Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FEAR ISLAND

FEAR ISLAND

Wyspa strachu

ocena:7
Rok prod.:2009
Reżyser:Michael Storey
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Haylie Duff, Lucy Hale, Kyle Schmid, Aaron Ashmore, Jessica Harmon, Brenna O'Brien, Jacob Blair
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Fenomen popularności ociekających krwią slasherów spuentować można słowami inżyniera Mamonia: „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu.” Od ponad trzydziestu lat (to od premiery „Friday the 13th” Seana S. Cunninghama masową wyobraźnią zawładnęli psychopaci mordujący „rozwirowanych” nastolatków) wszystkie tego typu opowieści (bez względu na to, pod jaką szerokością geograficzną powstają) są do siebie bliźniaczo podobne. W każdej budzący grozę oprawca krwawo i „spektakularnie” rozprawia się z grupą blisko związanych ze sobą osób. Nie zmienia to jednak faktu, iż wszystkie znajdują swoich oddanych wielbicieli. Uważam, iż fanów powinien także znaleźć kanadyjski film „Fear Island” wyreżyserowany przez Michaela Storey’a.

Pięcioro znajomych na wyspie pośród „pięknych okoliczności przyrody” postanawia rozkręcić ostrą imprezę. Dołącza do nich ktoś „z zewnątrz” - piękna, młoda dziewczyna, która jednak bardzo szybko zyskuje sobie sympatię reszty bohaterów. „Melanż” kończy się, kiedy jeden z uczestników zostaje zamordowany. Pozostali najpierw próbują wydostać się z wyspy, kiedy jednak to okazuje się niemożliwe (zniknęła łódź, którą dostali się na wyspę), postanawiają dowiedzieć się, kto i dlaczego czyha na ich życie. Ku ich zdziwieniu wszystko wskazuje na to, iż mordercą jest... jeden z bohaterów.

Niby slasher, niby oklepana i do cna zgrana fabuła, a jednak film od początku do zaskakującego finału ogląda się naprawdę dobrze. Gdzieś w tym wszystkim bowiem – w pomyśle na film i jego realizacji - jest gra, jaką twórcy postanowili podjąć z oczekiwaniami widzów. Już na samym początku dowiadujemy się kto zostanie ofiarą psychopaty, a komu uda się umknąć spod jego noża. Zaraz też zostajemy poinformowani, iż „bad guy’em” wcale nie będzie niezniszczalny mięśniak dysponujący arsenałem straszliwych narzędzi, a ktoś z grupy przyjaciół, którzy od lat spotykają się i wspólnie imprezują. Także i konstrukcja całej opowieści nie do końca przypomina te, do których nas przyzwyczaili twórcy slasherów. „Teraz” to seria przesłuchań, którą „zawiaduje” detektyw prowadzący sprawę zabójstwa pięciorga młodych ludzi. Przesłuchiwaną jest jedyna ocalała z rzezi. Co ważne, policjant przekonany jest, iż to ona dokonała makabrycznych morderstw. „Wcześniej” to wspomnienia dziewczyny dotyczące feralnej imprezy. Ze względu na szok bohaterka całą historię przypomina sobie stopniowo. Pomaga jej w tym nieodstępująca dziewczyny ani na krok pani psycholog. To oczywiście najważniejsza płaszczyzna narracyjna w filmowej opowieści. Dzięki niej poznajemy bohaterów oraz dowiadujemy się tego, co wydarzyło się na wyspie. Prawie wszystkiego, bo przecież cała historia opowiedziana jest z perspektywy jedynej ocalałej. Ale w filmie jest jeszcze jedno „wcześniej”. W trakcie przesłuchania bohaterka cofa się myślą do jednej z wcześniejszych imprez, jaka miała miejsce na wyspie. Te wspomnienia okazuje się być kluczem do rozwikłania zarówno tożsamości jak i motywacji filmowego mordercy.

Skąd koncept, by prosty schemat fabularny urozmaicić narracyjnymi zawiłościami i czasowymi przeskokami? Otóż sprawę mordu na piątce młodych ludzi prowadzić ma nie tylko delegowany przez przełożonych policjant, ale też i my, widzowie. Zabawa, jaką zafundowali nam twórcy „Fear Island”, polega na tym, abyśmy przez cały seans zastanawiali się, kto może być zabójcą. Podobnie jak śledczym, i nam informacje podawane są stopniowo. Te najistotniejsze, nadające sens intrydze i spajające wydarzania w miarę dorzeczną całość, zawarte są w finale. Dopiero po projekcji jasnym staje się zamysł autorów filmu, który sprowadza się do tego, by od pierwszych minut seansu zwodzić odbiorcę i za pomocą zwrotów akcji bawić się jego oczekiwaniami.

Całej historii wiarygodności przydały jeszcze dwa elementy – ciekawi i nieźle pomyślani, jak na slahser rzecz jasna, bohaterowie oraz wartka akcja okraszona odpowiednią dawką napięcia. Na początku wydaje się, iż będziemy mieli do czynienia z gównażerką, której sens istnienia sprowadza się do ostrego balowania (typ bohatera w większości amerykańskich slasherów). Dość szybko jednak młodzi ludzie skonfrontowani zostają z realiami dorosłości, a konkretnie z odpowiedzialnością za podejmowane decyzje i konsekwencjami swoich czynów. W jednej chwili więc bohaterowie muszą dojrzeć, by uświadomić sobie, iż zabawa czyimś kosztem bardzo może zakończyć się tragedią. Na szczęście psychologizowanie i moralizatorstwo to jedynie szczypta przypraw w daniu, którego głównym składnikiem jest dynamiczna i przykuwająca uwagę akcja. Filmowe wypełniacze w postaci niepotrzebnych wątków, sekwencji czy dialogów w „Fear Island” ograniczone zostały do minimum, co sprawia, iż dzieło Michaela Storey’a ogląda się z narastającym zainteresowaniem.

Niby nic specjalnego, a jednak nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić do obejrzenia „Fear Island”. Bo to kawałek świetnej, bezpretensjonalnej i solidnie zrealizowanej rozrywki, która usatysfakcjonować powinna nie tylko fanów krwawych konfrontacji młodzieży z nielubiącym ich psychopatą.

Screeny

HO, FEAR ISLAND HO, FEAR ISLAND HO, FEAR ISLAND HO, FEAR ISLAND HO, FEAR ISLAND HO, FEAR ISLAND HO, FEAR ISLAND HO, FEAR ISLAND

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ bardzo dobrze wymyślona i opowiedziana historia
+ ciesząca oko sceneria, w jakiej rozgrywają się najważniejsze wydarzenia
+ interesujący bohaterowie
+ upstrzona zwrotami akcji fabuła
+ całkiem zgrabnie pomyślany finał
+ zabawa konwencją

Minusy:

- „Fear Island” to slasher, więc ktoś, to szuka w horrorze oryginalność, w tej produkcji jej nie znajdzie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -