Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SHOGUN'S SADISM

SHOGUN'S SADISM

Shogun's Sadism

ocena:7
Rok prod.:1976
Reżyser:Yûji Makiguchi
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Yûsuke Kazato, Rena Uchimura, Akira Shioji
Autor recenzji:Michał Korczowski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Czym może być film zatytułowany Sadyzm szoguna? Dramatem historycznym? Epicką opowieścią o krwawych wojnach toczonych przez władyków feudalnej Japonii? A może eteryczną i pełną oniryzmu romantyczną historią z Kraju Kwitnącej Wiśni? W tym wypadku trudno chyba o złudzenia, toteż mało kogo zdziwi, że obraz ten jest dziełem pełnym brutalności, okrucieństwa i naturalizmu. Obfitującym ponadto w wątki upodlenia człowieka i odarcia go z resztek godności. Zgodnie z kanonem gatunku.

Trudno mieć wątpliwości co do przynależności gatunkowej Sadyzmu szoguna. Brutalność, drobiazgowe i realistyczne ukazanie scen makabrycznych tortur oraz nieskrywane epatowanie widza tego rodzaju widokami jednoznacznie utwierdza w przekonaniu, że jest to film gore. Fabuła dwóch niezależnych opowieści, które składają się na ten film, prowadzi widza ścieżką zdrowia, której kolejne przystanki stanowią sekwencje coraz bardziej wyrafinowanych i zwyrodniałych kaźni. Odrażające męki, jakie bliźnim wyznającym chrześcijaństwo zadaje tytułowy feudał, a także upokorzenie i niemoc jakich doświadczają – zarówno oni, jaki bohaterowie drugiej historii; pracujące w domu publicznym kobiety oraz Sutezo, drobny cwaniaczek zmuszony do sprzątania w burdelu celem spłacenia długów – pozwalają sklasyfikować ten film do nurtu kina eksploatacji.

Bezradność i horror poddanych okrutnego władcy twórcy filmu ukazali w sposób całkiem realistyczny (wziąwszy pod uwagę, że jest to produkcja zdecydowanie klasy B, pochodząca z 1976 roku), a zastosowane efekty specjalne nie wywołują salw śmiechu i politowania. Perwersyjne zachcianki szoguna, który nie ustaje w dręczeniu poddanych na coraz to bardziej wymyślne sposoby i niepohamowana żądza krwi szalonego władcy przybierają formę karnawału mordu. Szlak pochodu procesji obłąkanych marzeń zwyrodniałego okrutnika znaczą kolejne kąpiele w krwawej łaźni, przeplatane gwałtami i nieco bardziej subtelnymi formami tortur. Przybierającymi często formę dramatycznych konfliktów równorzędnych racji, których nie da się rozwiązać bez poważnego uszczerbku na duszy i/lub ciele. Następujące po sobie obrazy bezsensownych mąk, gwałtów i okrucieństwa ukazane zostały na tle dość osobliwej i bardzo tandetnej muzyki. Taka oprawa dźwiękowa z jednej strony potęguje groteskę prezentowanych scen przemocy, ale także podkreśla ich obłąkany i odrealniony charakter. Kontrapunktem dla zasadniczej warstwy filmu – przesiąkniętej posoką – są kiczowate wątki romantyczne. Swoją naiwnością sugerujące świadome odwołanie do tradycji ludowej i swoistej baśniowości. To jedna nie Disney, więc nawet pomimo ludyczności romansu i przeciwstawienia wyidealizowanej miłości szaleństwu zdeprawowanego możnowładcy, taka krzepiąca alegoria nie ma racji bytu w Sadyzmie szoguna.

Ostatecznie wszystko kończy się w sposób godny pożałowania, a jedynymi triumfującymi
są zdegenerowany feudał i bezlitosny zarządca burdelu. Oprawcy oraz ich ofiary uosabiają dwie strony medalu wszechwładzy jednych nad drugimi. Brutalną dominację i skrajne podporządkowanie. Tragiczni bohaterowie filmu w zasadzie rozpływają się jako jednostki w kolektywnym systemie, na straży którego stoją restrykcyjne normy i surowe sankcje, obwarowane murem tradycyjnych instytucji. W tym więzieniu pozbawionym murów rolę strażników pełnią m.in. sztywny podział społeczny wraz z jasno zarysowaną hierarchią oraz nienegocjowalna pozycja jednostki. W nakreślonym pejzażu feudalnej Japonii nieuprzywilejowany lud cierpi także w okowach uległości i bezwzględnego posłuszeństwa wobec widzimisię władz zajmujących pozycję nadrzędną i sprawujących bezdyskusyjną supremację. Uosabianą przez szoguna, który dla własnej przyjemności poszukuje coraz mocniejszych wrażeń towarzyszących ogromnym cierpieniom swoich rodaków.

Chociaż fabuła filmu do skomplikowanych nie należy, to miejscami pojawiają się pewne obce kody kulturowe, które nastręczać mogą trudności interpretacyjnych. Sadyzm szoguna to poniekąd egzotyczna baśń – utrzymana w duchu orientalizmu – oglądana w bardzo krzywym zwierciadle. Sceneria Dalekiego Wschodu powoduje, że ekranowa krwawa łaźnia z jednej strony wydaje się niezbyt realna – przypomina zwyrodniałą ludową klechdę – a z drugiej strony to właśnie dystans kulturowy i geograficzny uwiarygodnia tę przerażającą opowieść. Być może dałoby się odczytywać ją jako retrospektywną podróż do źródeł japońskiego militaryzmu i kolektywnej totalności, jaka spowiła Kraj Kwitnącej Wiśni w czasach II wojny światowej.

Screeny

HO, SHOGUN'S SADISM HO, SHOGUN'S SADISM HO, SHOGUN'S SADISM HO, SHOGUN'S SADISM HO, SHOGUN'S SADISM

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dość realistyczny i z poprawnie wykonanymi efektami specjalnymi
+ konwencją przypomina ludową przypowieść
+ miejscami robi makabryczne wrażenie
+ oferuje pewną dozę egzotyki
+ z przymrużeniem oka może mówić to i owo o społeczeństwie japońskim

Minusy:

- to raczej sadyzm dla samego sadyzmu i eksploatacji, ale z drugiej strony zawsze można się czegoś dopatrzeć
- pewne motywy z japońskiej kultury nie są zrozumiałe dla przeciętnego Europejczyka, przez co film traci na uniwersalności
- miejscami jest chorobliwy i odrażający (choć można to też poczytać na plus)

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -