Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLOOD RANCH

BLOOD RANCH

Blood Ranch

ocena:3
Rok prod.:2006
Reżyser:Corbin Timbrook
Kraj prod.:USA
Obsada:Jim Fitzpatrick, Scott L. Schwartz, Dayton Knoll, Season Hamilton
Autor recenzji:Patryk Hertel
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W jednym roku zdarzają się może trzy naprawdę dobre filmy grozy. Czasem trafi się jakiś, na który czeka się z niecierpliwością. Cała reszta jest kręcona jako niskobudżetowe zapchajdziury, od których nie należy wymagać zbyt wiele. W tym miejscu otwiera się ścieżka, która prowadzi jeszcze „niżej”, na rynek video. Biorąc pod uwagę, że przy obecnej technologii film może zrobić już w zasadzie każdy, tanie, kiepskie jakościowo produkcje powstają w ogromnych ilościach. Choćby się chciało, nie sposób jest dotrzeć do wszystkich i wszystkie obejrzeć. Druga sprawa - czy watro? Jednakże z obrazów dostępnych, nawet tych tworzonych na potrzeby wypożyczalni, da się przesiać filmy nie do końca złe, które przy odrobinie samozaparcia mogą się nawet podobać. Moim zdaniem, oto jeden z nie najgorszych – z tych najsłabszych.

Czwórka przyjaciół wybiera się na wycieczkę do Las Vegas. Po drodze zabierają autostopowicza, po czym zatrzymują się na opuszczonej stacji benzynowej. Właścicielka przekonuje ich, żeby pojechali zamkniętą na czas remontu drogą, w celu skrócenia sobie czasu przejazdu. Młodzi ludzie postępują zgodnie z jej radą. Po drodze napotykają zakrwawioną dziewczynę idącą poboczem drogi i postanawiają udzielić jej pomocy. Niespodziewanie, na opuszczonym odcinku drogi pojawia się czarny furgon i próbuje zepchnąć ich auto z drogi. Przepychanki kończą się uszkodzeniem samochodu, więc dalszą drogę do jakiejkolwiek cywilizacji muszą oni przebyć piechotą. Trafiają na pobliskie ranczo „The Web”, na którym wita ich mężczyzna imieniem Spider...

Już sam początek filmu zdradza, że będziemy mieli do czynienia z kolejną odsłoną sztampowego do bólu slashera. Pierwsze sceny filmu to jakby połączenie „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” i pierwszej części „Wzgórza mają oczy”. Typowy schemat mieszkańców miasteczka na pustkowiu, którzy wydają się turystom dziwakami, bo zachowują się tak jakby wiedzieli, że za chwilę coś się wydarzy. Coś co na długo pozostanie w pamięci ocalałych, a powracające wspomnienia wcale nie będą miłe.... Fabuła jak po sznurku prowadzi do wydarzeń oczywistych, plusem jest w tym przypadku to, że twórcy nie silili się na wydłużanie oczekiwania na rzeź niepotrzebnymi scenkami. W opisywanym filmie to, co zdarzyć się musi, dzieje się na szczęście szybko.

O ile fabularnie i treściowo film nie ma nam już nic do zaoferowania, o tyle warsztatowo pozostaje bardzo nierówny, a i da się w nim wyczuć chęci twórców do lekkiego ubarwienia historii. Wtrącenie scen w klimacie tej z grą w rzutki, czy mężczyzną w kociej masce wywołuje uśmiech i łagodzi nieco przewidywalność filmu. Dzięki tego typu wtrąceniom, po kolejnym oczywistym fragmencie, chce się film oglądać dalej. Takie sceny są nieustannie przeplatane z tym co oglądaliśmy we wspomnianych wcześniej, klasycznych już produkcjach. Trzeba przyznać, że niektóre ujęcia czy całe sceny są skopiowane kropka w kropkę.

Nierówne jest też aktorstwo, to prezentowane przez bohaterów pozytywnych jest żadne. Nieco lepiej wypadają na tym polu czarne charaktery. Ekipa Spidera może też nie wykazuje jakiegoś nadzwyczajnego kunsztu, ale posiadanie w niej „prawdziwków” w stylu Floyda, urozmaica nieco całą masę schematycznych zachowań i rozluźnia atmosferę filmu. Całe szczęście, że twórcy nie silili się na zrobienie „poważnego” obrazu.

Kolejnym wartym uwagi elementem jest strona wizualna. Należy pamiętać, że jest to produkcja video, nie niosąca ze sobą jakiegoś przesadnie wysokiego budżetu. Niewątpliwym plusem jest zatem coraz rzadziej spotykane „niedomówienie” w scenach krwawych, z których przecież każdy slasher składa się w największym stopniu. To, co mogłoby być zbyt „gumowe” albo nadmiernie przesycone cudownymi efektami CGI, jest po prostu przez kamerę pomijane. Wszystkie najbardziej krwawe czyny odbywają się tuż obok, a kamerzysta chociaż bardzo się stara stoi zawsze nie z tej strony, z której powinien. Wyrazy uznania za ten sposób podejścia do tematu.

„Blood Ranch” nie zaskakuje, ale też – zakładając, że poruszamy się ściśle wewnątrz tej konkretnej estetyki – bardzo nie rozczarowuje. Jest po prostu jednym z wielu. Poszukując informacji na temat opisywanego filmu napotkałem na bardzo surowe oceny widzów. No cóż, każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Film na pewno wybitny nie jest, ale czy warto o nim pisać, że jest poniżej krytyki? Nie sądzę, jednak to każdy z widzów musi ocenić sam.

Screeny

HO, BLOOD RANCH HO, BLOOD RANCH HO, BLOOD RANCH HO, BLOOD RANCH HO, BLOOD RANCH HO, BLOOD RANCH

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dość szybko rozwijająca się akcja
+ muzyka
+ umiejętne wybrnięcie z niskiego budżetu, jeśli chodzi o efekty gore
+ kilka zabawnych scen

Minusy:

- bardzo wtórny, wręcz kalka klasycznych slasherów
- absolutnie przewidywalny
- nierówny pod względem aktorskim
- produkcja na potrzeby wypożyczalni, z założenia zrealizowana „po najmniejszej linii oporu”

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -