Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HAUNTED

HAUNTED

Nawiedzony

ocena:5
Rok prod.:1995
Reżyser:Lewis Gilbert
Kraj prod.:USA / Wielka Brytania
Obsada:Aidan Quinn, Kate Beckinsale, Anthony Andrews, Alex Lowe, John Gielgud
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Rzadko kiedy do produkcji filmu grozy angażuje się taką liczbę znanych i cenionych twórców, jak miało to miejsce w przypadku obrazu „Haunted”. Reżyserem filmu został Lewis Gilbert, który wcześniej nakręcił chociażby trzy odsłony przygód Jamesa Bonda – „Żyje się tylko dwa razy”, „Szpiega, który mnie kochał” oraz „Moonraker”. Scenariusz do filmu powstał na podstawie powieści „Nawiedzony”, autorstwa lubianego w naszym kraju Jamesa Herberta. Za produkcję „Haunted” odpowiedzialny był sam Francis Ford Coppola, zaś w rolach głównych wystąpili tacy aktorzy Aidan Quinn, Kate Beckinsale oraz John Gielgud. Czy zaangażowanie tylu znakomitości zawsze owocować musi powstaniem filmowego arcydzieła czy choćby takiego obrazu, który nie uleci z pamięci zaraz po zakończeniu seansu? Oczywiście, że nie i „Haunted” jest tego doskonałym przykładem. Bo co prawda w fabule wymyślonej przez Herberta tkwił potencjał, przez zbyt konserwatywne i akademickie podejście do konwencji grozy został on roztrwoniony.

Głównym bohaterem brytyjskiego horroru jest David Ash, profesor psychologii, którego zarówno misją jak i specjalizacją jest racjonalne wyjaśnianie zjawisk powszechnie nazywanych nadprzyrodzonymi. Pewnego dnia mężczyzna dostaje list, w którym starsza kobieta prosi go o uwolnienie od dręczących ją od dłuższego czasu duchów. Profesor początkowo ignoruje prośbę, ale po zastanowieniu postanawia upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – pomóc cierpiącej staruszce oraz przy okazji odwiedzić miejsce, w którym spędził pierwsze kilka lat swojego życia. Po przyjedzie do Edbroock bohater szybko uświadamia sobie, iż ofiara nawiedzeń to lekko zdziwaczała starowinka. W tym przekonaniu utwierdza go dorosłe już rodzeństwo zamieszkujące ze swą nianią (ową staruszką) okazałą posiadłość rodową w Edbroock. Jednak kiedy profesor Ash próbuje zbliżyć się do pięknej Christiny Mariell, w międzyczasie odkrywa, iż w domostwie rzeczywiście dochodzi do nadprzyrodzonych manifestacji.

Gilbertowi chodziło zapewne o stworzenie filmu stylowego, takiego, jakie kręciło się w latach 60. ubiegłego wieku – ze starannie nakreślonymi postaciami, niespieszną narracją oraz z klimatem niesamowitości z wolna sączącym się najpierw z oddali, jakby niepostrzeżenie, by pod koniec stać się najważniejszym elementem świata przedstawionego. Cała filmowa rzeczywistość skonstruowana została w taki sposób, by służyła jako tło dla klasycznej opowieści o duchach nawiedzających bogate w historię domostwo. Akcja rozgrywa się jeszcze przed drugą wojną światową, całość dzieje się na angielskiej, zamieszkiwanej przez wyższe sfery prowincji, bohaterami są ludzie uchodzący za elitę ówczesnego społeczeństwa – znany profesor oraz troje młodych jeszcze ludzi ze znakomitej brytyjskiej rodziny. Taki zestaw wątków nie mógłby się obyć bez jeszcze jednego, wręcz kanonicznego motywu, mianowicie skrzętnie skrywanych wydarzeń z przeszłości, które zdeterminowały dorosłe życie bohaterów.

W „Haunted” dużą rolę odgrywa także romans między głównym bohaterem a Christiną Mariell. To rodzące się uczucie decyduje o tym, iż profesor Ash, mimo braku dowodów na istnienie zjawisk nadprzyrodzonych, postanawia zostać w Edbroock. To ono także motywuje mężczyznę do przeciwstawienia się dwóm ekscentrycznym braciom Christiny, których początkowa życzliwość wobec niego dość szybko przerodziła się w głęboką niechęć.

Niby więc obraz Gilberta ma wszystko to, co powinien zawierać przyzwoitej jakości straszak. Dlaczego więc jego seans nie robi na widzu takiego wrażenia, jakie powinien? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta - „Haunted” jest nudnym filmem. Poprawnie opowiedzianym, nieźle zainscenizowanym, wreszcie całkiem dobrze sfotografowanym, ale pozbawionym tego czegoś, co przykuwa uwagę do ekranu i nie pozwala ani na moment od niego się oderwać. Niemrawość początku da się jeszcze wytłumaczyć – musimy przecież poznać bohaterów, wprowadzane są kolejne wątki, kilka dłuższych ujęć pozwolić ma nam „wejść” w świat, w którym rozgrywa się akcja. Rzecz w tym, iż film pozbawiony jest dramaturgii. Aktorom nie udało się stworzyć tak przekonujących postaci, byśmy uwierzyli w ich tragedie. Historia pozbawiona jest także momentu, w którym akcja przyspieszyłaby i choćby na chwilę zawładnęła nasza wyobraźnią. W opowieści dominuje otoczka obyczajowa, co samo w sobie nie musi deprecjonować filmu grozy, ale jej miałkość i ugrzęźnięcie w stereotypach powoduje, iż widz przestaje zwracać uwagę na szczegóły budujące klimat i czeka tylko na zakończenie projekcji. Finał niby zaskakuje, bo mało kto mógłby się spodziewać takiego rozwiązania intrygi, ale że w filmie napięcia jest tyle co kot napłakał, to i końcowy twist większego wrażenia nie robi.

Dla wielu fanów kina grozy „Haunted” może być odskocznią do współczesnych horrorów – dynamicznych, agresywnie zmontowanych, z gigantyczna dawką przemocy, za to pozbawionych sensu. I dzięki temu, że film jest inny od jego teraźniejszych gatunkowych „braci” już przed seansem może zyskać swoich zwolenników. Trudno im jednak będzie przymknąć oko na scenariuszowe mielizny i brak ikry w prowadzeniu narracji.

Screeny

HO, HAUNTED HO, HAUNTED HO, HAUNTED HO, HAUNTED HO, HAUNTED HO, HAUNTED HO, HAUNTED HO, HAUNTED HO, HAUNTED HO, HAUNTED HO, HAUNTED

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezłe zdjęcia
+ piękna Kate Beckinsale
+ zaskakujące zakończenie
+ klasyczna narracja rodem z filmów z lat 60. ubiegłego wieku

Minusy:

- film jest nudny
- mało ciekawe postacie
- brak dramatyzmu
- strachu jest niewiele
- śladowe ilości napięcia

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -