Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SKINWALKER RANCH

SKINWALKER RANCH

Skinwalker Ranch

ocena:8
Rok prod.:2013
Reżyser:Devin McGinn
Kraj prod.:USA
Obsada:Steve Berg, Jon Gries, Devin McGinn, Erin Cahill
Autor recenzji:Patryk Hertel
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Found footage ma się bardzo dobrze. Moda na wykorzystywanie istniejących wcześniej materiałów filmowych i tworzenie na ich podstawie nowych historii nie przemija. Szczególnie wdzięcznym gatunkiem dla tychże zabiegów jest horror. Umiejętne wykorzystanie tej konwencji, a więc operowanie tajemnicą i stopniowe dawkowanie jej widzowi potrafi zaciekawić i przyprawić o szybsze bicie serca dalece bardziej a niżeli sztampowe produkcje. Najciekawiej wypada połączenie wspomnianego found footage i niby – dokumentu, czyli mockumentary. Nic nowego, ale w dobrym wykonaniu nadal jeszcze nie nudzi.

Stan Utah, lata siedemdziesiąte XX wieku. Grupa naukowców przyjeżdża na ranczo Skinwalker w celu zbadania zachodzących tam niewyjaśnionych zjawisk. Czterdzieści lat po tych wydarzeniach historia się powtarza. Kolejni naukowcy przybywają na ranczo, aby rozwikłać zagadkę zaginięcia dziesięcioletniego syna farmera. Uzbrojeni w masę kamer i innego sprzętu rozpoczynają monitorowanie terenu w oczekiwaniu na kolejne przejawy nadnaturalnej aktywności.

Po raz kolejny oczom miłośników filmów z dreszczykiem ukazuje się produkcja sygnowana hasłem „oparte na prawdziwych wydarzeniach”. W połączeniu z opisywaną konwencją horroru paradokumentalnego robi się z tego łakomy kąsek dla wszystkich tych, którzy lubują się w mrożących krew w żyłach tajemnicach. Jako że sam należę do tej grupy kinomanów z zaciekawieniem sięgnąłem po tę świeżutką amerykańską produkcję. Muszę przyznać, że chociaż zwiastun na kilometr trącił serią „Paranormal Activity”, to postanowiłem zaryzykować obejrzenie po raz kolejny zapisów z kamer stojących nocą w pustym domu. Tymczasem „Skinwalker Ranch” przeszedł moje najśmielsze oczekiwania pod względem rozwoju sytuacji i bogactwa „wszelkiego plugastwa” jakie tylko w kinie grozy występuje. Mamy tutaj kompletne pomieszanie z poplątaniem, do tego stopnia, że już nie wiadomo czego bać się najbardziej. Są zjawy, jest tajemnicza siła potrafiąca opętać człowieka, ale i wyrządzić mu fizyczną krzywdę, są obcy, jest też wreszcie tytułowy Skinwalker – postać z indiańskich legend. Faktem jest, że przy nagromadzeniu takiego arsenału sił zła, trudno już wierzyć w hasło głoszące prawdziwość tych wydarzeń, z drugiej strony jeśli tak było...

Co do samego filmu, to prezentuje się on bardzo dobrze pod względem warsztatowym. Jest nieźle zagrany, prezentuje wysoki poziom pod względem wizualnym, oraz bardzo przyzwoite efekty specjalne. Do tego dochodzi jeszcze ciekawy scenariusz i umiejętne budowanie napięcia. Ulokowanie akcji na ogromnej farmie, gdzie aż po horyzont nie widać innej cywilizacji wzbudza u widza poczucie osamotnienia i alienacji, w dodatku świadomość zagrożenia czającego się wszędzie wokół a jednocześnie nienazwanego, budzi realną grozę. Atmosfera strachu jest podsycana przez cały czas trwania filmu, a swoje apogeum osiąga w chwili, gdy wraz z bohaterami możemy zobaczyć zapis z taśmy rocznik '73. Dodatkowym atutem filmu jest dźwięk, znakomicie dobrany do tego, co prezentuje się na ekranie.

Pomimo w dużej mierze wykorzystanych chwytów z „Paranormal Activity”, czy „Grave Encounters”, film nie jest tak przewidywalny jakby mogło się to na pierwszy rzut oka wydawać. Wzbogacenie go o wątek science fiction nie idzie co prawda w parze z moimi upodobaniami i sprawia wrażenie zwyczajnej przesady, jednakże wykonanie w stylu „The Fourth Kind” (2009) sprawia, że nie obniża to mojej oceny opisywanej produkcji.

Reżyserowi Devinowi McGinnowi udało się stworzyć film, który jest zarówno momentami trochę wtórny względem wymienionych i przeładowany atrakcjami, z drugiej strony trzymający w napięciu i intrygujący do samego końca. Wartka akcja idzie w parze z mroczną atmosferą grozy i niepokoju, a o to wcale nie jest tak łatwo. Czy tyle różnych dziwadeł umieszczonych w jednym miejscu „trzyma się kupy”? Może i niekoniecznie, na szczęście horror ma to do siebie, że nie musi.

Zapewne rzeczywiste zdarzenia z tytułowego rancza mają swoich zagorzałych fanów, którzy być może nie zgodzą się z moimi opiniami. Nie wiem, nie śledziłem nigdy historii z Utah. Sam film jest jednak dla mnie – nowicjusza w kontakcie z przedstawionymi wydarzeniami bardzo dobry. Jedno z najlepszych found footage/mockumentary jakie miałem okazję obejrzeć.

Screeny

HO, SKINWALKER RANCH HO, SKINWALKER RANCH HO, SKINWALKER RANCH HO, SKINWALKER RANCH HO, SKINWALKER RANCH HO, SKINWALKER RANCH

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ mroczna atmosfera odosobnienia i osaczenia
+ bardzo dobre wykonanie pod względem obrazu i dźwięku
+ widowiskowe efekty specjalne
+ wartka akcja, która jednocześnie trzyma w napięciu i ciekawi do samego końca

Minusy:

- przeładowanie atrakcjami, poddające w wątpliwość autentyczność przedstawionych wydarzeń
- jak dla mnie wątek science-fiction
- mocno przypomina serię „Paranormal Activity”

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -