Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ILSA: THE WICKED WARDEN

ILSA: THE WICKED WARDEN

Elza: Nikczemna strażniczka

ocena:6
Rok prod.:1977
Reżyser:Jesus Franco
Kraj prod.:USA / Szwajcaria / RFN
Obsada:Dyanne Thorne, Lina Romay, Esther Moser, Esther Struder
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Seria o sadystycznej Elzie należy do jednej z najbardziej kontrowersyjnych w historii kina. Po brutalnej klasycznej już pozycji „Elza - wilczyca SS”, będącej kwintesencją sexploitation, dość rubasznej „Syberyjskiej tygrysicy” i przygodowej raczej „Strażniczce haremu”, nadszedł czas na odsłonę czwartą.

Bohaterką filmu jest młoda reporterka, która poszukuje swojej siostry zaginionej w Południowej Ameryce. Dziewczyna wpada na trop, który prowadzi do zakładu dla kobiet prowadzonego przez sadystyczną naczelniczkę. Chcąc odnaleźć zaginioną, przybiera fałszywą tożsamość i finguje dokumenty, za sprawą których trafia za kraty. Nadzieja na odszukanie siostry gaśnie szybko, gdy odkrywa jak brutalne i drastyczne procedery odbywają się w tym miejscu. Na porządku dziennym jest przemoc i gwałty, dowodząca całością Greta nie stroni także od wymyślnych tortur i eksperymentów medycznych. Dziewczyna odkrywa, że wpadła w pułapkę.

Zanim napiszę cokolwiek o samym filmie, należy zaznaczyć, że Jesus Franco planował nakręcić jedynie film nawiązujący do serii o Elzie, przy okazji zatrudniając do głównej roli Dyanne Thorne, dopiero później zdecydowano, że film zostanie oficjalną kontynuacją. Dlatego pierwotna wersja nosiła tytuł „Greta - Haus ohne Männe”, ale znana jest także pod tytułami: „Greta, the Sadist”; „Ilsa: Absolute Power”; „Greta the Torturer”; „Greta, the Mad Butcher”; „Wanda, the Wicked Warden”. Stąd wielu miłośników serii nie uznaje owej części jako oficjalnej, rozpaczając, że nie doszła do skutku odsłona o roboczym tytule „Elza meets Bruce Lee”. Naprawdę był taki pomysł.

Wróćmy do „Wicked Warden”. To obraz kontrowersyjny pod wieloma względami. Przede wszystkim, znawcy pracy Jesusa Franco wiedzą czego można się spodziewać. Motywów lesbijskich, delikatnego erotyzmu, no i obowiązkowej nagości w wersji vintage i nadmiarze. W odróżnieniu od poprzedników akcja toczy się nieśpiesznie, powielając liczne schematy filmów więziennych, wątki dramatyczne i horrorowe spychając na dalszy plan. Im bliżej finału, tym bardziej proporcje się jednak zmieniają.

Franco postanowił bowiem pokazać coś więcej niż tylko nagie kobiety znęcające się nad innymi. Jest tu kilka scen, które naprawdę wbija się w pamięć. Wszystko to za sprawą przeniesienia środka ciężkości z głównej bohaterki, którą zawsze była demoniczna Elza (tu jako Greta), na młodą dziewczynę poszukującą siostry. W poprzednich częściach wiadomym było, że naczelniczka skrzywdzi wszystkich, a my jedynie obserwowaliśmy jej coraz bardziej wymyślne tortury (lub idiotyczne sceny jak w „Strażniczce Haremu”). Tutaj fabuła, opowiadająca o poszukiwaniach siostry i dziennikarce, która odkrywa, że umysłowo chore kobiety są zmuszane przemocą do występowania w filmach porno, które z kolei są sprzedawane na czarnym rynku, pozwala naprawdę przejąć się losem głównej bohaterki. Tym samym, kolejne sceny upodlania jej przez Gretę, jej podopieczne i żołnierzy pomagających trzymać władzę i porządek są bardziej wymowne i przerażające niż tortury bezimiennych ofiar. Tu znamy historię, motywację bohaterki, siłą rzeczy w jakiś sposób jej kibicujemy. Jej kolejne porażki okazują się zaś coraz bardziej bolesne. Bez obaw, nie zdradzam fabuły, bo fakty owe wypływają na wierzch dość szybko. Ważne jest tylko to, że Jesus Franco pokazał, że nawet w tego typu kinie można próbować wstrząsnąć widzem. Dowodem na to niech będzie scena, gdzie grupa żołnierzy dokonuje zbiorowego gwałtu na upośledzonych kobietach, a ukryty za ścianą mężczyzna nie jest w stanie sfilmować rozgrywających się przed kamerą zdarzeń. Czyżby komentarz do kina sexploitation? Fabuła zamyka też kilka wątków, tworząc tym samym kilka finałów, osobny dla dziennikarki, odrębny dla Grety. Finały te zapadają w pamięć, bowiem uderzają w również w rozmaity sposób widza, jeden emocjonalnie, drugi brutalnością i zezwierzęceniem.

Tego typu filmów się nie poleca. Tym bardziej, że nawet we własnej klasie „Wicked Warden” jest tworem wyjątkowym. Osobiście, gdybym miał wskazać najlepszy z całej serii, byłby to właśnie ten, z drugiej jednak strony, sugerowałbym znalezienie innego sposobu na spędzenie wieczoru.

Screeny

HO, ILSA: THE WICKED WARDEN HO, ILSA: THE WICKED WARDEN HO, ILSA: THE WICKED WARDEN HO, ILSA: THE WICKED WARDEN HO, ILSA: THE WICKED WARDEN HO, ILSA: THE WICKED WARDEN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ fabuła pozwalająca wreszcie zżyć się z ofiarami
+ brutalna i ponura wymowa filmu
+ finały
+ klasyczne kino sexploitation
+ dla niektórych ilość nagich kobiet w wersji vintage
+ styl Jesusa Franco (również dla niektórych)

Minusy:

- styl Jesusa Franco (dla niektórych)
- odejście od standardów serii
- epatowanie golizną i przemocą
- całość dla przeciętnego widza jest raczej niestrawna

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -