Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:COMPLEX, THE a.k.a Kuroyuri danchi

COMPLEX, THE a.k.a Kuroyuri danchi

Osiedle Czarnych Lilli

ocena:7
Rok prod.:2013
Reżyser:Hideo Nakata
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Atsuko Maeda, Hiroki Narimiya, Masanobu Katsumura, Naomi Nishida, Sosei Tanaka, Masaya Takahashi, Satomi Tezuka
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

To może być zaskakujące, ale twórca bodaj najsłynniejszego w dziejach azjatyckiego kina grozy horroru, „The Ring-Krąg”, Hideo Nakata został reżyserem horrorów... dla pieniędzy. Dokształcając się we wszesnych latach 90. w londyńskiej National Film Archive Nakata zainteresował się twórczością wybitnego amerykańskiego reżysera, Jospeha Loseya, (m.in „Służący”, 1963, „Wypadek”, 1965). Zafascynowany filmami Amerykanina, tuż po powrocie z Londynu, zaczął rozmyślać o realizacji filmu dokumentalnego o Loseyu, niestety nie dysponował odpowiednią ilością funduszy na urzeczywistnienie tego projektu. Zdecydował się zatem „dorobić” kręcąc horrory, które były tanie w realizacji i zawsze mogły liczyć na nastoletnią japońską publiczność. Ten patent, rzeczywiście sprawdził się, choć pewnie sam Nakata nie przypuszczał, że jego skromny horror „The Ring-Krąg” rozpęta światowe szaleństwo a jego samego, niejako wbrew jego osobistym preferencjom, uczyni mistrzem azjatyckiego horroru. I ten mistrz nie zawodzi w najnowszym w jego dorobku horrorze, „The Complex”, choć takich doskonałego scenariusza, które pisał mu niegdyś Hiroshi Takahashi, już, niestety, nie dostał.

Asuka Ninomaya, uczennica szkoły dla pielęgniarek, wprowadza się wraz z rodzicami i młodszym bratem Satoshim do jednego z wielu tanich multi-apartamentowców osiedla Czarnych Lilii. Już pierwszego dnia zwraca jej uwagę dziwne zachowanie, mieszakającego naprzeciwko jej mieszkania, lokatora nazwiskiem Shinozaki. Mężczyzna nie chcę otworzyć drzwi, choć dobiegające zza nich odgłosy wskazują na czyjąś obecność. W nocy z mieszkania sąsiada słychać dziwne, niepokojące dźwięki a nad ranem dziewczynę budzi potężny hałas jakby naraz włączyły się wszystkie budziki świata. Od szkolnych koleżanek Asuka dowiaduje się, że osiedle Czarnych Lilii cieszy się sławą miejsca nawiedzonego. Narastające uczucie grozy potęguje dziwne zachowanie jej bliskich, zdających się nie zauważać obecności dziewczyny, codziennie odwiedzający ją chłopczyk Minoru, który wydaje się być jedynym dzieckiem na osiedlu oraz tajemniczy sąsiad. Pewnego dnia, wracając do domu, Asuka zastaje otwarte drzwi do mieszkania pana Shinozakiego. Wchodzi do wnętrza i znajduje zwłoki sąsiada. Jak się okazuje zmarł na atak serca, ale jego ciało przeleżało trzy dni, nim odkryła je Asuka. Od tego czasu w życiu dziewczyny zaczynają się dziać jeszcze bardziej niepokojące i przerażające rzeczy.

Tak sobie myślę, że może i dobrze, że Hideo Nakata nigdy nie darzył gatunku filmowej grozy szczególną miłością (jego trzy ulubione filmy to... melodramaty: „Rebecca”, 1940; „Zielona dolina” 1941; „List od nieznajomej” 1948). Gdyby był maniakiem horrorów, który otrzymałby możliwość pracy w ulubionym gatunku, mógłby, choćby nieświadomie, powielać konwencje, motywy, rozwiązania dramaturgiczne i filmowe z obrazów, którymi niegdyś się zachwycał. Nakacie to nie grozi. Horror jako gatunek nie jest szczególnie skomplikowanym do opanowania przez inteligentnego, posiadającego wszechstronną wiedzę o kinie twórcy. Wszak w grozie filmowej chodzi, o to aby było strasznie, a najbardziej strasznie jest wtedy, gdy nie pokazuje się wszystkiego. I na tej banalnej prawdzie Nakat zbudował sukces swego najsłynniejszego dzieła. „The Ring-Krąg” to jeden z najbardziej przerażających horrorów w historii kina, mimo iż jest w nim raptem kilka scen grozy. Ale za to jakich!

W najnowszym „The Complex” nie jest już tak wstrzęmięźliwy, ale lata doświadczeń w pracy nad kinem grozy procentują. Szczególnie udanych jest pod tym względem pierwszych trzydzieści minut, gdy na ekranie pozornie nie dzieje się nic, co mogłoby wzbudzać naszą czujność. Prawdę powiedziawszy wielu mniej niecierpliwych widzów może zmagać się z ziewaniem i nerwowym zerkaniem na przycisk przewijania do przodu, a tymczasem są to, przynajmniej w moim odczuciu, najlepsze chwile grozy. Bo to groza, która delikatnie puka do naszych drzwi. Sygnały, że coś jest nie tak są subtelne. Dziwnie opustoszała, jakby wymarła okolica, tajemniczy chłopczyk, który na widok Asuki ucieka, rodzice powtarzający przy śniadania wciąż te same kwestie, nawet koleżanki w szkole jakoś tak... inaczej spoglądajace na bohaterkę. A na dodatek ukryty w mieszkaniu obok sąsiad, niezbyt przejmujący się ciszą nocną i tym, że Asuka lubi dłużej pospać. W horrorze najciekawszy jest moment początkowy, gdy znany, swojski świat; świat naszej nudnej, nieciekawej codzienności jeszcze zdaje się być na swoim miejscu, ale jednocześnie jakby mimochodem, niewyraźnie, niepewnie przeistacza się on w świat sennego koszmaru. Nakata jest niewątpliwie mistrzem subtelnej, nastrojowej grozy, więc te początkowe fragmenty horroru tylko tego dowodzą.

Ale gdy podkręca spirale grozy nie wypada wcale gorzej. Scena znalezienia zwłok Shinozakiego przez Asuke w pozbawionym światła mieszkaniu może sprawić, że poziom adrenaliny niebezpiecznie nam wzrośnie, a co dopiero mówić o następnej, w której dziewczyna będzie musiała zmierzyć się twarzą w twarz z duchem. Sceny spotkań bohaterów z istotami nadprzyrodzonymi są paradokosalnie najtrudniejsze do sfilmowania (jeśli zależy nam na naprawdę solidnym efekcie), ponieważ nakręcono ich tysiące, więc doprawdy trudno zrealizować scenę, która nie byłaby wtórna lub kiczowta. A jednak Nakacie się udaje. Niestety w najważniejszym fragmencie filmu – finałowej kumulacji zawodzi go instynkt. Jest to sekwencja znakomicie sfilmowana, z wyjątkowo nieirytującym wykorzystaniem efektów komputerowych, lecz ogólne wrażenie psuje postać ducha, który z założenia miał być przerażający, a jest groteskowy a subtelnośc trafia szlag.

Ale najmniej dobrego można powiedzieć o fabule „The Complex”. Najmniej dobrego - to nie znaczy bynajmniej, że jest ona kompletną porażką. Historia przez wiele minut budzi autentyczne zainteresowanie tajemnicą, ale jej rozwiazania przychodzi za szybko i niestety jest raczej rozczarowujące. „The Complex” stara się bowiem łączyć motywy z klasycznej ghost story z filmem postraumatycznym. Wina, przebaczenie, niemożność zerwania emocjonalnych więzi z doczesnym światem i bliskim osobami, których trzeba było opuścić w dramatyczny sposób – wszystko to łączy się ze skutkami psychozy pourazowej, wpędzającej w poczucie winy, rozpacz, depresję i halucynajce. Można by w obrazie Nakaty dopatrzeć się aluzji do buddyjskiej koncepcji esho funi, opierającej się na założeniu, że człowiek i jego środowisko są ze sobą nierozerwalnie połączone. To zaś implikuje stwierdzenie, że nasz wewnętrzy świat i świat zewnętrzy są jak dwa zwierciadła skierowane na siebie. To, co zatem wydaje się być bohaterce zewnętrznym zagrożeniom pochodzi od niej samej; od zagrożenia wywołanego poczuciem winy, lękiem i rozpaczą. Niestety ta ciekawa koncepcja zostaje zepchnięta gdzieś na daleki plan, ustepując ostatecznie miejsca historyjce o złych duchach jakich wiele.

Mam jednak wrażenie, że Nakata niespecjalnie się tym przejął, bo w „The Complex” natrafimy również na zaskakujące wiele aluzji do „The Ring-Krąg” (np. starzec drapiacy zdartymi paznokciami ścianę niczym Sadako wnętrze studni) czy do „Dark Water” (akcja rozgrywająca się w ponutym apartamentowcu, tajemnicze dziecko itp.). Owe alujze nie są, rzecz jasna, wyrazem twórczej niemocy, ale świadomą intertekstualną grą z widzem, akcentującą dystans twórcy, może nawet ironiczny, do swego dzieła. Trochę ten autotematyzm jednak mi zgrzyta, bo albo robimy horror postmodernistyczny a`la Takashi Miike, albo jednak traktujemy swoją historię z pełną powagą, czego wymaga groza. A Nakata chyba nie do końca mógł się zdecydować.

Ale poza tymi wszystkimi mankamentami, oceniam pozytywnie horror Japończyka, bo choć fabuła w kilku miejscach kuleje, to kilka znakomitych „strasznych scen” sprawia, że jako filmowa propozycja na jesienny wieczór z azjatycką grozy „The Complex” z całą pewnością będzie dobrym wyborem.

Screeny

HO, COMPLEX, THE a.k.a Kuroyuri danchi HO, COMPLEX, THE a.k.a Kuroyuri danchi HO, COMPLEX, THE a.k.a Kuroyuri danchi HO, COMPLEX, THE a.k.a Kuroyuri danchi HO, COMPLEX, THE a.k.a Kuroyuri danchi HO, COMPLEX, THE a.k.a Kuroyuri danchi HO, COMPLEX, THE a.k.a Kuroyuri danchi HO, COMPLEX, THE a.k.a Kuroyuri danchi

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ najnowszy horror Hideo Nakaty
+ znakomita realizacja
+ kilka mistrzowskich scen nastrojowej grozy
+ fabuła do momentu, gdy twórcy odkrywają początkową tajemnicę
+ dla fanów reżysera: kilka aluzji do jego słynnych horrorów

Minusy:

- tajemnica zostaje odkryta zbyt szybko i niestety rozczarowuje
- im bliżej finału, tym więcej klisz i zgranych rozwiązań fabularnych
- finał z groteskowym duchem
- mniej cierpliwi widzowie mogą się wynudzić

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -