Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLOODWORK

BLOODWORK

Bloodwork

ocena:6
Rok prod.:2012
Reżyser:Eric Wostenberg
Kraj prod.:Kanada / USA
Obsada:Travis Van Winkle, Tricia Helfer, John Bregar, Eric Roberts
Autor recenzji:Patryk Hertel
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Potężne koncerny farmaceutyczne zarabiają krocie. Nie szczędzą one zatem pieniędzy na nowe badania i eksperymenty. Każdy nowy specyfik, który uda się umieścić na rynku, zanim zrobi to konkurencja, oznacza kolejne zarobione miliony. Niestety ta pogoń za „rozwojem nauki dla dobra ludzkości” (czytaj: za pieniędzmi) nie do końca ma się w zgodzie z zasadami etycznymi. Perspektywa nowego osiągnięcia na tym polu powoduje, że czasami jest to wędrówka po trupach do celu. Dosłownie.

Greg i Rob to kumple z uczelni. Ten pierwszy bardziej przebojowy w kontaktach międzyludzkich, drugi – nieco spokojniejszy i bardziej powściągliwy. Kiedy Greg znajduje ogłoszenie o treści obiecującej łatwą gotówkę, nie zastanawia się długo i namawia do odzewu również Roba. Warunkiem zarobienia dużych pieniędzy w krótkim czasie jest dobrowolne poddanie się testowaniu na sobie nowego leku.

Temat manipulacji genetycznych i testowania na ludziach wszelkiej maści medykamentów jest bardzo wdzięczny dla twórców kina grozy. W niezliczonych horrorach a to wymykały się spod kontroli laboratoryjne zwierzęta, by potem siać spustoszenie wśród ludzkiej populacji, a to wirus, który miał być zbawieniem dla cierpiących na nieuleczalne choroby, nagle okazywał się śmiertelnym zagrożeniem. Sama praca sterylnych laboratoriów i przesiadujących tam całymi dniami naukowców jest dla zwykłego człowieka na tyle tajemnicza i fascynująca, że w pierwszym zetknięciu często budzi lęk przed nieznanym. Tym tropem poszli twórcy omawianego „Bloodwork”.

Młodzi, zdrowi ludzie nie zastanawiający się jeszcze nad tym, że ich organizm musi im wystarczyć na wiele lat, bez wahania poddają się działaniu nieznanych przecież specyfików, wabieni możliwością zarobienia pieniędzy „za nic”. Jest to narastający społeczny problem a nie tylko fikcja filmowców. Niestety. Apteki powstają jedna na drugiej. Co chwila pojawiają się nowe wspaniałe leki na kolejne przypadłości. Należy pamiętać o tym, że większość z tych cudownych pigułek ma drugą, rzadziej wychodzącą na światło dzienne stronę. Tysiące zwierząt zamkniętych w laboratoryjnych klatkach i cierpiących z powodu działania niesprawdzonych jeszcze specyfików, a także takich właśnie beztroskich ludzi, którzy często po wielu latach dowiedzą się, jaką cenę zapłacili za łatwe pieniądze.

Pozostaje mieć nadzieję, że rzeczywistość nie jest aż tak mroczna jak ta, ukazana w filmie Erica Wostenberga. Bo tutaj jest momentami bardzo przygnębiająco. Obraz można podzielić na dwie części, pierwszą – lepszą i ciekawszą, oraz drugą – niestety już nie tak porywającą. O ile bowiem początek badań, izolacja bohaterów w sterylnym zakładzie badawczym i pierwsze nasuwające się im wątpliwości o słuszności swojej decyzji zapowiadają bardzo ciekawy rozwój wydarzeń, o tyle nie do końca tak jest rzeczywiście. Odnoszę wrażenie, że w połowie pisania scenariusza zabrakło jednak trochę pomysłów, a że film trzeba było skończyć, sięgnięto po schematy. Naprawdę szkoda. Wybór konwencji zombie movie, chociaż nie do końca w swojej klasycznej formie, jednak rozczarowuje. Początkowo ciekawy, nieco klaustrofobiczny klimat, ocierający się nawet o odrobinę szaleństwa zostaje utracony, kiedy akcja nabiera tempa. Zdecydowanie lepiej by było, gdyby pójść dalej w stronę uczynienia z dobrowolnych pacjentów ludzi coraz bardziej obłąkanych, przetrzymywanych na dalsze badania już wbrew swej woli, lub w ogóle poza nią. Tymczasem w pewnym momencie z akcji filmu zaczyna się robić coś na kształt pierwszego „Resident Evil”, czy też „28 tygodni później”. Zupełnie niepotrzebnie, ponieważ film gwałtownie traci wówczas na atrakcyjności.

Czy jest strasznie? Raczej nie. Bardziej niepokojąco jest zanim zaczynają się dziać dantejskie sceny. Dla miłośników horrorów na plus można zaliczyć to, że jest krwawo. Momentami bywa też dosyć obrzydliwie. Ludzie mający żołądki mniej odporne na widoki rodem z programów typu „Fear Factor”, w którym ludzie dla pieniędzy zjedzą wszystko, mogą się parę razy na tym seansie poczuć nieswojo. Pod względem wizualnym film przedstawia się przyzwoicie i wszelkie efekty oraz użyte rekwizyty prezentują dobry poziom. Gorszy za to jest sam scenariusz. O ile, jak już wspomniałem na początku jest ciekawie, o tyle później przeszkadzają dochodzące do oklepanych schematów nielogiczności jakich stajemy się świadkami. Niepotrzebnie z filmu zrobiono bajkę o takim jednym, co się nie dał. Dlaczego? Twórcy nie pokusili o cień wyjaśnienia dlaczego nasz bohater, ten przebojowy i beztroski Greg staje się nagle nie tylko coraz bardziej świadomy zagrożenia, ale i odporny na kolejne dawki testowanego na nim leku, podczas gdy wszyscy inni, włącznie z jego kolegą, przypominają już bezwolne monstra. Ta zasadnicza dziura w scenariuszu, oraz niepotrzebne pójście w ograne schematy, najbardziej psują odbiór filmu. Aktorstwo jest przeciętne bez większych wpadek, ale i bez rewelacji, wymieniony w czołówce Eric Roberts pojawia się na chwilę tak krótką i mało istotną, że się go nie zauważa. Na koniec mały plus za samo zakończenie, biorąc pod uwagę tory, na które zboczył ten obraz, dobrze że chociaż finał nie jest zupełnie idiotyczny, ale nie każdemu będzie się podobał. Jak zresztą cały film.

Screeny

HO, BLOODWORK HO, BLOODWORK HO, BLOODWORK HO, BLOODWORK HO, BLOODWORK HO, BLOODWORK HO, BLOODWORK HO, BLOODWORK

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ strona wizualna
+ poruszana tematyka
+ jest krwawo, a momentami i nieco obrzydliwie

Minusy:

- niepotrzebne zejście w stronę konwencji zombie movie, przez co treść filmu traci na atrakcyjności
- nielogiczności scenariusza, dotyczące głównego bohatera

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -