Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GHOST STORY

GHOST STORY

Upiorna opowieść

ocena:9
Rok prod.:1981
Reżyser:John Irvin
Kraj prod.:USA
Obsada:Fred Astaire, Melvyn Douglas, Douglas Fairbanks Jr., John Houseman, Robin Curtis, Breon Gorman
Autor recenzji:Arleta Wojtczak
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Romans z kinem w starym stylu niesie za sobą to ryzyko, że każdy kolejny obraz może być oglądany z perspektywy wtórności. „Upiorna opowieść” z racji tego, że ujrzała światło dzienne już po premierach takich kamieni milowych jak „Lśnienie”, czy „Omen”, powinna więc wykazywać wszelkie znamiona filmu mało interesującego tym bardziej, że nadchodzące lata osiemdziesiąte, choć obfitowały w dzieła z czasem uznane za kultowe, to skutecznie odgradzały się od swoich wielkich poprzedników. Na szczęście są jeszcze wyjątki potwierdzające regułę oraz łamiące schematy w bardzo przyzwoitym stylu.

Niepisane reguły nakazują obsadzać w rolach głównych młodych aktorów. Można to rozumieć przez fakt, że stojący nad grobem raczej nie ma nic do stracenia, więc i po co się męczyć. Starość też, jako mało fotogeniczna, bardziej sprawdza się w rolach mędrców i złych czarowników. Jednym z wyjątków jest tu dostrzegający potencjał Stephen King. Skojarzenia jak najbardziej słuszne, bowiem za scenariusz zabrał się ten sam człowiek, który lata później przystosuje do kinowych realiów „To”, „Carrie”, czy też „Marzenia i koszmary” – sam Lawrence D. Cohen. Mamy więc czterech starców (w tych rolach najwięksi aktorzy starego kina, z czego jeden nie dożył już premiery), panów jak przystało na swój wiek nieco znudzonych życiem, dla których nawet opowiadanie strasznych historyjek grozi poważnymi komplikacjami zdrowotnymi. Nie byłoby oczywiście akcji, gdyby nie ciąg niefortunnych zdarzeń. Rozpoczyna je, przynajmniej w pierwszej odsłonie, śmierć syna jednego z nich, sprowadzająca na pogrzeb kolejnego powiązanego krwią młodziana. I on właśnie, jako ten zaniżający średnią wieku w grupie, podnosi mroczne opowieści do poziomu rzeczywistości. I jak w starym kinie, nie ma historii grozy bez femme fatale oraz tajemnicy sprzed dziesiątek lat.

Samą fabułę można uznać za banalną, jednak zdecydowanie ”Upiorna opowieść” broni się przed zaszufladkowaniem w niemal każdym kadrze. Nie ma filmu bez aktora, a tu występuje najlepsza reprezentacja. Można nie lubić przesłodzonego kina z połowy ubiegłego stulecia, lecz nie można też odmówić grającym wówczas tego, co obecnie odchodzi w zapomnienie – klasy, przygotowania oraz szacunku do wykonywanego przez siebie zawodu. Ponad osiemdziesięcioletni wówczas Astaire ma w sobie więcej życia, niż skaczący wokół niego młodzian. Dopiero kiedy ściągnął buty do stepowania widać, z jak wielkiej klasy aktorem mamy do czynienia i pozostaje jedynie żal, że jest to bodaj jedyny horror w jakim wystąpił. W niczym nie ustępują mu zresztą jego rówieśnicy. To przyjemność oglądania doskonałej gry i zapominania się w niej.

Sama intryga, choć nie ma tu klasycznego suspensu i momentami pozwala się przewidywać, zbudowana została na tyle zgrabnie, że przez niemal dwie godziny seansu trzyma w napięciu. W dużej mierze to zasługa muzyki tym bardziej, że już w owych czasach mało kto miał odwagę używać uznawanych za anachroniczne, skrzypiec. To też szkatułkowa historia zbudowana z dalszych i bliższych wspomnień głównych bohaterów. Wątki na szczęście zostały tak poprowadzone, że nie wprowadzają zbędnego zamieszania i układają się w logiczną całość – dokładnie taką, jaką być powinna. To również podróże w czasie do starego kina oraz obyczajowości Ameryki lat dwudziestych ubiegłego stulecia, kiedy prawo do realizacji marzeń oraz swobód kobiet powoli stawało się faktem.

Jak pierwsze ekranizacje „Draculi” były wstępem do wampirycznych historii, jak „Dziecko Rosemary” stało się inspiracją do satanistycznych ghost story lub jak „Lśnienie” dało początek całej serii obrazów o nawiedzonych domach, tak „Upiorna opowieść” staje się w pewnym sensie punktem odniesienia do wielu obrazów z mroczną tajemnicą w tle. To też film może nie tyle niedoceniony, co zapomniany. A szkoda, bo to kawał dobrego kina, po którym wiele współczesnych topowych obrazów wydaje się jedynie bladymi historyjkami.

Screeny

HO, GHOST STORY HO, GHOST STORY HO, GHOST STORY HO, GHOST STORY HO, GHOST STORY HO, GHOST STORY HO, GHOST STORY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+aktorzy
+ zgrabnie budowane napięcie
+ pomysł

Minusy:

- aktorzy w drugim planie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -