Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BENEATH

BENEATH

Tajemnica śmierci

ocena:5
Rok prod.:2007
Reżyser:Dagen Merrill
Kraj prod.:USA
Obsada:Nora Zehetner, Carly Pope, Gillian Barber, Warren Christie, Gabrielle Rose
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Przeszłość nie jest krainą, którą tak łatwo opuścić.”
Éric-Emmanuel Schmitt

Słowa twórcy „Pana Ibrahima i kwiatów Koranu” mogłyby posłużyć jako motto wprowadzające widza w treść filmu „Beneath” nadając jednocześnie dość prostej historii wymiar niemalże filozoficzny. Trudno bowiem nie zgodzić się z konstatacją, iż przeszłość, nierzadko sprowadzająca się do jednego wydarzenia, w wielu ludzkich życiorysach ukształtowała przyszłość. Nie inaczej jest w obrazie Dagena Merrilla – tragedia będąca skutkiem niefrasobliwości staje się stygmatem determinującym los głównej bohaterki.

Christy na czternaste urodziny dostaje wymarzony prezent – siada za kierownicą sportowego samochodu. Podczas przejażdżki dochodzi do wypadku. Główna bohaterka z kraksy wychodzi cało, jej siostrze jednak nie udaje się wydostać z płonącego auta. Sześć lat później Christy wraca do rodzinnego miasteczka. Spotyka się z dawnymi przyjaciółmi, składa wizytę szwagrowi oraz siostrzenicy. W pewnym momencie dziewczyna uświadamia sobie, iż wszyscy ukrywają przed nią jakąś tajemnicę. Jakby nie chcieli, by ktoś, kto przez kilka lat był pensjonariuszem zakładów psychiatrycznych, znowu stał się członkiem rodziny czy lokalnej społeczności. Christy jednak postanawia na dłużej zostać w miasteczku. Wierzy bowiem, iż wizje, które towarzyszą jej od czasu wypadku, mają coś wspólnego z tym, co dzieje się w byłym domu.

Gdyby film oceniać szkolną miarą, Dagen Merrill jako scenarzysta dostałby mocn czwórkę, jako reżyser zaś zasłużyłby na, co najwyżej, trzy z minusem. W całej historii tkwił bowiem potencjał, który w znacznej mierze został roztrwoniony. Całość zaczyna się bardzo ciekawie – nastolatka prowadząca samochód jest sprawcą fatalnego w skutkach wypadku. Winną jest jednak jej starsza siostra, która pozwoliła dziewczynie wsiąść za kierownicę. Obie ponoszą straszliwe konsekwencje – Vanessa zostaje uwięziona w płonącym samochodzie, zaś Christy dręczona wyrzutami sumienia przez lata zmuszona będzie korzystać z pomocy psychiatrów. Niezwykle istotnym elementem scenariusza jest motyw tajemnicy. Nawet wobec najbliższych żaden bohaterów nie jest szczery, każdy skrywa przez światem jakiś sekret. Z czasem okazuje się, iż także Christy ukrywa coś, czym nie chciałaby podzielić się z innymi. Taki sposób budowania narracji pozwala twórcom na nieustanne zaskakiwanie widza. Każda wyjaśniona zagadka sprawia, iż musimy zweryfikować to, co dotąd myśleliśmy zarówno o kształcie historii jak motywacjach bohaterów. Dużym atutem filmu jest miejsce akcji – całość rozgrywa się w miasteczku, w którym przed laty funkcjonowała kopalnia. Pod domami mieszkańców rozciągają się rozbudowana sieć tuneli, które mogą być schronieniem dla niejednej, niekończenie mającej pokojowe zamiary, istoty. Merrillowi w szkielet opowieść wiarygodnie i naturalnie udało się wpleść także fabularne koncepty bardzo charakterystyczne dla gatunku – fobię przed pogrzebaniem za życia, nawiedzony dom, duchy dręczące bohaterów, wreszcie potworną zbrodnię dokonaną przez nieuchwytnego sprawcę. Przez dużą część filmu skazani jesteśmy jedynie na domysły co do sensu całej opowieści. Dzięki temu całość ogląda się z umiarkowanym zainteresowaniem – obraz pozbawiony jest dłużyzn, kilka scen ma w sobie pewien ładunek napięcia, co jakiś czas twórcy raczą nas zaskakującym zwrotem akcji.

Czego zatem filmowi Merrilla zabrakło, by mógł on wznieść się ponad legion podobnych mu, sprawnie zrealizowanych, ale pozbawionych charakterystycznego sznytu filmideł grozy? Jednym z producentów „Beneath” jest stacja MTV, nic więc dziwnego, iż reżyser musiał zrobić film pod konkretnego widza – młodego człowieka, który nie będzie tolerował nudy oraz „zabawy” w mędrkowanie czyli filozofowanie i psychologizowanie w kinie. Stąd też tym, co podczas seansu widać najwyraźniej jest wspomniane wyżej tempo akcji. Szybkości następujących po sobie wydarzeń podporządkowane zostało wszystko inne – kreacja świata przedstawionego, wizerunek bohaterów, wreszcie wiarygodność stanowiących o sile fabuły tajemnic. Akcja mknie do przodu, przez co widz nie ma czasu na to, by przyjrzeć się kreacjom aktorskim, nie mówiąc już o zastanawianiu się nad motywacjami protagonistów. Nic więc dziwnego, iż po seansie nie pamięta się ani o poszczególnych wątkach, ani też o skonstruowanej z nich historii. Sposób budowania przez aktorów poszczególnych postaci w „Beneath” polega na ciągłym odgrywaniu tej samej emocji. Dlatego też relacje między bohaterami są pretekstowe, zaś ich rozmowy przypominają szkolną akademię, w której uczniowie nie zwracając na siebie uwagi starają się jak najszybciej wygłosić swoje kwestie. Ta emocjonalna i psychologiczna naskórkowość w kreowaniu bohaterów, a i w dużej mierze całego świata przedstawionego, jest tym, co najbardziej irytuje podczas oglądania filmu Merrilla – wszak proces zawieszania niewiary dokonuje się nie przez pokazanie na ekranie potwora, a dzięki skonfrontowaniu wiarygodnie nakreślonego bohatera z tym co złe i wrogie, ale bardzo trudne do zidentyfikowania.

Nie najgorsze to kino, bo „Beneath” niczego nie udaje, a dzięki temu czas spędzony przy jego seansie upływa bez przykrego wrażenia kontaktu z czymś, co sili się na nie wiadomo jakie dzieło. Zapewne miało być szybko i sprawnie, i tak też jest. Co jakiś czas nastoletnia dziatwa chrupiąca popcorn w kinie miała zrobić „ach” przy którymś „twiście”, i efekt ów zapewne się udał. A że postacie trochę szeleszczą papierem czy wiarygodność niektórych sytuacji trochę kuleje, no cóż - Dagen Merrill to nie Bergman, „Beneath” to nie „Szepty i krzyki”, a kino to nie TVP Kultura.

Screeny

HO, BENEATH HO, BENEATH HO, BENEATH HO, BENEATH HO, BENEATH HO, BENEATH HO, BENEATH

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nieźle, z nerwem opowiedziana historia
+ kilka razy zaskakuje
+ zwroty akcji
+ zgrabne połączenie kilku charakterystycznych dla kina grozy motywów
+ w fabule tkwił potencjał…

Minusy:

- …który nie został wykorzystany, ponieważ akcja zdominowała inne elementy filmu
- mało ciekawe i mdło zagrane postacie
- dialogi
- wątpliwa wiarygodność niektórych sytuacji

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -