Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:EK THI DAAYAN

EK THI DAAYAN

Ek Thi Daayan

ocena:6
Rok prod.:2013
Reżyser:Kannan Lyer
Kraj prod.:Indie
Obsada:Emraan Hasami, Konkona Sen Dharma, Kalki Koechlin
Autor recenzji:Dariusz Kick
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Moja ostatnia przygoda z filmem wypuszczonym z Bollywood, nie należała do zbyt udanych aczkolwiek, nie żałuję czasu mu poświęconego. Odmienność tej kultury w podejściu do produkcji filmowych zaintrygowała mnie na tyle, że sięgnąłem po raz kolejny po horror z Indii. I muszę przyznać, warto było.

Bobo jest magikiem, uwielbianym przez tłumy przychodzące na jego pokazy. Patrząc na jego magiczne psoty, można by pokusić się o stwierdzenie, że Hudini mógłby mu jeść z ręki. Jednak życie Bobo, jako celebryty nie jest usiane różami, ponieważ kładzie się na nim mroczny cień z przeszłości, kiedy Bobo był jeszcze oseskiem. Gdy w jego dorosłym życiu pojawiają się niepokojące sygnały, przywracające bolesne wspomnienia z dzieciństwa, Bobo udaje się do psychologa, który poddaje go hipnozie a my dzięki regresji, zostajemy wprowadzeni w sytuację.

Tutaj powstaje pewien drobny zgrzyt. Ek Thi Daayan, ma ambicje bycia horrorem mniej lub bardziej psychologicznym. Dlaczego tak uważam? Ponieważ Bobo widzi i słyszy rzeczy, których inni nie widzą i nie słyszą, a nawet więcej, które nie śniły się hinduskim „fizjonomom”. Mamy psychologa, jest hipnoza i regresja. Każdy zadaje sobie pytanie, z czym się zmaga Bobo? Natomiast, kiedy poznajemy jego dzieciństwo, tak na marginesie to najlepsza część filmu, wszystko staje się jasne. Od tego momentu bardziej tajemnicze dla mnie są te nieszczęsne wstawki muzyczno taneczne, bez których prawdopodobnie nikt nie wyłoży pieniędzy na film. To chyba najbardziej muzykalny naród świata.

Reżyser odkrywając przed nami to, co wydarzyło się w dzieciństwie głównego bohatera, pozbawia się jednocześnie nadbudowy psychologicznej. Na szczęście nie to jest tutaj najważniejsze, więc dla samej historii, nie ma to aż tak ogromnego znaczenia. Ot drobna konkluzja. Tak, więc pierwsza część filmu, to historia dzieciństwa magika. Odtwórcą tej roli jest, jak dla mnie, jakiś anonimowy mały kosmita. Dzieciak chwilami ma twarz Jerzego Kosińskiego a innym razem, kiedy widać na zbliżeniu same oczy, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że to Sylwester Stalone. Chłopak, choć sam jest nękany przez tytułową Daayan (czarownicę), chwilami był dla mnie bardziej przerażający i uważam, że powinien zagrać Dziecko Rosemary w hinduskim wydaniu.

Jak już napisałem wcześniej, film zasadniczo można podzielić na część pierwszą, czyli dzieciństwo i drugą, tą słabszą, w której dorosły magik musi stawić czoło przeznaczeniu. To właśnie w tej drugiej części można odnotować kolejne potknięcia i uproszczenia. Doktor Ranjana Palita zbyt gwałtownie zmienia swoje poglądy jak na psychologa, a przecież było całe mnóstwo czasu, żeby dopracować ten szczegół. Jest też suspens, którego zdradzać nie ma sensu, ale nie jestem pewien czy nie jest zbyt od czapy. Żeby zwyczajnie zamieszać. Na szczęście są to wciąż szczegóły, które nie psują całości. To, co psuje całość najbardziej, to zakończenie filmu.

Film jest zagrany całkiem dobrze, choć wciąż widać, że to szkoła bollywoodzka. Efekty specjalne i w ogóle od strony technicznej film jest dobrze wykonany. Pewne sceny mają swoją plastykę, tchnie z nich poetyka rodem z opowieści niesamowitych. Co się chwali, to fakt, że poruszono w filmie hinduskie miejskie lub wiejskie legendy. Daayan to taki odpowiednik naszej czarnej wołgi a jeszcze trafniej Baby Jagi. Dobrze jest wiedzieć, czym straszy się niesforne dzieciaki w różnych częściach świata. Inspiracją do powstania filmu było opowiadanie, które napisał Mukul Sharma, a na potrzeby filmu scenariusz rozbudowano. Zerknijcie proszę, kto jest scenarzystą. I tutaj niestety można wytknąć kolejny błąd. Jeśli coś powstało pierwotnie, jako short story, i jako takie zostało nagrodzone gdziekolwiek, lepiej nie zmieniać niczego, chyba, że jest wena. Tutaj tej weny nie czuję i z ogromną korzyścią dla filmu, byłoby jego skrócenie. Z drugiej strony wydłużenie filmu do ponad dwóch godzin, pozwalało na solidną osnowę psychologiczną, ale tego nie zrobiono. Pewnie film musiał tyle mieć i basta. To wielka szkoda, ponieważ niepotrzebna długość filmu i jego końcówka, psują odbiór całości.

Niedawno pisałem o filmie Ghost w reżyserii Puja Bedi. Widzę tutaj pewne podobieństwa. Pierwszym z nich są oczywiście wstawki muzyczno taneczne, które wydają się być dogmatem, z którym się nie dyskutuje. Są również odniesienia do chrześcijaństwa, jest poruszony temat dualizmu i jest coś jeszcze. Zarówno w jednym jak w drugim filmie pojawia się postać „białego człowieka” a dokładnie kobiety. O ile w omawianym filmie kobieta ta jest hinduską a tylko jej uroda pozwala udawać obcokrajowca to, w Ghost z pewnością nie jest to hinduska. Zastanawiam się czy to jakiś szerzej stosowany schemat w Bollywood. Niestety zbyt mało znam tamtejsze klimaty. Ale najważniejszą, przynajmniej dla panów, wspólną cechą są atrakcyjne kobiety, które są najlepszą widokówką Bollywood.

Screeny

HO, EK THI DAAYAN HO, EK THI DAAYAN HO, EK THI DAAYAN HO, EK THI DAAYAN HO, EK THI DAAYAN HO, EK THI DAAYAN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ całkiem ciekawa historia
+ poprawny od strony technicznej
+ dobrze się ogląda

Minusy:

- zbyt długi
- hollywoodzkie wstawki muzyczne
- historia nie trzyma jednakowego poziomu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -