Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DROGA W ŚWIETLE KSIĘŻYCA

DROGA W ŚWIETLE KSIĘŻYCA

Droga w świetle księżyca

ocena:5
Rok prod.:1972
Reżyser:Witold Orzechowski
Kraj prod.:Polska
Obsada:Mieczysław Voit, Juliette Mayniel, Jerzy Zelnik, Emil Karewicz
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Proza Ambrosego Bierce'a – klasyka noweli fantastycznej - jest w naszym kraju mało znana. Za prekursorów literackiej grozy, słusznie zresztą, uznaje się Edgara Allana Poe albo Howarda Philipa Lovecrafta. Już tylko przy specjalnej okazji wspomina się o twórczości takich autorów jak Matthew Gregory Lewis, Shirley Jackson, Ernst Theodor Hoffmann czy Ambrose Bierce. Teksty tego ostatniego – przez krytykę postrzeganego jako jednego z pierwszych literatów, którzy grozę i naturalizm wykorzystali w opisie pionierskiego życia w Północnej Ameryce – stały się kanwą scenariusza „Drogi w świetle księżyca”, polskiego filmu grozy wyreżyserowanego przez Witolda Orzechowskiego.

Jego akcja rozgrywa się w latach trzydziestych XIX wieku, kiedy po klęsce powstania listopadowego na terenie zaboru rosyjskiego carscy urzędnicy intensyfikują proces rusyfikacji. Po latach spędzonych na studiach za granicą do rodzinnej posiadłości przybywa Juliusz, mody mężczyzna zachłyśnięty ideałami romantyzmu. Na miejscu dowiaduje się, iż ojciec wbrew wcześniejszym przyrzeczeniom ożenił się po raz drugi. Jego wybranką została młoda i piękna Katarzyna. Juliusz zobaczywszy macochę, od razu się w niej zakochuje. To od niej dowiaduje się, iż posiadłość nawiedzana jest przez ducha. Z czasem wychodzi na jaw, iż to zjawa matki chce zemścić się na mężu i jej nowej żonie za to, że złamana została przysięga dana jej, kiedy była umierająca.

Jak wynika z wywiadów udzielonych przez Orzechowskiego prasie filmowej, „Droga w świetle księżyca” miała być klasycznym horrorem o duchach. W trakcie prac nad scenariuszem twórcy filmu postanowili jednak najważniejszym wątkiem uczynić miłość między młodym mężczyzną a rozpalającą jego zmysły macochą. Nie znaczy to jednak, iż konwencję grozy całkowicie wyrugowano z filmowej opowieści – niepokojące syna widmo zmarłej matki będąc przeciwwagą dla poczynań żywych, dopełnia fabułę i stanowi koło zamachowe dla wielu wydarzeń.

Bardzo istotnym elementem świata przedstawionego w obrazie Orzechowskiego jest kontekst historyczny – otóż upadające gospodarstwo Henryka, ojca Juliusza, to alegoria losu Polski i Polaków po powstaniu listopadowym. Zniechęcony daremnym zrywem narodowowyzwoleńczym ziemianin pragnie budować swą niezależność i niepodległość przez ciężką pracę w swoim majątku. Przeciwstawieństwem dla pozytywistycznego ducha Henryka uczyniono jego syna Juliusza – typowego romantyka, artystę, wreszcie indywidualistę szukającego podniet w zakazanej miłości oraz w tym co niesamowite i nadprzyrodzone. Cały film zresztą wręcz zbudowany został na odniesieniach do polskiego romantyzmu. Mamy bowiem dwór, na którym ciąży klątwa, znajdujące się nieopodal ruiny zamku, cmentarze, spoglądające z luster zjawy, wreszcie artystę zmagającego się z coraz bardziej natarczywymi wizjami.

I to wszystko udało się pokazać Orzechowskiemu w sposób intrygujący i wiarygodny. Rzeczywiście jest w jego filmie coś z ducha romantyzmu – z jednej strony typowo polskie dwory, dyskusje ziemian o utraconej Rzeczpospolitej oraz gorączkowa, naznaczona brzemieniem tragizmu miłość. Cała historia przesycona jest pesymizmem. Mowa jest o przegranym powstaniu, majątek polskiego szlachcica lada chwila straci jakąkolwiek wartość, głównego bohatera dręczą mary, których wspólnym mianownikiem jest śmierć (w znaczeniu dosłownym – oznaczającej odejście matki i przepowiadającej los kochanki, jak i metaforycznym jako symbol przegranego zrywu oraz ojczyny, która przestała istnieć). Ale też w obrazie Orzechowskiego nie brakuje romantycznych pierwiastków, którym hołdowała Europa. Mam tu na myśli zamiłowanie do tego co niesamowite i nadnaturalne, jak również wizję artysty, jako wybrańca, kogoś, kto uprawniony jest do stawiania siebie ponad wszystkich.

Ów literacki, momentami nawet teatralny sztafaż nie wzbudzałby irytacji, gdyby od początku do końca był zabiegiem formalnym mającym z jednej strony budować świat znany tylko z kart opracowań historycznych, z drugiej zaś uczynić opowieść kompletniejszą, wzbogaconą o dodatkowe konteksty i znaczenia. Historyzm oraz osadzenie akcji w konkretnej przestrzeni kulturowej (w przypadku obrazu Orzechowskiego chodzi o romantyzm) mogłoby uczynić produkcję tylko ciekawszą, gdyby reżyser zdecydował się, jakiej konwencji miałby być podporządkowane filmowe wydarzenia. „Droga w świetle księżyca” nie przekonuje bowiem ani jako film historyczny, a ani jako opowieść o tragicznej miłości, nie mówiąc już o rasowym horrorze. Jak na kino grozy za mało w produkcji Orzechowskiego elementów czyniących historię emocjonującą i mocno oddziałującą na wyobraźnię, za dużo zaś odwołań zarówno do tragicznych losów Rzeczypospolitej w XIX wieku jak i do gorących sporów dotyczących tego, w jaki sposób Ojczyzna miałaby odzyskać swą utraconą wolność. Co prawda aż gęste od pesymizmu i lęku wizje głównego bohatera mogą robić wrażenie, jest ich jednak za mało, by uczynić film choćby niepokojącym, są tylko szczyptą szaleństwa mającą w oczach odbiorcy dodać filmowej historii trochę niesamowitości. Duch matki głównego bohatera napędza akcję i pojawia się, by skomplikować życie Juliana, ale na pewno nie sprawia, iż my, odbiorcy, przelęknieni będziemy mocno zaciskać palce. Pojawieniu się zjawy nie towarzyszy bowiem napięcie charakterystyczne dla konwencji grozy. Twórcy potraktowali tę postać nie jak element fabuły kreujący atmosferę zagrożenia, a jak kolejnego bohatera, którego historia jest jeszcze jednym wątkiem rozbudowującym filmową opowieść.

„Droga w świetle księżyca” Orzechowskiego jest kolejną polską opowieścią grozy ubraną w szaty kina kostiumowego. Dlaczego kolejną? Nie przypominam sobie, aby któryś z naszych horrorów nakręconych w latach 1945-1989 osadzony był realiach dla twórców współczesnych. Albo były to adaptacje klasyków (np. Poe, Grabiński), albo filmowe wydarzenia rozgrywały się nie później niż w dwudziestoleciu międzywojennym. To, że kulturalni decydenci z epoki słusznie minionej wszystkiego co metafizyczne i fantastyczne nie lubili, dzisiaj jest jasnym i oczywistym. Ale może chodziło też o to, że zbyt wielu ówczesnych odbiorców grozę pokazaną w dekoracjach siermiężnego socjalizmu mogłoby odczytać jako metaforę komunizmu. O tego rodzaju kinie nawet nie można było wtedy myśleć, nie mówiąc już o realizacji tak szalonych konceptów.

Screeny

HO, DROGA W ŚWIETLE KSIĘŻYCA HO, DROGA W ŚWIETLE KSIĘŻYCA HO, DROGA W ŚWIETLE KSIĘŻYCA HO, DROGA W ŚWIETLE KSIĘŻYCA HO, DROGA W ŚWIETLE KSIĘŻYCA HO, DROGA W ŚWIETLE KSIĘŻYCA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nieźle się ogląda
+ niektóre sceny mogą wzbudzić niepokój
+ scenografia
+ aktorstwo (Voit, Mayniel, Zelnik)

Minusy:

- zdecydowanie bardziej melodramat niż horror
- gdyby wyrzucić z niego elementy horroru, film nie straciłby na tym
- dla niektórych literackość filmu i jego odwołania do filozofii epoki mogą być niestrawne
- to kolejny polski horror kostiumowy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -