Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SADAKO 3D 2

SADAKO 3D 2

Sadako 3D 2

ocena:4
Rok prod.:2013
Reżyser:Tsutomu Hanabusa
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Miori Takimoto, Kokoro Hirasawa, Koji Seto, Yûsuke Yamamoto, Satomi Ishihara
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zarzynanie serii „The Ring-Krąg” ciąg dalszy. W 2012 r. na ekranach japońskich kin pojawił się po siedmiu latach przerwy kolejny sequel, a właściwie próba ustanowienia nowej odnogi serii opowieści o przeklętym filmie wideo oraz o klątwie Sadako. „Sadako 3D” w reżyserii Tsutomu Hanabusa powstał tylko z jednego powodu: aby zarobić na czymś, co niegdyś się sprawdziło. „The Ring-Krąg” Hideo Nakaty z ponad sto trzydziestoma milionami dolarów zysku stał się najbardziej kasowym horrorem w historii japońskiego kina grozy zaś cała seria licząca łącznie z amerykańskimi remake`ami i jednym koreańskim, siedem filmów – setki milionów dolarów, stając się światowym fenomenem. „Sadako 3D”, jak każdy film, powstający dla kasy, a nie z pasji okazał się pod względem artystycznym porażką, ale co gorsza zawiódł także pod względem finansowym (niecałe siedemnaście milionów dolarów i czterdzieste czwarte miejsce na liście japońskiego box office`u za rok 2013). Dlaczego zatem japońscy producenci zdecydowali się na kontynuację „Sadako 3D”? Nie mam pojęcia. Ale wiem, że trzeciej części już nie będzie, bo horror o Sadako z liczbą dwa w tytule zarobił jeszcze mniej: marne siedem milionów dolarów.

„Sadako 3D 2” jest kontynuacją wątków z części pierwszej. Akane Ayukuwa, bohaterka pierwszego filmu, w której duch Sadako pragnął się odrodzić w fizycznej postaci, rodzi śliczną dziewczynkę imieniem Nagi. Po urodzeniu matka znika w nie do końca jasnych okolicznościach zaś wychowaniem dziecka zajmuje się jej ojciec, Takanori oraz jego siostra, studentka psychologi Fuko. Nagi wyrasta na cichą, zamknietą w sobie dziewczynkę, teskniącą za swoją nieobecną matką. Wkrótce jednak w zachowaniu bratanicy Fuko zaczynają pojawiać się dziwne objawy: dziewczynka spędza cały czas na rysuwaniu niepokojących rysunków, na których powtarza się obrazek długowłosej postaci. Zaniepokojona Fuko zabiera Nagi do swej wykładowczyni psychologii, która stwierdza to samo, co przeczuwa Fuko: dziewczynka jest wyjątkowa, ale i niebezpieczna. Gdy zaczynają się mnożyć tajemnicze zgony osób, z którymi Nagi miała kontakt, jednym wyjściem dla Fuko jest ustalenie, kto faktycznie jest matką jej bratanicy. Ślady prowadzą do Sadako.

We wstępie do tej recenzji zapytałem o to, dlaczego japońscy producenci, mimo kiepskiego wyniku finansowego, zdecydowali się po raz drugi wyłożyć pieniądze na film Tsutomu Hanabusy (reżyser obu części „nowej Sadako”). Ale podobne pytanie mógłbym zadać sobie: dlaczego po fatalnej „jedynce”, odważyłem się sięgnąć po „dwójkę”? Na pierwsze pytanie nie znam odpowiedzi, na drugie odpowiedź jest może i naiwna, ale szczera. Ponieważ, odpowiadając cytatem ze znanego wiersza, „nic dwa razy się nie zdarza”, a poza tym nadzieją powiało także z trailera. Z perspektywy obejrzanego filmu Hanabusy mogę stwierdzić, że prawdziwość poezji oraz sugestywność trailerów sprawdza się najwyżej w połowie. „Sadako 3D 2” jest lepszym filmem, w tym znaczeniu, że przedstawia, wtórną, bo wtórną, ale sensowniejszą historię. Bo prezentuje się ciekawiej wizualnie, a nieznośne straszenia widzów komputerową Sadako, wyskakującą z różnych elektronicznych urządzeń, jest oszczędniejsze (co nie znaczy – mniej prymitywne). Choć gwoli ścisłości: nie tyle samą Sadako, co jej atrybutami, czyli włosami, które na tyle się usamodzielniły, że stały się niemal ekwiwalentem tej ikony horroru. Oczywiście nadal jest to siermiężne, ordynarnie sztuczne CGI, ale przynajmniej w dawce, którą da się znieść.

A jednak nawet z komputerową grozą można sobie poradzić, o czym możemy się przekonać na przykładzie bodaj najlepszej sceny grozy w „Sadako 3D 2”. Mam na myśli ten fragment, w którym Nagi ujawnia swą demoniczną moc i pragnie się dostać do zabarykadowanej w swym pokoju Fuko. Przytoczyłem tylko jej „pierwszą część”, bowiem scena ta jest zbudowana na dobrze znanej kinu grozy zasadzie podwójnej kulminacji. Zasada ta polega najkrócej mowiąc na budowaniu sceny wokół dwóch momentów kulminacyjnej ewokacji grozy, np. nagle coś wyskakuje na bohatera/bohaterkę, powodując przestraszenie widza. Scena jednak się nie kończy i gdy wydaje się, że nie czeka na widza już żadna podobna atrakcja, dochodzi do drugiej kulminacji. W „Sadako 3D 2” wszystkie sceny zrealizowane są wedle powyższej zasady, ale tylko we wspomnianym przez mnie fragmencie twórcom udało się zaskoczyć odbiorcę (ok, może nie odbiorcę, ale mnie).

Największym jednak atutem nowego horroru Hanabusy nie są jednak kwestie techniczne (aczkolwiek kilka scen jest ładnie, nastrojowo sfilmowanych), lecz tzw. „element” ludzki, czyli aktorzy, a dokładnie aktorka. Ma ledwie siedem lat, ale zdążyła zagrać w kilku serialach telewizyjnych i w dwóch filmach (razem z „Sadako 3D 2”). Nazywa się Kokoro Hirasawa. Jeśli pamiętacie, a nie sposób zapomnieć, kreację Eun See-woo z koreańskiego horroru „Telefon”, to rola Kokoro jest japońskim odpowiednikiem tego fenomenalnego występu. Być może młodziutka aktorka nie jest aż tak bardzo przerażająca, jak jej koreańska koleżanka, niemniej niewiele jej ustępuje w swej kreacji. Nagi, czyli postać, którą odtwarza siedmiolatka, pojawia się w filmie w dwóch wersjach: demonicznej i niewinnej, słodkiej. W obu jest na sto procent wiarygodna, bo dzieci nie grają swych postaci, ale po prostu nimi są. Dlatego też zazwyczaj lepiej wypadają od dorosłych aktorów (co akurat w przypadku „Sadako 3D 2” sprawdza się, niestety, bez wyjątku.

Niestety na powyższym wyliczeniu kończą się zalety sequela sequela Hanabusy. Ostatnie dwadzieścia minut niszczy ten nawet strawny horror serią fabularnych głupot i bzdur oraz – co jest zabójcze – dla kina grozy – dawką wzruszenia. Hanabusa stosuje bowiem niezrozumiałą taktykę: zamiast intensyfikować grozę wraz ze zbliżaniem się do finału, on intensyfikuje wzruszenie (przynajmniej takie było założenie). Nic też dziwnego, że finał, choć rozlewa w nim morze krwi, jest najbardziej rozczarowującym momentem filmu, a czary goryczy dopełnia fakt, że nie pojawia się w nim Sadako. Słynny duch nie pojawia się zresztą też w pozostałych scenach, więc albo twórcy filmu uznali, że wystarczy pokazać jej komputerowe włosy, albo o niej zapomnieli. Ale być może spora część widzów nawet nie dotrwa do finału, bowiem Hanabusa, z kilkoma nielicznym wyjątkami, wciąż stosuje całą masę statycznych scen, bez polotu zainscenizowanych. Fabuła, choć jak rzekłem sensowniejsza niż w „Sadako 3D”, ale tylko do owych końcowych minut, co nie znaczy, że we wcześniejszych etapach czeka na nas coś więcej ponad wytarte klisze i banał (np. bohaterkę gnębią wyrzuty sumienia, bo nie uratowała umierającej matki).

„Sadako 3D 2” jest więc ostatecznie kolejnym niepotrzebnym sequelem. Rzecz jasna, ten film, jak i poprzedni powstał dla widzów, którzy byli za młodzi albo w ogóle się jeszcze nie urodzili, w roku 1998 r., gdy swą premierę miał oryginał Hideo Nakaty. Sadząc jednak po marnym komercyjnym odzewie, chyba nawet oni nie są zainteresowani śledzeniem losów stworzonej w komputerze Sadako, która zresztą w drugiej części nawet nie pojawia się osobiście.

Screeny

HO, SADAKO 3D 2 HO, SADAKO 3D 2 HO, SADAKO 3D 2 HO, SADAKO 3D 2 HO, SADAKO 3D 2 HO, SADAKO 3D 2

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ do momentu ostatnich dwudziestu minut, film lepszy niż „jedynka'
+ w jednym lub dwóch momentach można podskoczyć
+ jedna albo ze dwie sceny sfilmowane z wyczuciem grozy
+ Kokoro Hirasawa jako demoniczna i niewinna zarazem Nagi

Minusy:

- wtórność, klisze i banał
- wciąż wykorzystywane kompletnie bez inwencji efekty CGI
- nużący sposób opowiadania
- natłok fabularnych głupot pod koniec filmu
- fatalny finał
- film o Sadako bez Sadako?! hańba!

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -