarą mocą powoduje, iż konfrontacja niedobitków ludzkiej rasy z hordą monstrów traci jakąkolwiek wiarygodność, a tym samym nie wyzwala w odbiorcy takich emocji, na jakie twórcy zapewne liczyli.

Momentami film Geddes ogląda się naprawdę dobrze – chwyt wszędobylskiej, dynamicznej i rozedrganej kamery dobrze sprawdza się w filmach, w których śmiertelne zagrożenie dosięgnąć może bohatera w każdej chwili. Zombie w „Exit Humanity” potrafią być groźni i w ich wizerunku nie widać niewielkich pieniędzy, jakie przeznaczono na realizację filmu. Z drugiej strony przez liczne i długie ujęcia próbujące przybliżyć odbiorcy skalę cierpienia głównego bohatera film staje się manieryczny i kiczowaty. Co gorsza, bardzo wydłużają one projekcję, przez co jej zakończenie zamiast satysfakcji przynosi ulgę. Dlatego też seans filmu Geddes polecam tylko najzagorzalszym fanom kina z zombie w rolach głównych. Innych „Exit Humanity” po prostu znudzi.

Screeny

HO, EXIT HUMANITY HO, EXIT HUMANITY HO, EXIT HUMANITY HO, EXIT HUMANITY HO, EXIT HUMANITY HO, EXIT HUMANITY HO, EXIT HUMANITY HO, EXIT HUMANITY HO, EXIT HUMANITY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ zdjęcia
+ pomysł na film
+ czas i miejsce akcji
+ kilka refleksji dotyczących natury ludzkiej

Minusy:

- za długi
- momentami przeraźliwie nudny
- wątki rodem z fantasy
- geneza zombie
- gatunkowy i stylistyczny miszmasz – western, horror, dramat, animacja, kino drogi

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -