Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:METAMORPHOSIS

METAMORPHOSIS

Metamorfoza

ocena:1
Rok prod.:2007
Reżyser:Jenö Hodi
Kraj prod.:Austria / Niemcy / Węgry / Kanada
Obsada:Corey Sevier, Christopher Lambert, Adél Kováts
Autor recenzji:Mateusz Mnich
Ocena autora:1
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Rzadko udaje się wyprodukować film spartaczony od początku do końca, boleśnie wręcz banalny i będący kumulacją wszystkich kinowych bzdur, z których natrząsa się cały świat. Rzadko, ale jednak się zdarza. Jenö Hodi, reżyser, musiał chyba stawać na głowie, żeby tak perfekcyjnie stworzyć jeden z największych bubli w historii kinematografii.

Może to jedna wielka ironia? Może zły sen na jawie? Cóż za pobożne życzenia! Na nieszczęście wszystkich widzów film ten zrealizowano, ba, miał swoją oficjalną premierę, a na dodatek kosztował nas, abonentów platform cyfrowych, nieco grosza, gdyż emitowany był na niektórych znanych komercyjnych stacjach filmowych. "Metamorfoza", czyli historia, która z założenia miała zacierać granice między przeszłością a teraźniejszością, która powinna straszyć i szokować, a jedynie drażni i co najwyżej śmieszy.

Keith (w tej roli Corey Sevier) wybiera się z dwójką przyjaciół do Węgier, by zwiedzić słynny klasztor Batorych. Planuje bowiem napisać książkę o samej Elżbiecie Batory, której postać związana jest z wieloma mrożącymi krew w żyłach ludowymi podaniami. Na swojej drodze spotyka tajemniczą, fascynującą go młodą dziewczynę, która oferuje trójce młodych pomoc w dotarciu do celu. Już pierwsze wypowiadane przez nią kwestię, a także sceny poprzedzające początek wątku Keitha i jego podróży po Węgrzech, czyli retrospektywny prolog oraz fragment z wykopywaniem ciała zmarłego brata z grobu przez tajemniczego mężczyznę, sugerują główny motyw, na którym zbudowana została zasadnicza idea filmu. Wampiryzm. Podteksty dotyczące picia krwi, sceny gryzienia, kołek osinowy w akcji czy pękające lusterko bombardują wręcz przesadną sugestywnością, od pierwszych sekund filmu przerażając nadmiarem dosłowności i schematyczności. Na domiar wszystkiego tajemnicze dziewczę okazuje się magicznie zmartwychwstałą córką Elżbiety Batory o tym samym imieniu. Ale to dopiero początek zabawy w uprzykrzanie widzowi życia.

Aby stereotypowości stała się zadość, trójka przyjaciół ma wypadek podczas przemierzania Węgier półterenowym samochodem, spada z dość stromego pagórka, wychodzi z upadku bez szwanku i wędruje w głąb ciemnego, głuchego lasu. Młodzi postanawiają udać się do okrytego złą sławą, nawiedzonego zamku Batorych. Po drodze oczywiście spotykają tajemnicze postaci, uciekają przed wilkami (za plastikowość efektów twórcy doprawdy zasługują na najwyższy respekt), prowadzą idiotyczne dialogi; zamek zaś odnajduje się sam. Gdy w końcu bohaterowie zostają skonfrontowani z pierwszą dosłowną wzmianką o wampirach, z początku nie dowierzają, później, jak przystało na film tej klasy, sami przekonują się o "fakcie" ich istnienia.

Dokuczliwa prostota dialogów znana z amerykańskich slasherów lat dziewięćdziesiątych (z całym szacunkiem dla nich) oraz idiotyczne, pozbawione jakiejkolwiek logiki zachowania bohaterów towarzyszą nam w podróży poprzez sale klasztoru Batorych, okoliczne miasteczka i alejki, później także w lesie i zamku. Odkrywane po kawałku elementy historycznej układanki, oczywiście zakrawające o motywy wampiryczne, zostają dodatkowo "przyozdobione" słabiutką, zupełnie niepasującą do sytuacji muzyką, a tragiczne, szokujące z założenia sceny każą zastanowić się, czy "Metamorfoza" nie była przypadkiem bardzo ograniczona budżetowo. To tłumaczyłoby również żenującą grę aktorską, której poziom śmiało przyrównać można do popularnych ostatnio polskich seriali paradokumentalnych. Błąd, nie była niskobudżetowa - sześć milionów dolarów powinno wystarczyć, by stworzyć coś bardziej wartościowego. Skoro jednak produkcja ta powstawała tak niedawno, bo w roku 2007, można oczekiwać również czegoś choć nieznacznie lepszego pod kątem efektów i ścieżki dźwiękowej. Jedynym pozytywnym aspektem, jaki, jeśli się uprzeć, można dostrzec w tym filmie, jest postać księdza, który uchwycony pod odpowiednim kątem przypomina nieco... Rogera Watersa. Cóż, nie wystawia to jednak tej produkcji szalenie wysokiej oceny.

"Metamorfoza" jest dokładną kumulacją tego, co w żadnym filmie nie powinno się znaleźć. W absurdalny sposób obchodzi się z fabułą, strzelając wybitnie stereotypowymi wątkami na lewo i prawo, męcząc prymitywizmem akcji i muzyki. Bardziej męczącego horroru, może obok "El Muerto", chyba jeszcze nie stworzono.

Screeny

HO, METAMORPHOSIS HO, METAMORPHOSIS HO, METAMORPHOSIS HO, METAMORPHOSIS HO, METAMORPHOSIS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ brak

Minusy:

- niedopracowany, śmieszny pomysł
- tragiczne kwestie bohaterów
- żenująca gra aktorów
- prymitywne sposoby wywoływania szoku
- irytująca, słabej jakości kompozycyjnej muzyka
- absurd następstwa scen oraz wydarzeń
- skrajna stereotypowość i przewidywalność scenariusza

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -