Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MISS ZOMBIE

MISS ZOMBIE

Miss Zombie

ocena:8
Rok prod.:2013
Reżyser: Sabu
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Ayaka Komatsu, Makoto Togashi, Toru Tezuka, Takaya Yamauchi, Riku Ohnishi
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Pojawienie się zombie w japońskich kinach nastąpiło dość późno, bo dopiero w 1999 r. za sprawą „Wild Zero” Tetsuro Takeuchi (choć już w 1996 r. w „Door 3” Kiyoshiego Kurosawy pojawiły się postacie przypominające żywe trupy). Film Takeuchiego, opowiadający o zespole rockowym, rozprawiającym się z pomocą magicznych gitar z hordami nieumarłych, w pewnym sensie, wyznaczył standardy dla japońskiego kina o zombie, stawiając na mały budżet, zabawę w makabrę, groteskę i na zupełnie niepoważny ton. Horrory takie jak m.in. „Junk” (2000), „Stacy” (2001), „Battlefield Baseball” (2003), „Tokyo Zombie”(2005), „Zombie Samurai” (2008), „Helldriver” (2010) czy też trylogia „Rape of Zombie: Lust of Dead” (2012-2013) trudno było uznać za straszne, za to idealnie odpowiadały takim określeniom jak: szalone, zakręcone, groteskowe, dziwaczne, a czasami po prostu głupie. Jednym, przynajmniej mi znanym odstępstwem od niepoważnej zgrywy, jakimi jest większość japońskich zombie movies, jest „Dead Girl Walking” (2004) Kojiego Shiraishiego, który ma trochę wspólnego z „Miss Zombie”: bo zarówno perspektywę zombie, jak i czarno-białe zdjęcia. Różni się jednak poruszaną tematyką i klasą artystyczną, film Sabu (Hiroyuki Tanaka) skupia się bowiem się przede wszystkim na odpowiedzi na pytanie: co czyni człowieka człowiekiem?

Świat przyszłości. Zaraza wirusa zombie została opanowana, a żywe trupy, zwłaszcza te o niskim stopniu przemiany, stały się częścią społeczeństwa człowieka. Człowiek sprowadził zombie do roli domowych zwierząt lub służących. I tak też rola przypada Sarze, która zamknięta w drewnianej skrzyni trwa do domu doktora Teramoto. „Służaca” wykonuje polecenia bez słowa; wydaje się być zupełnie niegroźna, potulna i bierna. Dla pracujących w ogrodzie robotników rodziny Teramoto okazuje się być też całkiem seksowna. Pewnego dnia Sara zostaje więc przez nich zgwałcona. Wydaje się jednak, że ani gwałt, ani codzienne obrzucanie kamieniami przez dzieciaki i kolejne ostre przedmioty wbijane w jej plecy przez nastolatków nie są w stanie wyrwać jej ze zrytualizowanego, automatycznego stylu „życia”. Dopiero śmierć Kenichiego, kilkuletniego synka Termaoto i jego żony Shizuko odmienia żałosną egzystencję Sary. Jednym ratunkiem dla chłopca jest ugryzienie przez zombie. Kenichi, rzeczywiście powraca z martwych i od tej chwili zaczyna traktować Sarę jaką swą matkę. Dziewczyna natomiast coraz częściej i więcej zaczyna przypominać sobie przeszłość, gdy była jeszcze człowiekiem.

Recenzowany obraz tym się jeszcze różni od „Dead Girl Walking”, że mimo tematyki śmierci i umierania, film Shiraishiego pozostaje horrorem, ukazującym stopniową destrukcję ciała głównej bohaterki. U Sabu właściwie nie ma tak typowych dla filmów o żywych trupach efektów gore, i choć nie brak scen przemocy, to specyficzny sposób ich ukazania nie czyni z nich atrakcji wizualnych. Dlatego warto już teraz wyraźnie zaznaczyć, że „Miss Zombie” wszystkich ortodoksyjnych fanów zombie movies może jedynie rozczarować. Zresztą równie zawiedzeni mogą być „zwyczajni” miłośnicy kina grozy, bo konwencja horroru zombiastycznego, odwołująca się do figury żywego trupa i świata, w którym stał się on istotną częścią egzystencji człowieka, jest jedynie punktem wyjścia dla historii, odbywającej się zgodnie z regułami dramatu filmowego. Niemniej wartość „Miss Zombie” dla kina grozy zasadza się na śmiałym wytyczaniu jego poszerzonych granic. Na dowodzeniu, że horror jako gatunek bynajmniej nie jest skostniałą, zamknietą strukturą, której reguły ustalono wiele lat temu i niczego nie da się w niej zmienić, lecz że jest wprost przeciwnie. Horror ze swoją niezwykłą, symbiotyczną zdolnością jest jednym z tych gatunków, który wciąż podlega ewolucji, wciąż się zmienia, rozwija. I rozwija się m.in. dzięki takim film jak „Miss Zombie”.

Jako się rzekło obraz Sabu jest zrealizowana w myśl zasad drmatu filmowego. Jego istotą jest konflikt między postaciami oraz związane z jego przebiegiem silne emocje, towarzyszące zarówno bohaterom, jak też widzom. Zasadniczy konflikt, z który mamy do czynienia w „Miss Zombie”, ma niejako dwa poziomy odniesienia. Dotyczy bowiem stosunku otoczenia do protagonistki filmu, Sary oraz jej relacji z Shizuko, żoną Teramoto i matką Kenichiego. Na pierwszym ze wspomnianych poziomów opowieść Sabu jest historią obcości i wyobcowania. Bez wątpienia postać Sary nie ma za zadanie straszyć widzów, czy też budzić obrzydzenie, ale przekazywać treści metaforyczne. W tym sensie jest ona przede wszystkim figurą Obcego. Obcy/Inny często pełni funkcję lustra, odbijającego wszystkie społeczne fobie, lęki i patologie i tego rodzaju funkcję możemy dostrzeć w „Miss Zombie”. Film, ukazując lęk mieszkańców oraz powiązaną z nią agresje, niewątpliwie wpisuje się w temat stosunku społeczności do Obcego, pełnego ksenofobi i rasizmu. W pewnym sensie te reakcje są uzasadnione, ponieważ Sara okaże się rzeczywistym zagrożeniem dla mieszkańców miasteczka. Ale okaże się zagrożeniem również dla rodziny dr Termoto.

Drugi poziom odniesień dostrzegalny w obrazie Sabu, to konflikt na linii Sara-Shizuko. Jest to przede wszystkim starcie na niwie macierzyństwa. Kenichi przebudzony ze zmarłych wskutek ugryzienie przez Sarę, symbolicznie zostaje przez nią „urodzony” i to właśnie ku niej zwraca się chłopczyk, uznając ją za swoją, „nową” matkę. Lecz matka dotychczasowa, Shizuko nadal czuje się matką i zamierza walczyć o swego syna. Tym bardziej zmotywowana jest do walki o dziecko, że Sara zabiera Shizuko nie tylko syna, lecz także męża. Jednakże waga konfliktu z Shizuko opiera się przede wszystkim na wprowadzeniu w sposób naturalny wątku odzyskiwania przez Sarę człowieczeństwa, wychodzenia z cienia obcości, nieznanego i nieludzkiego. Pod wpływem przebudzunego za sprawą Kenichiego macierzyństwa, upodobniona do bezwolnej marionetki, Sara zacznie odzywkiwać własną wolę, sens „życia” i pamięć a finał sugeruje, że także współodczuwajacą duszę. Przekaz jest bowiem czytelny: miarą człowieczeństwa jest nie tylko pamięć (a dla kobiety dodatkowo macierzyństwo), lecz zdolność do bezinteresownego poświęcenia.
-
Stawanie się istotą ludzką ma w „Miss Zombie” wymiar nie tylko filozoficzny, ale również głęboko emocjonalny. Obraz Sabu jest jedynym z nielicznych zombie movies, którego główny bohater, żywy trup, budzi sympatię, współczucie i całe mnóstwo pozytywnych emocji. Rzecz jasna, to wynik sposobu przedstawienia zombie-bohaterki, której charakteryzacja jest nad wyraz oszczędna oraz fragmentarycznego filmowania jej twarzy, zazwyczaj w półmroku. Bowiem celem twórców nie jest wywoływanie w widzu strachu czy obrzydzenia, ale właśnie emocji, pozwalających na identyfikację z protagonistką. I to się faktycznie udaje, mimo iż bohaterka właściwie nie wypowiada ani słowa. Bez wątpienia to zasługa odtwarzającej postać Ayaki Komatsu, która do wyrażania emocji i uczuć swej bohaterki, wykorzystuje – jak w teatrze no – całą swą postać: gesty, zmiany ułożenia sylwetki, sposób chodzenia, poruszania rękoma. Mimo iż Komatsu praktycznie nie korzysta z podstawowego narzędzia aktorskiego, jakim jest twarz, udaje się jej stworzyć kreację w każdym najdrobniejszym geście wiarygodną.

Ale „Miss Zombie” to nie tylko niegłupia, pełna zadumy fabuła, lecz także idealnie zgrana z treścią strona formalna. Kameralny obraz, z wyjątkiem kilku końcowych minut, w całości zrealizowany w czarno-białej tonacji, pełen impresjonistycznych zdjęć, w których ciemność skontrastowana zostaje z jasnymi plamami światła nadaje przedstawionym zdarzeniom odrealnionego, poetyckiego charakteru. W sukurs obrazom przychodzi intrygująca, ascetyczna ścieżka dźwiękowa z niepokojącym, świdrującym umysł odgłosem szorowania szczotką po kamiennej posadzce (czynność, którą wykonuje w filmie Sara). Dźwięk ten symbolizuje zarazem zniewolenie bohaterki, jak też zdzieranie jej „potwornej” powierzchowności, odkrywającej pod nią ludzką naturę.

„Miss Zombie” to wyjątkowy obraz. Nie tylko jest jednym z najoryginalniejszych filmów o zombie, lecz nade wszystko obrazem przewrotnym, dowodzącym, że każda konwencja, nawet najbardziej wyeksploatowana w rękach artysty może przynieść zaskakujące rezultaty. Zdumiewające jest również, że wszystkie warstwy filmu Sabu są ze sobą w niemal perfekcyjny sposób zsynchronizowane, a obraz sprawia wrażenia przemyślanego w najdrobniejszych szczegółach. Oczywiście horrorowi konserwatyści będą marudzić, ale gatunek grozy nigdy by się nie rozwijał, gdyby schlebiał tylko im gustom. Dla miłośników horroru, szukających czegoś więcej niż krwawej, bezrefleksyjnej rozrywki, „Miss Zombie” będzie trafnym wyborem.

Screeny

HO, MISS ZOMBIE HO, MISS ZOMBIE HO, MISS ZOMBIE HO, MISS ZOMBIE HO, MISS ZOMBIE HO, MISS ZOMBIE HO, MISS ZOMBIE HO, MISS ZOMBIE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden z najoryginalniejszych zombie movies w dziejach
+ dramat jako metoda na uszlachetnienie horroru o żywych trupach
+ mimo kameralnego charakteru i świadomego ascetyzmu, pełna emocji historia
+ impresjonistyczna, poetycka strona wizualna
+ rewelacyjna, niema kreacja Ayaki Komatsu jako zombie
+ perfekcyjne zgranie treści i formy
+ skłania do stawiania ważkich pytań o naturę człowieka

Minusy:

- konwencja zombie movie jest tutaj tylko pretekstem
- dla widzów oczekujących jedynie rozrywki będzie to raczej nieoglądalny film

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -