Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:COME OUT AND PLAY

COME OUT AND PLAY

Come Out and Play

ocena:5
Rok prod.:2013
Reżyser:Makinov nazwisko
Kraj prod.:Meksyk
Obsada:Daniel Gimenez Cacho, Ebon Moss-Bachrach, Vinessa Shaw
Autor recenzji:D.
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Czy zabiłbyś dziecko?

Powyższe to nie tylko pytanie, wokół którego rozwija się akcja filmu niejakiego Makinova, ale również tytuł hiszpańskiego pierwowzoru (z 1975 roku), który stanowił kanwę dla omawianego tu filmu. Nie znam tego hiszpańskiego filmu, więc ciężko mi się odnieść do jakości jego kopii, ale z pobieżnej lektury opinii doszedłem do wniosku, że moja recenzja przyłączy się do chóru tych rozczarowanych.

Fabularnie rzecz jest prosta i zarazem enigmatyczna. Dwoje małżonków wyjeżdża na wakacje (ostatnie przed narodzeniem ich pierwszego dziecka) i wynajmuje łódź, aby dostać się na malowniczą wyspę, położoną z daleka od stałego lądu. Wysepka słynie ze swej urody i odbywającego się tu dorocznego festiwalu. Małżonkowie przybywają na miejsce już po zakończeniu festiwalu i szybko rzuca im się w oczy niecodzienny brak dorosłych na wyspie. Wszędzie wokół spotykają dzieci, które są przeważnie milczące. Im głębiej wchodzą do położnego na wyspie miasteczka tym dziwniejsza wydaje się obecność dzieci bez nadzoru dorosłych. Wokół panuje złowieszcza cisza i trudno zdobyć jakiekolwiek informacje. Wreszcie małżonkowie napotykają na ulicy starszego człowieka, który jednak niewiele może im powiedzieć. Po chwili starca dopada duża grupa dzieci, która dokonuje na nim egzekucji. Przerażona para chroni się w hotelu, w którym zabarykadował się inny dorosły mężczyzna. Wyjaśnia on, że wszystkie dzieci w miasteczku zaczęły jednocześnie napadać na dorosłych mieszkańców i tylko jemu udało się uciec. Niedługo potem po mężczyznę w hotelu przychodzi jego córka, która wywabia go za bramę i prowadzi na śmierć. Małżonkowie postanawiają uciec z wyspy za wszelką cenę, zanim będzie za późno.

I to właściwie cała opowieść. Reszta filmu to już rozpędzony schemat „zabili go i uciekł”, którego finał nie jest jednak aż tak łatwy do przewidzenia. Z pewnością zadowoli on mniej wybrednych wielbicieli gatunku, ponieważ ma w sobie spory ciężar rodzajowy. O wiele gorzej wypada natomiast film jako całość. Jeżeli nawet uznamy, że nie jest ważne, dlaczego wszystkie dzieci w miasteczku zamieniają się niespodziewanie w krwawych oprawców (każdy może do woli wymyślać przyczyny), to trudno przejść do porządku dziennego nad zachowaniem głównych bohaterów. Ich motywacje są trudno akceptowalne, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie lekceważyłby nietypowego zachowania dzieci, przechadzając się ulicami jak gdyby nigdy nic. Do tego dochodzi zupełna nonszalancja męża (grający go aktor potrafi być mocno drażniący), który kilkakrotnie zostawia ciężarną żonę samą i udaje się na długotrwałe poszukiwania niewiadomo czego (chwilami wydaje się, że łączności, ale częściej, że postanowił sobie pozwiedzać miasteczko). Po spotkaniu z zamkniętym w hotelu mężczyzną nie przychodzi im do głowy żaden sensowny plan działania i wszyscy miotają się bezradnie po hotelowym patio. Dopiero po śmierci mężczyzny z hotelu oboje decydują się na ucieczkę, ale jest ona bezwładna i pozbawiona kierunku. Potem jest już tylko gorzej: mnóstwo biegania i krzyków, co zdradza, że w scenariuszu nie było pomysłów na wypełnienie sensowną akcją pokaźnej części fabuły. Oczywiście trzon konfliktu zarysowano na pytaniu postawionym na samym początku tego tekstu: skrzywdzenie/zabicie dziecka jest w kulturze zachodniej tak wielkim tabu, że mordercza banda dzieciaków na wyspie jest w zasadzie bezkarna. Szkoda, że ciężar fabuły nie poszedł właśnie w kierunku walki z tym tabu, próbą racjonalizowania zachowań dzieci, szukania wytłumaczenia. Owszem, pod koniec dochodzi (bo i dojść musi) do zmiany postawy u głównych bohaterów, ale to wynika z innych pobudek, niż analiza własnego położenia.

Mówiąc krótko, film ma głupi scenariusz i pokazuje zachowania dorosłych ludzi, które nie mają racji bytu. Ich bezradność, zagubienie czy wręcz kompletna niezdolność do racjonalnego myślenia całkowicie niszczą ten film. Zmarnowano tu potencjał na zimne, niemal nieludzkie i przerażające kino przełamujące tabu, które gra na emocjach i wzbudza mnóstwo skrajnych sądów. Zamiast tego dostaliśmy film o niczym, który nie oferuje nic poza ładnymi obrazkami z bardzo urokliwej wysepki.

Screeny

HO, COME OUT AND PLAY HO, COME OUT AND PLAY HO, COME OUT AND PLAY HO, COME OUT AND PLAY HO, COME OUT AND PLAY HO, COME OUT AND PLAY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ piękne widoki dla wielbicieli tropikalnych wysp
+ dobra, solidna warsztatowo rola Vinessy Shaw
+ nie najgorsze, dość odważne zakończenie

Minusy:

- głupi, źle napisany scenariusz
- nielogiczne i histeryczne zachowania głównych bohaterów
- zmarnowana szansa na poważniejsze potraktowanie tematu tabu
- niewiele tu prawdziwej grozy, a powinno być mnóstwo
- całość może szybko rozdrażnić i znużyć

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -