Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TRUE DETECTIVE – SEZON 1.

TRUE DETECTIVE – SEZON 1.

Detektyw

ocena:9
Rok prod.:2014
Reżyser:Nic Pizzolatto
Kraj prod.:USA
Obsada:Woody Harrelson, Matthew McConaughey, Michelle Monaghan, Tory Kittles, J.D. Evermore
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Serialowy biznes ma się świetnie. Nie dość, że pompuje się tam ogromne pieniądze, które jeszcze dwadzieścia lat temu pozostawały w sferze marzeń, to jeszcze produkcje małego ekranu coraz częściej przyciągają wielkie hollywoodzkie nazwiska i wyglądają jak najlepsze obrazy kinowe. Jednym z ostatnich serialowych hitów jest wyprodukowany przez stację HBO „True Detective”, mroczna historia balansująca między kryminałem a horrorem z Woody’m Harrelsonem i Matthew McConaughey’em w rolach głównych.

Luizjana. Kraina niekończących się bagien i mokradeł, którą przecina rzeka Missisipi. Według wierzeń, siedlisko wampirów. Tu czas jakby stanął w miejscu. Rozklekotane domostwa i dziurawe drogi pośrodku niczego są świadkiem okrutnych wydarzeń. W brutalny sposób zostaje zamordowana młoda kobieta, której wciśnięto na głowę poroże i koronę cierniową, a na plecach wymalowano tajemniczy znak. Do śledztwa zostają przydzieleni ekscentryczny Rusty Cohle (McCounaughey) i mający zamiłowanie do kobiet Martin Hart (Harrelson). Wszystko wskazuje na to, że zbrodnię popełniono na tle okultystycznym. Szybko okazuje się, że to nie jedyna śmierć w tej okolicy. Obaj detektywi nie tylko będą musieli rozprawić się ze złem, nękającym Luizjanę, ale również z własnymi demonami.

„True Detective” to serialowy wehikuł czasu, w najlepszym znaczeniu tego słowa. Przez swą mroczą atmosferę w wielu miejscach przypomina takie produkcje, jak „Milczenie owiec”, „Siedem”, czy osławione „Miasteczko Twin Peaks”. Fabuła rozdarta jest 17-letnią perspektywą czasową i naprzemiennie oglądamy wydarzenia z przeszłości i teraźniejszości. Co więcej, sceny śledztwa rzeczywiście wyglądają, jakby były kręcone w latach 90-tych. Główne pytanie, „kto zabił?”, już na początku schodzi na drugi plan, a ważniejsze staje się ustalenie tego, co tak naprawdę się stało, że po siedemnastu latach Cohle jest starganym przez życiem pijaczyną, a Hart łysiejącym panem z brzuszkiem i żaden z nich nie pracuje już w policji. Oczywiste jest bowiem, że ma to związek z prowadzonym śledztwem i poszukiwaniem mordercy.

„Detektyw” to także majstersztyk pod względem charakterologicznym. Główni bohaterowie nie tylko porywają swą wyrazistością, ale również każdy z nich ma do powiedzenia własną, naznaczoną piętnem bólu, upadku i cierpienia, historię. Konstrukcja postaci i dialogi są tu widowiskiem same w sobie. Obok tego wszystkiego dostajemy misterną intrygę, co rusz podsuwającą nowe tropy, wskazówki i poszlaki, będące swoistą grą z widzem. W sieci powstały nawet specjalne strony i społeczności, gdzie analizuje się detale poszczególnych epizodów i intertekstualne odniesienia serialu. Już w tym momencie „True Detective” jest popkulturowym fenomenem ze swoją własną mitologią, porównywalną z „The X Files”, „Twin Peaks”, czy „Lost’em”. Naznaczony postgotycką wrażliwością, z krwawymi intrygami, otoczką tajemnicy, sadystycznymi osobnikami, rozprzestrzeniającym się złem i przestrzenią labiryntu (patrz finał), serial odwołuje się również do klasyki weird fiction, umieszczając w centrum swojej opowieści dwa słowa klucze: „Carcosę” i „Króla w żółci”, które aż do teraz rozpalają wyobraźnię odbiorców. Ale produkcja Nica Pizzolatto pod wierzchnią warstwą mrocznego crime thrillera skrywa także filozoficzne pytania o tożsamość człowieka i jego miejsce we współczesnym świecie. Widzowie, lubujący się a akademickich dysputach, znajdą tu dobry materiał do dalszych rozważań.

„True Detective” epatuje szarzyzną i brudem, które kontrastują z sielskimi, zielonymi krajobrazami Luizjany. Wszystko układa się jednak w jedną, spójną mozaikę, w której wszystko jest na swoim miejscu – od linii fabularnej, poprzez zdjęcia, bohaterów, dialogi, świetną ścieżkę dźwiękową, a skończywszy na hipnotyzującej czołówce. Drobnym mankamentem serialu wydaje się jego zakończenie. Po długim wodzeniu widza za nos, podsuwaniu coraz to nowych tropów i budowaniu intertekstualnych odniesień, do finału wdziera się lekki banał. Nic Pizzolatto, twórca „Detektywa”, skwitował to krótko: to nie jest serial, który próbuje cię przechytrzyć. Mimo wszystko, trudno oprzeć się wrażeniu, że z nadmuchiwanego do granic możliwości balonu oczekiwań, w końcówce zwyczajnie uchodzi powietrze. Nie zmienia to jednak faktu, że „True Detective” to serial wybitny i zarazem jedna z najlepszych propozycji małego ekranu ostatnich lat. Połączenie kryminału, dramatu i horroru z dopasowanym w najdrobniejszych szczegółach scenariuszem i gwiazdorską obsadą sprawdzają się tu znakomicie. Produkcja ta to także doskonały przykład tego, w którą stronę zmierza współczesna telewizja. Szczęśliwie dla nas, jest w niej miejsce na mrok i grozę.

Screeny

HO, TRUE DETECTIVE – SEZON 1. HO, TRUE DETECTIVE – SEZON 1. HO, TRUE DETECTIVE – SEZON 1. HO, TRUE DETECTIVE – SEZON 1. HO, TRUE DETECTIVE – SEZON 1. HO, TRUE DETECTIVE – SEZON 1. HO, TRUE DETECTIVE – SEZON 1. HO, TRUE DETECTIVE – SEZON 1.

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz
+ zdjęcia
+ aktorstwo
+ realizacja
+ intertekstualne odniesienia
+ konstrukcja postaci i dialogi

Minusy:

- nieco banalny finał

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -