Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CHAIN LETTER

CHAIN LETTER

Chain Letter

ocena:4
Rok prod.:2009
Reżyser:Deon Taylor
Kraj prod.:USA
Obsada:Bai Ling, Brad Dourif, Brian Tee, Betsy Russell, Clifton Powell
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Tego, że włodarze Stanów Zjednoczonych wykorzystują sieć telekomunikacyjną do szpiegowania obywateli, domyślano się od dawna. Edward Snowden swoją opowieścią o programie PRISM tylko nadał wiarygodności tym podejrzeniom. Jeśli Amerykanie w imię bezpieczeństwa narodowego podsłuchują swoich krajan (i nie tylko), dlaczego nie miałyby tego robić służby innych państw? Ale pracownicy służb specjalnych są tylko ludźmi, dlatego też, jak uczy współczesna historia wielu krajów, wywiady nie raz borykać się musiały z niebezpiecznym zjawiskiem potocznie zwanym „wyciekiem”. Tajne informacje dostaję się w niepowołane ręce, a wtedy ktoś dostaje możliwość kontrolowania lub nawet wpływania na pewną ilość osób. Owa hipotezę jako punkt wyjścia dla całej opowieści postanowił uczynić Deon Taylor w filmie „Chain Letter”.

Bohaterami tego slashera jest grupa przyjaciół uczęszczających do jednego z amerykańskich college’ów. Pewnego dnia brat jednej z dziewczyn w symbolicznym akcie zemsty za wyśmiewanie się z niego wysyła do znajomych siostry e-maila będącego częścią łańcuszka internetowego. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, iż autorem widomości jest psychopata, który nie spocznie, póki zaszlachtuje ostatniego adresata łańcuszka.

Gdyby nie cała internetowo-medialna otoczka, mielibyśmy do czynienia z wręcz typowym slasherem, w którym opętany żądzą zabijania oprawca zasadza się na grupę nastolatków. W wielu tego typu filmach ofiarami są do bólu infantylni studenci lub licealiści, którzy poza alkoholem, marihuaną i seksem świata nie widzą. U Taylora jest trochę inaczej. Jego bohaterowie to zwykli młodzi ludzi, dla których wirtualny świat jest integralną częścią tego realnego, elementem rzeczywistości, bez której oni nie wyobrażają sobie życia. I za sprawą jednego nieprzemyślanego kliknięcia ta przestrzeń przemienia się w śmiertelną pułapkę. Ich katem okazuje się człowiek nie tylko znający się na torturach, lecz także niczym ryba w wodzie poruszający się w świecie wirtualnym.

I tak jak w wielu slasherach mieliśmy do czynienia z dziwaczną postacią przestrzegającą dziatwę przed niebezpieczeństwem (najczęściej był to lekko szurnięty i „posunięty” przez wiek tubylec), tak i w „Chain Letter” mamy podobną personę. Jest nim prof. Smirker, spec od współczesnych mediów, całkiem nieźle zagrany przez znanego fanom horroru Brada Dourifa. To on na wykładach przestrzega studentów, iż dzisiaj wolność i anonimowość należy rozpatrywać tylko i wyłącznie w kontekście mitu. Dla naszych bohaterów jest to oczywiście abstrakcja – jak bowiem można żyć bez smartfonów, internetu i portali społecznościowych? Trudno im zrozumieć fakt, iż tak jak kiedyś niebezpieczeństwo kryło się mroku zalegającym pośród leśnych ostępów, tak dzisiaj śmierć czaić się może po drugiej stronie łącza internetowego.

Ale ów dydaktyzm i delikatne moralizatorstwo to tylko tło dla mordów dokonywanych przez szaleńca na grupie amerykańskich studenciaków. O tym jak typowa jest fabuła w „Chain Letter” i jak mocno trzyma się wypracowanych, by nie powiedzieć wyświechtanych, schematów pisać nie będę, bo w przypadku teen slashera wypominanie braku oryginalności świadczy o merytorycznej indolencji recenzenta. W slasherze oprócz efektownych zgonów i budzącego grozę oprawcy ważne jest budowanie napięcia. Bez tego elementu film oglądałoby się bez satysfakcji, jaka powinna towarzyszyć śledzeniu poczynań psychopaty polującego na rozwydrzone dzieciaki. Całość powinno oczywiście wieńczyć efektowne starcie „bad guy’a” z głównym bohaterem. U Taylora tego wszystkiego zabrakło. W kwestii rozpisania bohaterów tak, by stanowili coś więcej niż tylko padlinę, nie popisali się ani scenarzysta, ani reżyser. To jednowymiarowe kukiełki, które w odpowiednim momencie mają efektownie zejść. Dlatego też na ich zgony patrzy się bez emocji. Całość opowiedziana została w dość ślamazarnym tempie, poszczególne sekwencje nie łączą się coś, co oglądałoby się choć z umiarkowanym zainteresowaniem. Zabrakło filmowi Taylora intrygującego spoiwa wypełniającego tę część historii, która traktuje o obyczajowych perypetiach bohaterów. Bo tak naprawdę bardzo dobrze zrobione są tylko te sceny, w których psychopata morduje swe ofiary. Tu nie zabrakło zarówno pomysłu (sceny w garażach robią wrażenie), dramatyzmu jak i dbałości o to, by od strony technicznej były one jak najlepiej zrobione. Między nimi jednak nie ma nic ciekawego, niczego co wyróżniałoby „Chain Letter” spośród setek podobnych mu filmów.

Z czystym sumieniem obraz Deona Taylora polecić mogę jedynie tym widzom, którzy rozmiłowani w slasherach rozkładają film na czynniki pierwsze i doszukują się w drobiazgach gatunkowych smaczków. Ich seans „Chain Letter” powinien usatysfakcjonować. Dla innych, poszukujących w kinie grozy przede wszystkim godziwej i emocjonującej rozrywki, film Taylora będzie kolejnym odgrzewanym kotletem, który na dodatek podany został w mało zachęcający sposób.

Screeny

HO, CHAIN LETTER HO, CHAIN LETTER HO, CHAIN LETTER HO, CHAIN LETTER HO, CHAIN LETTER HO, CHAIN LETTER HO, CHAIN LETTER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ zachęcający do oglądania wstęp
+ wszystkie sceny mordu
+ brutalność
+ przemyślenia dotyczące roli internetu w życiu człowieka

Minusy:

- momentami jest nudno
- brak napięcia
- mało ciekawe postacie
- nie emocjonuje tak, jak powinien to robić slasher

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -