Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LAST EXORCISM 2, THE

LAST EXORCISM 2, THE

Ostatni egzorcyzm. Część 2

ocena:3
Rok prod.:2013
Reżyser:Ed Gass-Donnelly
Kraj prod.:USA
Obsada:Ashley Bell, Julia Garner, Erica Michelle, Muse Watson, Spencer Treat Clark
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Tu i ówdzie „The Last Exorcism” Daniela Stamma spotkał się z przychylnymi opiniami, niektórzy nawet okrzyknęli go jednym z lepszych horrorów traktujących o opętaniu. Nie ma się co dziwić – prosta na pozór historia ujęta w ramy konwencji quasi-dokumentu okazała się bardzo pojemna. Znaleźli się w niej ciekawi, bo niejednoznaczni bohaterowie, skrywająca mnóstwo tajemnic amerykańska prowincja oraz do końca trzymająca w napięciu i niepewności akcja. W samych tylko Stanach Zjednoczonych film kosztujący zaledwie 1,5 miliona dolarów zarobił ponad 40 milionów. Dlatego też kwestią czasu było powstanie sequela. Wyreżyserowany przez Eda Gass-Donnelly’ego „The Last Exorcism 2” światło dzienne ujrzał na początku 2013 roku.

Nell Sweetzer - dziewczyna, z której w pierwszej części wielebny Cotton Marcus próbował wypędzić demona – trafia do szpitala w Nowym Orleanie. Nie pamięta nic – ani egzorcyzmów, ani tego, co próbowali zrobić z nią członkowie miejscowej sekty. Po badaniach bohaterka umieszczona zostaje w ośrodku dla młodych kobiet „po przejściach”. Początkowo nie potrafi zintegrować się z innymi dziewczynami, ale z czasem te zaczynają Nell traktować jak „swoją”. Szybko jednak okazuje się, iż zło nie ma zamiaru odstąpić od walki o jej duszę. Bohaterka znowu będzie musiała stawić czoło potwornej mocy, nie tylko by ocalić siebie, lecz także po to, aby nic nie stało się jej nowym przyjaciółkom.

„The Last Exorcism 2” Eda Gass-Donnelly’ego to kino miałkie, bezpłciowe, nudne i pozbawione jakiegokolwiek wyrazu. Zarówno świat przedstawiony jak i forma nadająca mu kształt filmowej opowieści grzęzną w schematach i od cna „zjechanych” kliszach. Seans kontynuacji horroru Daniela Stamma – „przezroczystej” i ugrzecznionej do granic możliwości – to prawdziwa droga przez mękę. Nie dlatego, iż opowieść razi fabularnymi idiotyzmami, a strona wizualna ubóstwem i technicznymi „klopsami”. Rzecz w tym, iż Gass-Donnelly nie miał tak naprawdę pomysłu na to, co chciał w swoim filmie zawrzeć.

Historia w „The Last Exorcism 2” opowiadana jest w sposób konwencjonalny, reżyser zrezygnował ze stylistycznej kontynuacji (u Stamma był kostium quasi-dokumentu) na rzecz tradycyjnej fabuły. Szkoda, bo czego jak czego, ale napięcia w części pierwszej nie brakowało. A najważniejsza w tym zasługa właśnie konwencji reportażu. Aby wymóc na nas jakiekolwiek reakcje Gass-Donnelly zdał się na najbardziej „wyświechtane” triki – nagłemu wydarzeniu towarzyszy bardzo głośna ścieżka dźwiękowa, ni stąd ni zowąd najodleglejszy plan „nawiedza” jakaś postać, wreszcie co jakiś czas którąś z bohaterek bierze we władanie demon, czemu towarzyszą wrzaski, nadmierny ślinotok oraz tortury zadawane ciału. Żadnemu z aktorów nie udało się stworzyć postaci, która intrygowałaby i za którą można by trzymać kciuki. I tak jak w części pierwszej niejednoznaczna rola Ashley Bell przykuwała uwagę, tak u Gass-Donnelly’ego jej praca sprowadza się do przemieszczania z jednego miejsca w drugie. Nawet na nią, postać spajającą wszystkie wątki opowieści, twórcy „The Last Exorcism 2” nie mieli pomysłu.

Co do historii, wątków i strategii narracyjnej, tu autorzy filmu poszli po linii najmniejszego oporu. Tak naprawdę opowieść składa się z dwóch wątków – pierwszy to ponowne opętanie Nell Sweetzer przez demona zwanego Abalam, drugi zaś sprowadza się do eliminacji przez zło tych postaci, które mogłyby wesprzeć główną bohaterkę w jej walce przeciwko piekielnym zakusom. I to tyle. Właściwie od razu wiadomo, iż wszyscy, do których dziewczyna się zbliży zginą, na końcu zaś ta samotnie będzie musiała stawić czoło demonowi. Finał „The Last Exorcism 2” to właściwie powtórka z „Egzorcysty” Williama Friedkina z jedną sceną wręcz skopiowaną z zacnego klasyka.

W „The Last Exorcism 2” zabrakło mi jeszcze jednego, czegoś co wręcz mogłoby uratować zawartą w nim marną historyjkę. Przez Polaków Nowy Orlean nazywany jest Krakowem nad Missisipi, jedynym amerykańskim miastem, które ma duszę. To stolica jazzu znana z 300-letniej zjawiskowej starówki, unikalnych parad, barów i knajpek oraz niezwykłych cmentarzy. U Gass-Donnelly’ego nie widać tego, że akcja filmu rozgrywa się w tak niepowtarzalnym miejscu. Nikt nie wpadł na pomysł, by tłem dla demonicznej historii uczynić piętrowe grobowce, wyznawców voodoo czy tętniące jazzem lokale. Widocznie nikomu też nie chciało się głowić nad tym, jak zdjęcia i montaż podporządkować kolorytowi takiego miejsca, jakim jest Nowy Orlean.

Film Eda Gass-Donnelly’ego to nic innego jak cyniczny skok na kasę tych, którzy zachęceni seansem interesującej części pierwszej postanowią sięgnąć po kontynuację losów opętanej przez diabła Nell Sweetzer. Dlatego też potencjalnych odbiorców tego filmu ostrzegam – czas poświęcony „The Last Exorcism 2” będzie czasem straconym.

Screeny

HO, LAST EXORCISM 2, THE HO, LAST EXORCISM 2, THE HO, LAST EXORCISM 2, THE HO, LAST EXORCISM 2, THE HO, LAST EXORCISM 2, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ na upartego zakończenie – akcja przyspiesza i opowieść nabiera tempa

Minusy:

- nudny
- nie straszy, nie śmieszy – nie wywołuje żadnych emocji
- do bólu schematyczny
- mało ciekawe postacie
- brak napięcia
- rezygnacja z konwencji quasi-reportażu
- prawie nie widać, ze akcja rozgrywa się w Nowym Orleanie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -