Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:9-9-81 a.k.a Bok Lao 9 Sop

9-9-81 a.k.a Bok Lao 9 Sop

9-9-81

ocena:4
Rok prod.:2012
Reżyser:Rapeepimol Chaiyasen i inni
Kraj prod.:Tajlandia
Obsada:Patitta Attayatamavitaya, Setsit Limkasitdej, Thiti Vechabul
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Tajlandia widziana okiem kamery twórców horrorów to istne królestwo duchów. Ghost stories bowiem to najpopularniejsza odmiana rodzimego kina grozy, co bez wątpienia związane jest z wiarą Tajlandczyków w istoty nadprzyrodzone oraz z niezwykłym bogactwem miejscowego folkloru pełnego najdziwniejszych stworzeń. To właśnie w Tajlandii natkniemy się na wampiryczną istotę w postaci latającej głowy, z której zwisają wnętrzności (krasue) albo na ducha, siedzącego na plecach śmiertelnika (phi am albo Chao Kam Nai Wen), a także na ducha bananowca (nang tani) ducha pożerającego ludzkie wnętrzności (phi pop), bezgłowego ducha, noszącego na rękach swą głową (phi hua khat) a także ducha fosforyzującego niczym neonówka (khamot). Najbardziej rozpowszechnionym wierzeniem jest jednak wiara w ducha osoby zmarłej nagłą, tragiczną śmiercią – phi tai hong (lub jego odmiana phi tai thong klom – ducha porzuconej kobiety w ciąży). To istoty, których Tajlandczycy boją się najbardziej, toteż całkiem naturalne, że ten rodzaj duchów najczęściej pojawia się w horrorach. Phi tai hong nie spoczną bowiem, dopóki nie wezmą odwetu na tych, którzy przyczynili się do ich tragicznej śmierci. Zemsta jest także udziałem nadnaturalnej bohaterki projektu filmowego podpisanego aż przez dziewięciu różnych reżyserów pod enigmatycznym tytułem: „9-9-81”.

Pewnego dnia piękna młoda kobieta, Wipawee zakłada ślubną suknię i skacze z dachu dwudziestopiętrowego wieżowca. Dziewczyna zdecydowała się na ten desperacki krok, ponieważ dowiedziała się, że jej ukochany, którego miała poślubić zginął w wypadku samochodowym. Wraz z rozwojem filmowej akcji dowiadujemy się jednak, że Kong – bo to on miał zostać mężem Wi wcale nie umarł. Sfingował swą śmierć, pragnąc uwolnić się od swojej narzeczonej. Chociaż początkowo Kong był zakochany w pięknej dziewczynie, wkrótce jej zachowanie zaczęło go niepokoić a w końcu męczyć. Wi nie do końca okazała się zdrowa psychicznie a jej obsesja na punkcie ślubu wpędzała Konga w rozpacz. Fabuła filmu nie śledzi jednak losów nieszczęśliwego romansu pomiędzy bohaterami a koncentruje się na dziewięciu różnych epizodach mniej lub bardziej związanych z parą głównych bohaterów i tragicznym zwieńczeniem ich znajomości. Tym sposobem poznajemy rodziców samobójczyni, jej przyjaciół, znajomych, sąsiadów lub osoby tylko incydentalnie związane z głównym wątkiem (lokator, zamieszkujący w mieszkaniu zmarłej Wi czy policjant prowadzący śledztwo w sprawie zaginionego mężczyzny).

„9-9-81” to nietypowy film nowelowy zwany potocznie, choć niepoprawnie antologią. Zazwyczaj w tego rodzaju przedsięwzięciach filmowych mamy do czynienia z dwoma wariantami opowiadania: 1) wariant bez historii ramowej, przedstawiający niepowiązane ze sobą fabularnie opowieści, 2) wariant z historią ramową, która jest ogniwem spajającym różne opowiedziane w obrazie opowieści. Tymczasem konstrukcja omawianego filmu przypomina filmową mozaikę – poszczególne epizody dotyczą tej samej historii, ale ukazują ją z odmiennych perspektyw (różnych bohaterów, różnych odcinków czasu itp.). Tym sposobem dopiero wszystkie zebrane razem tworzą pełny, kompletny oraz przedstawionych wydarzeń.

Mistrzem tej formy skomplikowanej narracji był Robert Altman a jego filmy: „Nashville”, „Dzień weselny”, „Na skróty” czy „Pret-a-porter” pozostają niedościgłymi wzorami w mozaikowej metodzie opowiadania. Kino grozy rzadko sięga po tego rodzaju formułę narracyjną (pewne jej cechy zawiera np. pierwsza część niekończącej się hongkońskiej serii „Troublesome Night”), toteż niewątpliwie należy poczytać jej wybór za zaletę recenzowanego obrazu. Problem jednak w tym, że główny wątek, rzekomo zainspirowany przez autentyczne wydarzenie, niespecjalnie uzasadnia mozaikową formę narracji. Ta bowiem znakomicie sprawdza się w przypadku filmów, które mają ambicję ukazać losy zbiorowości w szerszym kontekście społecznym czy kulturowym. W „9-9-81” anegdota zaczerpnięta z prasowej rubryki dostarczała materiału co najwyżej na obraz w średnim a nie w pełnym metrażu. Tragiczne w skutkach samobójstwo panny młodej – w moim odczuciu - nie stanowiło również szczególnie interesującego pretekstu do przeprowadzenia szerszej i wnikliwszej analizy wykraczające poza jednostkowe doświadczenie. Chociaż być może dałoby się, obierając za punkt wyjścia tragiczne wydarzenie, wyjść na szerszą perspektywą, w końcu wspomniany Altman w „Dniu weselnym” posłużył się tytułowym weselem by poddać srogiej satyrze amerykańskie społeczeństwo. Zatem potencjalne możliwości powiedzenia czegoś więcej niż zrelacjonowania z odmiennych perspektyw samobójstwa młodej dziewczyny były, ale chyba zabrakło umiejętności i zwyczajnie dobrego scenariusza.

Historia opowiedziana w „9-9-81”, mimo formalnego jej skomplikowania, jest bowiem nieznośnie banalna i po prostu nudna. Mozaikowa narracja ma bowiem jeszcze jedną zaletą: dzięki stopniowemu odsłanianiu całościowego oglądu na ukazywane wydarzenia można stopniować napięcie, zaskakiwać, mylić tropy, prowadzić do nieprzewidywalnych puent czy zwyczajnie zaciekawiać. W tajlandzkim horrorze próżno jednak szukać tych wszystkich atrakcji, które oferuje nietypowy sposób opowiadania. Tajemnic do rozwiązania jest niewiele, a te, które zostają rozwiązane, ani nie zaskakują ani też w jakiś szczególny sposób nie poszerzają naszej wiedzy o bohaterach i wydarzeniach. Generalnie wieje nudą, napięcie oscyluje na poziomach najniższych a groza, którą w założeniu miał generować, szukający zemsty duch panny młodej, raczej irytuje swoją kompletnie zbędną obecnością niż w jakikolwiek sposób pozytywnie wpływa na odbiór. Horror więc z „9-9-81” bardzo, ale to bardzo letni.

Screeny

HO, 9-9-81 a.k.a Bok Lao 9 Sop HO, 9-9-81 a.k.a Bok Lao 9 Sop HO, 9-9-81 a.k.a Bok Lao 9 Sop HO, 9-9-81 a.k.a Bok Lao 9 Sop

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nietypowa, mozaikowa forma narracji
+ jak na niski budżet w miarę przyzwoicie zrealizowany

Minusy:

- nuda
- i jeszcze raz nuda

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -