Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WRONG TURN 3 : LEFT FOR DEAD

WRONG TURN 3 : LEFT FOR DEAD

Wrong Turn 3: Left For Dead

ocena:3
Rok prod.:2009
Reżyser:Declan O'Brien
Kraj prod.:USA / Niemcy
Obsada:Tom Frederic, Janet Montgomery, Gil Kolirin, Tamer Hassan
Autor recenzji:Patryk Hertel
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jeśli jakieś przedsięwzięcie przynosi korzyści finansowe, jest zwykle eksploatowane tak długo, jak się da. Zasada nie ucinania głowy kurze znoszącej złote jaja sprawdza się na każdej płaszczyźnie, także filmowej. Wspominam o tych oczywistych sprawach, bo doskonale pasują one do serii „Droga bez powrotu”. Po nie nadzwyczajnej pierwszej części powstał dużo bardziej udany i lepiej przyjęty sequel, który zachęcił twórców do kontynuowania wątku polujących na przypadkowych ludzi zdeformowanych kanibali. Niestety wygląda na to, że myślą przewodnią w przypadku trzeciej części było nakręcenie czegokolwiek, a bardziej jakkolwiek i przyklejenie temu etykietki „Wrong Turn” tylko po to, by w ciemno się sprzedało.

Czworo młodych ludzi wybiera się na spływ kajakowy, jednak tuż po przybyciu w leśne ostępy padają oni ofiarami zmutowanego kanibala. Z życiem uchodzi tylko jedna uczestniczka wycieczki. Tymczasem strażnicy z pobliskiego zakładu penitencjarnego szykują się do przewiezienia kilku więźniów do innej placówki. Podczas podróży autobus ze skazańcami zostaje zepchnięty z drogi. Zadowoleni z takiego obrotu sprawy więźniowie wydostają się z wraku przekonani, że to próba odbicia ich przez kamratów najniebezpieczniejszego z nich – Chaveza. Wkrótce, w brutalny sposób dowiadują się, jak bardzo się mylą.

Pomimo że „Droga bez powrotu 3: Zostawieni na śmierć” jest produkcją z założenia przeznaczoną dla wypożyczalni video, sam pomysł na nią nie jest wcale zły. Zakładając, że dwie poprzednie części doczekały się swoich fanów, warto znanych im krwiożerczych mutantów przeciwstawić nowym, ciekawym postaciom. Nie jest to w żadnym wypadku nowy pomysł. Nie tak dawno, bo w 2007 roku, w podobny sposób urozmaicono remake filmu „Hills Have Eyes 2”. Tam również poznanym w pierwszej części oprawcom podniesiono poprzeczkę i skonfrontowano ich już nie z przerażoną rodzinką na wakacjach, ale żołnierzami piechoty morskiej, którzy jak wiadomo do bezradnych nie należą. W przypadku opisywanego filmu na spotkanie z zamieszkującymi lasy Wirginii mordercami postanowiono wysłać niebezpiecznych przestępców. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, ze jest to przeciwnik jeszcze bardziej niebezpieczny niż wyszkoleni żołnierze, nie kieruje się bowiem żadnymi zasadami i nie zawaha przed poświęceniem towarzyszy dla ratowania siebie. Próbkę właśnie takiego zachowania daje nam Chavez – przy okazji chyba jedyna w miarę wiarygodna postać w filmie (nie licząc poznanych wcześniej mutantów).

Niestety, poza pomysłem na jakieś interesujące kontynuowanie historii nie ma w niej już nic, co było atutami poprzednich dwóch części. Klapa i żal, że w tak beznadziejny sposób zmarnowano potencjał, to pierwsze co przychodzi na myśl po seansie. Może gdyby to nie była kolejna odsłona, ale pierwsza próba zmierzenia się z tematem, ocena nie byłaby tak niska, ale po kolei.

Już sam fakt przeznaczenia filmu na rynek video, mówi sporo o jego budżecie. Tutaj zasada była prosta, włożyć jak najmniej, aby szybko jak najwięcej wyciągnąć. Ponieważ ciężko jest kręcić kontynuację slashera, rezygnując przy tym ze scen gore, doskonałe efekty, jakie mieliśmy okazję oglądać w „dwójce”, zastąpiono marnym CGI, które niestety bardzo razi. Drewniane aktorstwo, którego mieliśmy próbkę w tym filmie, jest już znacznie bardziej akceptowalne, niż owe efekty. Postacie Chaveza i Floyda nieco ratują całość i odwracają uwagę od marnej reszty. Niestety nawet one nie są w stanie zamaskować kolejnych, strasznych niedociągnięć warsztatowych. W filmie są przynajmniej dwie sceny, w których tylna projekcja wygląda jak żywcem wyjęta z filmów o żandarmie z Louisem de Funesem, tylko to było 50 lat temu! I nie, nie myślcie, że się czepiam detali, których i tak nikt nie zauważy. Podczas sceny rozmowy w czasie jazdy dwóch strażników ów statyczny widok przez przednią szybę autobusu jest pokazywany do znudzenia. Kolejnym dramatem jest tu montaż, który podczas projekcji sprawia na widzu takie wrażenie, jakby ten oglądał pozrywaną i na powrót posklejaną przez amatora taśmę video. Koszmar!

Nastawiając się na slasher, nieco obeznany z filmami miłośnik horrorów potrafi odpuścić i przymknąć oko na wiele niedociągnięć, aby móc rozkoszować się ulubioną rozrywką. W tym jednak przypadku reżyser – Declan O'Brien nie daje nam takiej szansy. Kulejąca fabuła, niekoniecznie sensowne (żeby nie powiedzieć niedorzeczne) zachowania bohaterów, luki w scenariuszu, to wszystko można wybaczyć, jeśli krwawa uczta miłośników gatunku usatysfakcjonuje. W przypadku „Drogi bez powrotu 3” usatysfakcjonowany nie jestem. Ocena nie jest niższa tylko dlatego, że się pośmiałem i że lubię dwie poprzednie części. Nie polecam.

Screeny

HO, WRONG TURN 3 : LEFT FOR DEAD HO, WRONG TURN 3 : LEFT FOR DEAD HO, WRONG TURN 3 : LEFT FOR DEAD HO, WRONG TURN 3 : LEFT FOR DEAD HO, WRONG TURN 3 : LEFT FOR DEAD HO, WRONG TURN 3 : LEFT FOR DEAD HO, WRONG TURN 3 : LEFT FOR DEAD HO, WRONG TURN 3 : LEFT FOR DEAD

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ więźniowie
+ ciekawe pułapki
+ ostatnia scena wywołująca gorzki uśmiech

Minusy:

- tragiczny montaż
- tylne projekcje (w autobusie to już przegięcie!)
- CGI zamiast świetnych efektów z poprzedniej części
- psuje opinię serii

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -