Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BERBERIAN SOUND STUDIO

BERBERIAN SOUND STUDIO

Berberian Sound Studio

ocena:5
Rok prod.:2012
Reżyser:Peter Strickland
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Toby Jones, Cosimo Fusco, Layla Amir, Susanna Cappellaro, Antonio Mancino, Lara Parmiani
Autor recenzji:Arleta Wojtczak
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nie podlega wątpliwości, że w dobrym horrorze niemal tak samo ważnym jak obraz jest dźwięk. Wszystkie te krzyki potępionych, odgłosy łamanych kończyn, wyrywanych włosów, mlaskanie kanibali, można wymieniać w nieskończoność. A co, jeśli zrobić film o dźwiękach w horrorze? Film, który jednocześnie miałby być hołdem dla lat siedemdziesiątych i złotego okresu włoskiego horroru? Pomysł w swej karkołomności genialny. Szkoda jedynie, że z realizacją o wiele gorzej.

W czym rzecz? A no do włoskiego studia nagrań przylatuje brytyjski dźwiękowiec z zamiarem zapisania na taśmie odgłosów gatunkowi właściwych. I generalnie cała fabuła zasadza się wokół wspomnianych już prac. Główny bohater, jak na syna Wysp Brytyjskich przystało, jest człowiekiem obdarzonym temperamentem ameby, a nieznajomość włoskiego, dodatkowo pogłębia jego wycofanie. Otoczenie, to nieodrodne córy i synowie Italii, nie mający większych problemów z okazywaniem ekspresji, właściwie robią co chcą z zimnokrwistym przybyszem, począwszy od finansów, na jego prywatności skończywszy. Nic dziwnego, że z czasem zagubiony wędrowiec popada w obłęd. Niestety, w bardzo anemicznym stylu. Miało być studium alienacji, a wyszła historia szalenie nudnego, smutnego pana. Toby Jones sprawia wrażenie, jakby chciał swoją rolą zanudzić widza na śmierć. Nawet podejmowane próby zachowań asertywnych wychodzą tu nijako i mdło. Rzadko się zdarza, żeby główny bohater był najmniej zapamiętywalną postacią w obrazie.

Na przeciwległym biegunie stoją… warzywa i owoce. Wykorzystywane podczas nagrywania do imitowania dźwięków łamanych kończyn, topienia oraz wszelkich możliwych tortur, wywiązały się z zadania znakomicie. I trudno powiedzieć, czy lepsza była kapusta, czy arbuz. Choć zdecydowanie bardziej bawią niż straszą, to obserwacja ich możliwości wokalnych sprawia niekłamaną przyjemność. W kontekście całego obrazu kreacje zieleniny wydają się być najbardziej krwistymi i temperamentnymi. Szkoda tylko, że pozostali, ludzcy bohaterowie, nie stanęli na wysokości zadania.

Można domniemywać, że intencją twórców, było pokazanie pracy na planie horroru od tak zwanych kulis. Mamy więc zapatrzonego w siebie reżysera, który dla osiągnięcia celu nie gardzi mobbingiem oraz innymi zachowaniami poniżej pasa. Działania z materią, w którymś momencie zaczynają przypominać taśmę produkcyjną do wytwarzania dźwięków oraz krzyków bohaterek. Artystyczna wizja reżyserska, powoli wymyka się spod kontroli, zaczynając przypominać plan filmów dla dorosłych, gdzie przede wszystkim liczy się ściśle wykalkulowana ekspresja, zastępująca grę aktorską.
Obraz ratuje niemal udana próba ukazania przenikania się dwóch światów. Tego zapisanego na taśmie filmowej oraz rzeczywistego. Napięcie rośnie i opada wraz z fabułą odgrywanego w tle horroru. Emocje z tamtego świata równolegle przenoszą się na tak zwanych artystów. I tak sceny poniżania kobiet w pewnym momencie znajdują swoje ujście w postaci traktowania aktorek przez męską część zespołu.

W pewnym stopniu zachowany został również klimat tamtych lat, nie tylko na poziomie rekwizytów, ale i obyczajowości. Znaleźć można nawet nieśmiałe odwołanie do kina giallo – dłoń manipulująca przy pokrętłach ma na sobie skórzaną rękawiczkę.

Nawiązując dialog z ówczesnym kinem nie można zapomnieć o muzyce i ta okazała się być strzałem w dziesiątkę. To jeden z tych niewielu elementów, który pozwala jeszcze wierzyć, że mamy do czynienia ze starym, włoskim kinem – po wyłączeniu obrazu oczywiście.

Zakładając, że obraz był luźną, niezbyt ambitną wariacją na temat, można jeszcze wiele wybaczyć, jednak odnosi się wrażenie, że reżyser miał wizję stworzenia kina wyższych lotów i niestety, gmatwając fabułę, w pewnym momencie sam się zagubił. Zazwyczaj wszelkie nielogiczności mają swój finał, będący kluczem do bardziej lub mniej subiektywnego odczytania treści - tu niestety tego zabrakło. Trudno nawet powiedzieć, że jest to film grozy, chyba że straszyć ma seksizm oraz mobbing, ale od tego są już inne gatunki.

Być może błędem było to, że za film zabrali się że Brytyjczycy (mając jeszcze włoską obsadę), będący mentalnie na przeciwległym biegunie ekspresyjności co Włosi, a to przecież o nich rzecz. Ponadto jest to dopiero drugi film samego reżysera. I tu niestety potwierdza się bolesna prawda, że to nie debiut (bardzo udany i uhonorowany dramat „Katalin Varga”), a jego następca mówi o talencie twórcy. Ten niestety nie jest specjalnie udany. A szkoda, bo utracono naprawdę dobry potencjał.

Screeny

HO, BERBERIAN SOUND STUDIO HO, BERBERIAN SOUND STUDIO HO, BERBERIAN SOUND STUDIO HO, BERBERIAN SOUND STUDIO HO, BERBERIAN SOUND STUDIO HO, BERBERIAN SOUND STUDIO HO, BERBERIAN SOUND STUDIO HO, BERBERIAN SOUND STUDIO HO, BERBERIAN SOUND STUDIO HO, BERBERIAN SOUND STUDIO

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ potencjał
+ warzywniak
+ muzyka

Minusy:

- główny bohater
- nie dla każdego
- dłużyzny

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -