Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LHORN

LHORN

Lhorn

ocena:5
Rok prod.:2003
Reżyser:Arphichard Phopairoj
Kraj prod.:Tajlandia
Obsada:Wannasa Thongwiset, Juralak Krittiyarattana, Utthakorn Choyleu, Somrak Khamsing
Autor recenzji:GrzEGOrz
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:5.33
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Od przebojowego zawojowania rynku amerykańskiego i europejskiego przez "Ringu" zapanowała pewnego rodzaju moda na horrory azjatyckie. Tak się jakoś składa, że ta "azjatyckość" ogranicza się wyłącznie do produkcji japońskich. Dlatego w ramach poszerzania swoich horyzontów filmowych obejrzałem film "Lhorn", który wyprodukowano w Tajlandii. Nieczęsto ma się okazje obcowania z tamtejszym kinem, a podobno na horrorowym poletku dzieje się tam sporo ciekawych rzeczy. Jak więc wypada tajski horror o duchach na tle podobnych produkcji z Japonii i USA?

Punktem wyjścia fabuły jest przybycie dwóch kilkuosobowych grupek młodych ludzi do opuszczonego domu gdzieś na odludziu. Zaprasza ich tam syn właściciela posesji, żeby przygotowali materiały do oszacowania wartości budowli. Jedni wieczór wolą spędzić na piciu piwa, druga część grupy będzie słuchać historii o duchach. Manao czyta bowiem książkę z podaniami ludowymi z różnych stron Tajlandii… Pierwsza historia opowiada o kobiecie, którą cała wioska podejrzewa o bycie złośliwym demonem - Paupem. Paup wychodzi na polowanie nocą i w makabryczny sposób morduje okoliczny drób. Ponieważ stara kobieta leży chora w łóżku, podejrzenia wydają się być niedorzeczne. Ale czy na pewno? Druga opowiastka to historia pewnego ucznia - po wprowadzeniu się do chaty na odludziu, zaczyna nawiedzać go demon. Jest nim duch pięknej dziewczyny, który uwodzi go we śnie i w wiadomy sposób wysysa z niego energię życiową. Trzecia nowelka opowiada o młodym małżeństwie, które spodziewa się dziecka. Wszystko byłoby wspaniale, gdyby w okolicy nie pojawił się demon Pong. Pewnego dnia podchodzi nawet w pobliże domostwa. Wtedy na męża pada strach, że duch chce zabrać dziecko… Ostatnia opowieść traktuje o niewiernym mężu i jego kochance, którzy zostają nakryci. To, co się wydarzy później będzie miało istotne konsekwencje…

Zawiązanie akcji jest jak w typowym slasherze lub opowieści o nawiedzonym domu - grupka młodych ludzi, lokacja gdzieś na odludziu - wiemy czego się spodziewać… Później sprawa się nieco komplikuje. Opowieści, które słyszymy z ust Manao są krótkimi nowelkami. Opowiadają o duchach z różnych części Tajlandii. Ostatnia z historyjek splata się z rzeczywistością w dość banalnym finale. Głównym mankamentem tego filmu jest to, że w ogóle nie straszy. Owszem użyto w nim wszystkich standardowych rekwizytów i motywów rodem z horrorów. Przez film przewija się cała plejada różnorodnych istot nadprzyrodzonych. Są one złowrogie, czyhają na ofiary, wywołują przerażenie u bohaterów poszczególnych nowelek (u widza niekoniecznie). Mamy też tajemnicze rytuały, zemstę zza grobu, demona terroryzującego małą społeczność, lubieżną wampirzycę itd. Momentami jest niepokojąco, momentami dosadnie. Krwi jest raczej niewiele, ale za to jest niepokojąca muzyka. Problem w tym, że "Lhorn" mimo wykorzystania tych wszystkich elementów nie jest ani przez moment straszny - nie potrafi wzbudzić w widzu niepokoju, czy choćby sprawić, żeby podskoczył na krześle! Po części wynika to z faktu, że te opowieści to tak naprawdę podania ludowe, które niekoniecznie muszą oddziaływać na współczesnego człowieka. Ale to naciągane tłumaczenie. Winą jest chyba to, że twórcy nie "czują" gatunku - nie potrafią budować nastroju, nie dają scenom "wybrzmieć". Wygląda to trochę tak jakby reżyser przeczytał kilka książek o tym jak robić horrory, a nigdy w życiu żadnego nie widział.

Mimo tego, co napisałem powyżej uważam, że warto jest obejrzeć ten film. Przede wszystkim ze względu na jego egzotykę. Rzadko ma się do czynienia z produkcjami pochodzącymi stamtąd. Reżyser dał nam także okazję do zapoznania się z kilkoma wierzeniami tajlandzkimi (pytanie na ile odpowiadają one rzeczywistym) - można więc potraktować film jako ćwiczenie antropologiczne. Po drugie zdjęcia - to wielki atut "Lhorna". Są niezmiernie klimatyczne, operator świetnie skomponował kadry, są bardzo plastyczne. Sprawiają wrażenie jakby to one, a nie opowiadana historia, były powodem nakręcenia tego filmu. Orientalna muzyka w niektórych momentach również wpada w ucho. Nie jest to wybitna pozycja w dziejach gatunku. Ale stanowi całkiem przyjemną odmianą to tysięcznym produkcie z USA. Ot, po prostu sprawnie zrealizowany przeciętniak z lekkim posmakiem egzotyki.

Screeny

HO, LHORN HO, LHORN HO, LHORN HO, LHORN HO, LHORN HO, LHORN HO, LHORN HO, LHORN HO, LHORN HO, LHORN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ świetne zdjęcia
+ możliwość obejrzenia tajlandzkiej produkcji
+ sprawność realizacyjna

Minusy:

- absolutny brak nastroju grozy
- banalność historyjek i finału

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -