Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:RAMBLER, THE

RAMBLER, THE

Wędrowiec

ocena:6
Rok prod.:2013
Reżyser:Calvin Reeder
Kraj prod.:USA
Obsada: Dermot Mulroney, Lindsay Pulsipher, Natasha Lyonne, James Cady
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Życie to kręta i wyboista droga. Pesymiści twierdzą, że i tak wszyscy umrzemy. Optymiści zauważają pozytywne aspekty życia. A realiści? Rodzimy się i przez kilkanaście lat rodzice decydują o naszej ścieżce życiowej, choć potem większość z nas samodzielnie wybiera zawód i karierę. Odchodzimy z domu rodzinnego, znajdujemy się na rozwidleniu, drogi nasze i rodziców rozchodzą się, po to, by zbiec się ze szlakiem, na którym napotkamy przyszłą żonę lub męża. W końcu nadejdzie kres wędrówki – śmierć. Jakże to prosty szablon do opisania ludzkiego losu. Droga, autostrada bywa wykorzystywana przez twórców, jako fundament dla filmów. Dla jednych to tylko punkt wyjścia służący do skonstruowania fabuły pełnej pościgów, gagów i humoru, jak choćby w słynnym „Mistrz kierownicy ucieka” Hala Needhama. Inni twórcy podchodzą już nieco bardziej filozoficznie jak choćby David Lynch w „Prostej historii”.

„Wędrowiec” to przedstawiciel kina drogi, w którym nie zobaczymy zapierających krew w żyłach pościgów, a samochody i inne środki transportu odgrywają drugoplanową rolę. Bohaterem obrazu Calvina Reeda jest tajemniczy mężczyzna, który po czterech latach spędzonych w więzieniu wychodzi na wolność. Po powrocie do domu mężczyzna czuje się wyobcowany, mimo iż odzyskuje pracę dawną pracę w sklepie, to nie może dogadać się z szefową. Jego dziewczyna w czasie gdy go nie było zaszła w ciążę z innym. Mężczyzna wyrusza w drogę do Oregonu, w którym czeka na brat i nowa praca.


Czy fabuła recenzowanego obrazu z czymś wam się kojarzy? Macie rację. To wspomniana powyżej „Prosta historia”, czyli najspokojniejszy i „najgrzeczniejszy” obraz Dawida Lyncha. Podstawowe różnice szkieletu fabularnego są nieznaczne. Bohaterowie obu obrazów udają się w podróż, aby spotkać się z rodziną. U Lyncha jej powodem jest chęć pogodzenia się, bohater Reedera chce dołączyć do swojego brata, pracować u niego, poznać bratanka, który ma się dopiero narodzić. Wiek, czy powód wyprawy to drobna różnica, pojawia się jednak znacznie większa – to stylistyka. O ile „Prosta historia” to obraz nietypowy dla Lyncha, wypadek przy pracy, choć w pozytywnym (przynajmniej dla mnie) tego słowa znaczeniu, to recenzowany film jest znacznie bliższy pozostałej twórczości reżysera „Zagubionej autostrady”.

Oddech Davida Lyncha jest obecny niemal w każdym kadrze „Wędrowca”. Fabuła toczy się na zapyziałej prowincji, jak to zwykle u Lyncha bywa, w miejscu, które istnieje gdzieś obok nas, tuż za rogiem. Takie odnosimy wrażenie, niezależnie od tego, czy mieszkamy w Ameryce, czy tylko mamy o niej jakieś własne wyobrażenie. Oczywiście w kinie drogi trudno mówić o jednym takim miejscu, czyli w tym wypadku chodzi raczej o asfaltową drogę i jej okolicę. Ciekawe, iż Lynch potrafi wywołać taki efekt także u mieszkańców Europy. Zaraz, zaraz, przecież to nie jest recenzja „Miasteczka Twin Peaks” czy„Blue Velvet”. Łatwo można się jednak pomylić opisując obraz Reedera. To jest niestety znaczna wada - „Wędrowiec” to taki „Lynch dla ubogich”. Wiem, że brzmi to bardzo negatywnie, ale jak spojrzycie na ocenę obok, zobaczycie aż sześć czaszek. Dlaczego?

„The Rambler” to bardzo udana podróbka Lyncha. Fabuła nakreślona się bardzo sprawnie, choć Reederowi nigdzie się nie spieszy. Akcja jest prowadzona stosunkowo powoli. To właściwie zestaw różnych epizodów, przygód Ramblera. (kolejny ukłon w stronę „Prostej historii”). Niektóre śmieszą, jeżeli zrozumiemy specyficznie nakreślony humor, inne potrafią przerazić lub wywołać obrzydzenie. Wszystko w dodatku utopione w surrealistycznym bajorku dziwnych i nierealistycznych scen. Reeder potrafi skutecznie zdezorientować widza, co do tego, co jest prawdziwe dla głównego bohatera, a co tylko mu się śni. Tajemniczy mężczyzna (za co skazany?), który na drodze prowadzącej do brata spotyka różnych dziwaków, spośród których najistotniejszą rolę odgrywają „dziewczyna” i szalony naukowiec. Ich obecność w jego podróży nie jest incydentalna, w odróżnieniu od pozostałych postaci. W dodatku te dwie osoby mają wpływ na losy głównego bohatera.

Ów efekt odrealnienia Reeder uzyskuje na kilka sposobów. Czasem scena kończy się obudzeniem się ze snu, innym razem po prostu następuje przeskok fabuły – tak jakby ktoś wyciął kawałek taśmy filmowej. Zaskakują dziwne pojawiające się na niebie światła, którym towarzyszy specyficzny dźwięk. Wymieniać można więcej.

Obsada aktorska niestety nie jest atutem obrazu, tym bardziej że w zamyśle twórców było wykreowanie całego wachlarza dziwaków. Cóż, częściowo to się udaje, często jednak za sprawą kostiumów i budowy fizycznej zatrudnionych aktorów. Brak w tym ich zasługi. Krytyka dotyczy głównie postaci pobocznych, bo Delmot Mulruney (wędrowiec) i Lindsay Pulsipher (dziewczyna) wypadają bardzo dobrze. Problem sprawia James Cady jako naukowiec. Może to tylko moje wrażenie, ale twórcy najwyraźniej pragnęli zrobić z niego Toma Waitsa – to nie tylko podobna fizjonomia obu panów, ale charakterystyczny kapelusz. Naukowiec odziany jest również w brudny i zakrwawiony kitel. To właśnie wpłynęło na nazwanie przeze mnie „Wędrowca” Lynchem dla ubogich. Bowiem wyobraziłem sobie nieco inna obsadę, między innymi z prawdziwym Tomem Waitsem. Mogłoby wyjść bardzo ciekawie. Z drugiej strony mało znani aktorzy i lokacje prezentujące mniej lub bardziej zdewastowane miejsca nadają recenzowanemu obrazowi specyficzny klimat. Scenografia i efekty również zdradzają, że nie mamy do czynienia z bardzo wysokim budżetem. Jednak są wykonane zaskakująco dobrze.

„Wędrowiec” z pewnością nie należy do łatwych lektur, więc widz przyzwyczajony do prostych odpowiedzi raczej nie powinien się za niego zabierać. Wielbiciel grozy zbyt wiele nie znajdzie dla siebie. Owszem pojawiają się sceny mroczne i krwawe, a także świetnie nakreślony motyw szalonego naukowca. To jednak elementy większej całości, wędrówki głównego bohatera. Jego droga jest kręta i wyboista. Surrealistyczne kino drogi – to taki „potworek”, który zachwyci lub odrzuci. Wybór należy do ciebie.

Screeny

HO, RAMBLER, THE HO, RAMBLER, THE HO, RAMBLER, THE HO, RAMBLER, THE HO, RAMBLER, THE HO, RAMBLER, THE HO, RAMBLER, THE HO, RAMBLER, THE HO, RAMBLER, THE HO, RAMBLER, THE HO, RAMBLER, THE HO, RAMBLER, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ tematyka
+ surrealizm
+ ciekawy wachlarz bohaterów
+ intryguje
+ scenariusz

Minusy:

- trudny w odbiorze
- gra niektórych aktorów drugoplanowych
- podróbka Lyncha

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -