Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CABIN FEVER 3: PATIENT ZERO

CABIN FEVER 3: PATIENT ZERO

Cabin Fever: Patient Zero

ocena:6
Rok prod.:2014
Reżyser:Kaare Andrews
Kraj prod.:USA
Obsada:Sean Astin, Jillian Murray, Brando Eaton, Lydia Hearst
Autor recenzji:Patryk Hertel
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Świeżutka trzecia część „Cabin Fever” kazała na siebie czekać aż dwanaście lat od premiery „jedynki” i pięć od „dwójki”, czy było warto aż tak długo czekać, to chyba nie jest dobre pytanie. Filmy nie były specjalnie kasowe, to i z kontynuacjami nikt się nie spieszył, ot co. Seria rządzi się jednak swoimi prawami, a jako miłośnik wszelkich krwawych obrzydliwości będę miał o niej całkiem dobre zdanie, niezależnie od tego, czy na nie zasługuje i z jakich pobudek dokręcane są kolejne części.

Grupa przyjaciół wybiera się w ostatnią, wolną wspólną podróż. W ich mniemaniu ma to być koniec pewnej ery, ponieważ jeden z nich lada dzień ma się ożenić. Ich wybór pada na jedną z karaibskich wysp. Niczym nie zmącone piękno tamtejszych plaż, morze alkoholu i dobre towarzystwo. Niestety przyjaciele bardzo szybko przekonują się, że na tą wyjątkową podróż wybrali bardzo złe miejsce. Poza rajskimi plażami i ciepłym oceanem wyspa ma jeszcze drugie, znacznie bardziej mroczne oblicze. Mieści się na niej laboratorium badawcze, do którego właśnie przywieziono „pacjenta zero”. Jedyną osobę, która jest odporna na tajemniczy wirus i może stanowić klucz do rozwiązania śmiertelnej zagadki.

Fabuła najnowszej odsłony „Śmiertelnej gorączki” - pod takim tytułem bowiem film dystrybuowano w naszym kraju – jest luźną kontynuacją zdarzeń, jakie miały miejsce w poprzednich częściach. W tego typu filmach zresztą na próżno jest szukać dokładnej i konsekwentnej kontynuacji. Najczęściej wydarzenia przedstawione w filmie są nastawione na widowiskowość i stanowienie pretekstu dla kolejnej fontanny krwi, a nie materiał do dalszych odniesień i rozwijania tematu. W każdej części mamy nieco inną historię opartą o ten sam schemat, innych reżyserów, innych scenarzystów. Nie ma jednak co się rozwodzić nad tym, co oczywiste. Krwawe horrory maja być krwawe, logika nigdy nie była ich mocną stroną i żadnemu fanowi nie powinno to w niczym przeszkadzać. A krwawo trzeba przyznać jest. Seria przyzwyczaiła nas do bardzo dobrego warsztatu jeśli chodzi o arsenał wszelkich obrzydliwości, a jej najnowsza odsłona w niczym poprzedniczkom nie ustępuje. Krwawość i obrzydliwość nadal pozostają domeną opowieści o tajemniczym wirusie. Jeśli po obejrzeniu „jedynki” w pamięć zapadła wam scena z goleniem nóg (z upływem lat, to w zasadzie jedyne co się pamięta), to „trójka” może wam się długo jeszcze przypominać, kiedy wasza partnerka poprosi was o pieszczoty... Jest to chyba największy plus serii, że pomimo „wirusowej” tematyki nie idzie ona w stronę survivalu, tak jak w seriach „28... później”, czy „Resident Evil”. Jest kameralnie i leniwie, nie ma gonitw do utraty tchu i strzelania do hord zainfekowanych zombie, ale dzięki temu film ma swój własny, ciekawy klimat. A strona wizualna pozostaje na bardzo wysokim poziomie. Początkowa część filmu raczy nas równowagą pomiędzy mrocznym, laboratoryjnym światem bezwzględnych naukowców, a rajskimi widokami i beztroską młodych ludzi, jednak po niedługim czasie staje się jasne, że to dwie strony tego samego medalu i że to nie słońce zaleje laboratoria, lecz wręcz odwrotnie.

Niewiadomym dla mnie zabiegiem było natomiast zaangażowanie Seana Astina do roli pacjenta zero. Nie to, żeby był złym aktorem, przeciwnie. Kiedy zobaczyłem jego nazwisko w obsadzie ucieszyłem się, jednak radość moja była krótkotrwała. Jestem z natury przeciwny szufladkowaniu aktorów, jednak jowialna twarz Astina doskonale pasuje do Samwise'a Gamgee z „Władcy Pierścieni”, nie mówiąc już o jednym z dzieciaków w „Goonies”, ale nie do „Cabin Fever”.

Wracając do samego filmu, jest to całkiem solidnie skręcona historyjka w całości podporządkowana zawartym w niej krwawym scenom. Można by długo rozprawiać o wszelkich nielogicznościach fabuły i tym podobnych niedociągnięciach, ale moim zdaniem są one tak oczywiste i niemożliwe do wyeliminowania, że pisanie o nich po prostu mija się z celem. Jeśli ktoś lubi filmy w tym stylu, to nie będzie mu to w niczym przeszkadzać, jeśli nie, to niech nie ogląda. Dla mnie jako całość ok. Najlepszy z serii.

Screeny

HO, CABIN FEVER 3: PATIENT ZERO HO, CABIN FEVER 3: PATIENT ZERO HO, CABIN FEVER 3: PATIENT ZERO HO, CABIN FEVER 3: PATIENT ZERO HO, CABIN FEVER 3: PATIENT ZERO HO, CABIN FEVER 3: PATIENT ZERO HO, CABIN FEVER 3: PATIENT ZERO HO, CABIN FEVER 3: PATIENT ZERO HO, CABIN FEVER 3: PATIENT ZERO HO, CABIN FEVER 3: PATIENT ZERO

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ krwawy i obrzydliwy
+ bardzo dobrze wykonane efekty gore
+ dobrze się ogląda (jeśli ktoś lubi filmy tego typu)

Minusy:

- nic nowego względem poprzednich części
- mimo wszystko Sean Astin, który tu zwyczajnie nie pasuje

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -