Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BYZANTIUM

BYZANTIUM

Byzantium

ocena:6
Rok prod.:2012
Reżyser:Neil Jordan
Kraj prod.:Irlandia / USA / Wielka Brytania
Obsada:Gemma Arterton, Saoirse Ronan, Sam Riley, Uri Gavriel
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Przytłaczająca liczba widzów, którzy rozmawiają o swoich gustach w Internecie i dzielą się opiniami na forach, ma serdecznie dość wampirów. Trudno ocenić, czy mamy tu do czynienia z całkowitym wypaleniem konwencji, czy też z ewolucją gatunku, która okazała się być wybitnie nie w smak zwolennikom stokerowskiego Drakuli. Niezależnie od powodu, Hollywood wciąż widzi w krwiopijcach potencjalny sposób na napchanie sakiewek dolarami. I czy wam się to podoba, czy nie, "Byzantium" może nie być ostatnim filmem o wampirach, jaki zobaczycie.

Na całe szczęście dla miłośników klasyki, nowy film Neila Jordana - reżysera pamiętnego "Wywiadu z wampirem" - nie zalicza się do gromady naśladowców cyklu Stephanie Meyer. Dla odmiany znaczna większość wampirów jest tu pełnoletnia (z wyglądu, bo nawet w "Zmierzchu" wszyscy nastolatkowie mają obowiązkowo po co najmniej kilkaset lat), a zamiast budzącego niezdrową wesołość wątku romantycznego dostajemy stary, sprawdzony przepis na sukces: kombinację seksu i przemocy. Szkoda tylko, że z klasycznym podejściem nie idzie w parze klasycznie dobre wykonanie - intryga raz ciekawi, a raz przypomina bełkot, poczucie humoru praktycznie nie śmieszy, za to momenty pełne powagi już czasami tak.

Główny wątek podąża śladami dwóch wampirzyc, Eleanor i Clary. Ta pierwsza to modelowy wręcz przykład zamyślonej dziewczyny, która patrzy sennymi oczami przez okno i duma nad problemami natury pseudofilozoficznej. Ta druga to... seksowny i wyuzdany wamp, który od ponad dwóch stuleci zarabia na życie ich obojga sprzedawaniem swojego ciała. Jak na tak skrajnie różne charaktery, obie panie zadziwiająco dobrze się rozumieją. Troszkę dziwi, że pierwsze spięcia między nimi pojawiają się dopiero po dwustu latach. Nie wspomnę już o raczej nieprzekonującym zwyczaju Eleanor, która nieustannie zapisuje od nowa swoją dwustuletnią historię, rozrzucając karty po okolicy jakby w nadziei, że ktoś jej wreszcie wysłucha. Wygląda to może i efektownie, ale człowiek zastanawia się czasem, czy dwustuletni wampir nie cierpi przypadkiem na nudę nawet bez wdawania się w takie bezcelowe i pracochłonne rytuały.

Jeśli podobnie jak ja pilnie zwracacie uwagę na szczegóły, to szybko zacznie was dziwić parę rzeczy. Skoro nasze bohaterki tak desperacko poszukują świętego spokoju, to czemu co parę miesięcy przeprowadzają się z miejsca na miejsce, za sobą zostawiając zgliszcza i zmasakrowane trupy? Czy naprawdę najlepszym sposobem na ukrycie się przed światem jest założenie w starej kamienicy w sercu miasta luksusowego burdelu? Ale co tam - jeśli przełkniecie te parę gorzkich pigułek, to przynajmniej przy odrobinie szczęścia nie powinniście się znudzić.

Niech jednak nazwisko reżysera was nie zmyli: choć "Byzantium" to zdecydowanie nie "Zmierzch", niewiele też łączy je z "Wywiadem z wampirem", może za wyjątkiem upodobania do retrospekcji sięgających bardzo zamierzchłych czasów. W trakcie seansu nie uświadczyłem zbyt wielu emocji, acz muszę przyznać, że fabuła mimo wszystko zatrzymała mnie przed ekranem do samego końca. Nie czułem się do filmu zmuszany, nie musiałem też napominać się, że zdzierżenie go to mój recenzencki obowiązek. "Byzantium" mimo wszystkich swoich wad ogląda się przyzwoicie. Dlaczego?

Główne bohaterki, jakkolwiek niewyróżniające się niczym szczególnym (na tle fikcji z gatunku, nie życia codziennego), są wystarczająco interesujące i dają się lubić na tyle, żebyśmy chcieli poznać ciąg dalszy. Nie byłbym też sobą, gdybym nie wspomniał o swoistym mistrzu drugiego planu - grany przez Uriego Gavriela osobnik, którego rola aż do ostatniej ćwiartki filmu ogranicza się do robienia wciąż tej samej miny (bez linii dialogowych), stanowi wybuchowy element komiczny. Nie wiem, czy takie było zamierzenie twórców, ale jego akcent i kilka finałowych odzywek sprawiają, że miałem wrażenie, iż patrzę na kogoś stanowiącego kompromis pomiędzy Lucą Brasim ("Ojciec chrzestny") a Belą Lugosim. Facet na mój odbiór filmu wpłynął korzystnie, choć tak po prawdzie to pasuje do niego jak pięść do nosa.

Od strony technicznej "Byzantium" to współczesny standard. Nie jest przeładowane efektami specjalnymi - co uważam za plus - i nie zadziwia nas żadnym chwytem, którego już byśmy gdzieś nie widzieli. Film zawiera o wiele więcej krwi i przemocy, niż spodziewałem się po nowoczesnej fikcji podejmującej tematykę wampiryczną, przez co nie mamy wrażenia, że oglądamy produkcję dla nastolatków. Nie brakuje również erotyki, właściwie uosabianej przez postać Clary, czyli aktorkę Gemmę Arterton. Zaręczam, że nie znajdziecie w "Byzantium" ani jednego ujęcia tej brytyjskiej gwiazdy, w którym byłaby ubrana przyzwoicie. Zmieniają się tylko stadia negliżu.

Na uwagę zasługuje sposób, w jaki sportretowane zostały same wampiry. Zamiast kłów mają one jeden ostry paznokieć, który wydłuża się instynktownie, gdy tylko w krwiopijcy obudzi się głód. Wygląda to co najmniej komicznie, a skojarzenia z erekcją są aż nazbyt oczywiste - tym bardziej zastanawia mnie, czy zamierzone. Jakkolwiek same ujęcia owego feralnego pazura budziły we mnie co najwyżej śmiech, o tyle już mordy polegające na przedziurawieniu nim tętnicy i wyssaniu krwi wyglądały o wiele ciekawiej niż standardowe wampirze ekscesy z tysiąca innych filmów.

Sięgając po "Byzantium" możecie być pewni, że cudów nie zobaczycie. Jeśli jesteście z natury czepialscy i zwracacie uwagę na detale, to prawdopodobnie czeka was też mnóstwo przymykania oczu na mniejsze i większe absurdy. Ale myślę też, że film Was nie znudzi - więc z czystym sumieniem polecam go na deszczowe popołudnie. O ile motyw wampira jeszcze Wam się nie przejadł, bo w takim wypadku lepiej już chyba pogapić się przez okno.

Screeny

HO, BYZANTIUM HO, BYZANTIUM HO, BYZANTIUM HO, BYZANTIUM

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ fabuła prezentuje się w miarę intrygująco
+ klimat wypada nienajgorzej dzięki ładunkowi seksu i przemocy
+ tempo akcji jest idealnie takie, żeby odbiorcy nie zmęczyć i nie znudzić
+ dwa słowa: Uri Gavriel

Minusy:

- fabuła jest dziurawa i nie zawsze logiczna
- brak dreszczyku emocji
- parę nietrafionych pomysłów (np. "pazur")
- nie zostaje w pamięci

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -