Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:EVIDENCE

EVIDENCE

Evidence

ocena:6
Rok prod.:2013
Reżyser:Olatunde Osunsanmi
Kraj prod.:USA
Obsada:Radha Mitchell, Stephen Moyer, Caitlin Stasey, Torrey DeVitto, Harry Lennix, Dale Dickey
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Gdzie „mieszka” amerykański horror? Na zapomnianych przez wszystkich pustkowiach – odludnych, odartych z cywilizacyjnego sznytu, położonych z dala od jakichkolwiek ważniejszych dróg. Ale architektoniczne „makabryły”, chylące się ku wysokim trawom budynki gospodarcze czy pokryte grubą warstwą pyłu samochodowe cmentarze wcale nie są opuszczone. Zamieszkują w nich zamaskowani zwyrodnialcy, których jedynym celem jest zadać jak najwięcej bólu grupie ofiar rzuconych przez los na „niegościnne” ziemie. Spragniony takich emocji widz znajdzie je w najnowszym filmie Olatunde Osunsanmiego („The Fourth Kind”) zatytułowanym „Evidence”.

Bus z kilkorgiem podróżnych zmierzających do Las Vegas ulega poważnemu wypadkowi. Oszołomieni pasażerowie szybko orientują się, iż na drodze ktoś zastawił na nich pułapkę. Po chwili gorączkowej dyskusji bohaterowie postanawiają udać się do pobliskiego warsztatu samochodowego. Na miejscu okazuje się, iż jakiegoś czasu kompleks stoi opuszczony. I kiedy zdesperowani podróżni starają uruchomić jeden ze starych agregatów, w szokujących okolicznościach umiera jeden z ich współtowarzyszy. Szybko uświadamiają sobie, że zanim wrócą do swych domów najpierw będą musieli stawić czoła uzbrojonemu w palnik acetylenowy psychopacie.

Tak już jest, iż producenci wykładający pieniądze na film, zwłaszcza na horror, chcą mieć to, co już się sprawdziło. Stąd po rzadko którym straszaku spodziewać się można intrygującej, bo oryginalnej fabuły czy też specjalnie dla niej wymyślonej formy. „Evidence” Olatunde Osunsanmiego mógłby posłużyć jako podręcznikowy przykład filmu, który starannie skrojony został pod gusta współczesnego odbiorcy kina grozy.

Już po streszczeniu domyślić się można, iż opowiedziana w „Evidence” historia całkowicie podporządkowana została efektownej, by nie powiedzieć efekciarskiej, stronie formalnej filmu. To, że roi się w niej od klisz i do cna zgranych patentów fabularnych, nie jest jeszcze grzechem śmiertelnym, wszak horror nie musi prowokować do refleksji nad kondycją moralną współczesnego społeczeństwa. Rzecz w tym, iż fabuła w „Evidence” jest ewidentnie pretekstowa. Od intrygującej wizji świata, wiarygodnych motywacji bohaterów czy misterne budowanie klimatu ważniejszymi okazują się chwyty mocno oddziałujące na emocje odbiorcy – dynamiczna narracja, zaskakujące zwroty akcji, wyrzucające z fotela dźwięki towarzyszące nagłym wydarzeniom, wreszcie sceny ociekające okrucieństwem. Całość zmierza ku finalnemu „twistowi”, który co prawda każe zweryfikować nasze interpretacje widzianych na ekranie wydarzeń, a tym samym co poniektórych może zbić z pantałyku, ale jego zadaniem nie jest wcale przydać filmowi nowego, ciekawego sensu, a wprowadzając kontekst metafilmowy i autotematyczny obśmiać zawarte w nim klisze i schematy fabularne.

By zrozumieć to, w jaki sposób Osunsanmi & spółka próbowali podejść widza, należy bliżej przyjrzeć się strategii narracyjnej. W „Evidence” ta polega na połączeniu w jednym filmie styli i konwencji, które we współczesnych filmach grozy cieszą się wśród odbiorców największą estymą. Już w trakcie pierwszych minut seansu dowiadujemy się, iż dwóm osobom udało się uniknąć śmierci z rąk tajemniczego psychopaty. W trakcie śledztwa wychodzi na jaw, iż morderca doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że będzie poszukiwany i swoje krwawe przedsięwzięcie postanowił uatrakcyjnić o makabryczną grę w kotka i myszkę ze stróżami prawa. Na plan pierwszy wysuwa się więc motyw śledztwa, jakie grupa dochodzeniowa prowadzi w sprawie wielokrotnego morderstwa popełnionego ze szczególnym okrucieństwem. Kiedy okazuje się, iż przesłuchanie świadków nie jest możliwe, policjanci postanawiają odtworzyć feralną podróż do Las Vegas na podstawie materiału zarejestrowanego na sprzęcie – dwóch kamerach i kilku telefonach komórkowych – jaki mieli ze sobą pasażerowie busa. Zdecydowana większość „Evidence” to nic innego więc, jak stylizacja na mockumentary – autorami zdjęć są bohaterowie, ujęciom zatem daleko jest od doskonałości, są źle skadrowane, często niedoświetlenie, niekiedy zrobione przy użyciu trybu nocnego. Ale na tym twórcy filmu nie poprzestali. Kogo bowiem próbują zidentyfikować śledczy? Zamaskowanego psychopatę, który przy użyciu palnika jednego po drugim wysyła na łono Abrahama podróżnych, którzy na skutek przypadku (czy aby na pewno?) trafili na jego teren. Widzom, którzy kilka horrorów w życiu widzieli, wyżej opisany schemat musi kojarzyć się ze slasherem (oprawca z „Evidence” zawsze ma przewagę nad swymi ofiarami – mimo ciężkiego sprzętu jest od nich szybszy, silniejszy, a co najważniejsze, gdziekolwiek udadzą się bohaterowie, on tam jest przed nimi).

Jednego filmowi Osunsanmiego zarzucić nie można – braku dynamizmu. W „Evidence” cały czas coś się dzieje. Nawet jeśli bohaterowie tylko ze sobą rozmawiają, scena jest tak pomyślana, by kamera non stop znajdowała się w ruchu. Co i rusz akcja przenosi się z miejsca na miejsce, notorycznie zaskakiwani jesteśmy odkryciami bohaterów, i co najważniejsze, im bliżej finału, tym szybciej jedno wydarzenie goni kolejne. Osunsanmi to niezły rzemiecha, potrafi stopniować napięcie, stąd od czasu do czasu udaje mu się na tyle przykuć uwagę widza do widzianych na ekranie wydarzeń, by ten nad ich sensem pomyślał dopiero po projekcji.

Podejrzewam, iż na odbiorcy, który sporadycznie zagląda na poletko kina grozy, „Evidence” może zrobić niemałe wrażenie. Wszak film nakręcony jest sprawnie, nie brakuje w nim ociekających okrucieństwem scen, a finałowy „twist”, choć mało wiarygodny (delikatnie rzecz ujmując), naprawdę zaskakuje. Dla widza obeznanego zarówno z gatunkiem jak i wszystkimi konwencjami, jakich filmowcy używają dla nadania historiom pożądanego kształtu, obraz Osunsanmiego co najwyżej zaciekawi. Bo „Evidence” to nic innego jak sprytna kompilacja tego, co ostatnio w horrorze modne i oczekiwane przez masowego widza.

Screeny

HO, EVIDENCE HO, EVIDENCE HO, EVIDENCE HO, EVIDENCE HO, EVIDENCE HO, EVIDENCE HO, EVIDENCE HO, EVIDENCE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ naprawdę dobrze opowiedziana historia
+ opowieść momentami intryguje
+ jest dynamicznie
+ praca kamery
+ montaż
+ napięcie
+ nie najgorzej skrojeni bohaterowie

Minusy:

- Osunsanmi nie wymyślił niczego nowego
- do bólu wtórna historia
- mnóstwo do cna zgranych chwytów fabularnych
- film skrojony raczej pod gusta i kompetencje medialne nastoletniego widza

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -