Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WORLD`S END, THE

WORLD`S END, THE

To jest już koniec

ocena:5
Rok prod.:2013
Reżyser:Edgar Wright
Kraj prod.:Japonia / USA / Wielka Brytania
Obsada:Simon Pegg, Nick Frost, Paddy Considine, Martin Freeman, Pierce Brosnan, David Bradley, Rosamund Pike, Eddie Marsan
Autor recenzji:Arleta Wojtczak
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Niezwykle rzadko zdarza się, że polskie tłumaczenie tytułu oddaje jednocześnie istotę filmu. Sukces tym bardziej bolesny w kontekście: memento co oglądasz. Wszystko wskazywać by mogło, że tak doświadczony reżyser, jakim jest niewątpliwie Edgar Wright, mający na swoim koncie „Wysyp żywych trupów” z 2004 roku do spółki z Simonem Peggiem, grającym tu też jedną z głównych ról, będą mieli do zaprezentowania coś więcej. Zwycięzcą okazał się jednak angielski czarny humor, mianujący obraz horrorem… Z przymiotnikiem „komediowy”.

Trudno właściwie orzec, czy to horror, czy komedia. Nawet przeciętny kinoman jest w stanie wymienić kilka tytułów, w których połączenie obu gatunków dawało miłe dla oka rezultaty. Może nie na miarę kina ambitnego, ale jako przyjemna rozrywka z pewnością. Tym razem coś nie do końca zagrało. A szkoda, bo obraz miał spory potencjał, który jednak rozmywał się z każdym kolejnym promilem.

Zacznijmy od obsady reżysersko-aktorskiej. Wszyscy z całkiem niezłym doświadczeniem zawodowym i jako tacy wiedzieć powinni, co robić na planie. Tym bardziej, że fabuła niezbyt skomplikowana. Ot, życiowy nieudacznik o dumnie brzmiącym nazwisku, Gary King, postanawia zebrać swoją paczkę ze studenckich czasów, by raz jeszcze przejść z nimi na koniec świata. I to dosłownie. Trasa bowiem wiedzie przez 12 pubów, którego zwieńczeniem jest tytułowy Koniec Świata. I choć pierwsze podejście sprzed 20 lat zakończyło się klęską, nasz bohater uznaje je za najpiękniejsze chwile w swoim życiu. Kolejne, tym razem uwieńczone sukcesem podejście ma być remedium na to, co wydarzyło się wcześniej. Bo jak mawiają po każdym końcu świata przychodzi nowy, już w lepszej wersji.

Mamy więc kolejny fabularny obrazek, gdzie pięciu panów w wieku średnim, niepomnych, że zdrowie już nie takie jak kiedyś, rusza na podbój życia. I tu zaskakująca in plus kontastacja. Bohaterowie bardziej niż starych zgredów przypominają znaną już piątkę z Liverpoolu. I choć w tle ani razu nie usłyszymy Lennona, to niemal cała muzyka pojawiająca się w obrazie jest z gruntu brytyjska. Na marginesie zresztą, soundtrack pozostaje jednym z najciekawszych elementów filmu. Ot warto pooglądać, żeby sobie posłuchać. Jakie jest naszych szalonych w wieku średnim rozczarowanie, kiedy okazuje się, że choć miasteczko stoi tam gdzie stało, to jednak z mieszkańcami nie do końca wszystko jest w porządku. Wraz z kolejnymi kuflami piwa, panowie odkrywają jego mroczną tajemnicę. Mało, powoli dociera do nich, że i cały ludzki gatunek czeka mała apokalipsa. Szkoda jedynie, że w wydaniu, które zaproponowane zostało już nam na ekranach cztery dekady temu w „Żonach ze Stepford” Bryana Forbesa. I to w dużo ciekawszej formie. Stylizacja jest tak nachalna, że odnosi się wrażenie, iż to, co nie zostało zawarte w ostatecznej wersji tamtego obrazu, przetransponowano tutaj. Bo też idea, jeśli można o takowej mówić, pozostaje ta sama. Stwórzmy sobie doskonały świat, gdzie nie będzie chorób, starości i wszyscy żyć będą pięknie, wiecznie i szczęśliwie.

Z pewnością ”The World`s End” jest zjadliwy, jeśli zaproponuje się go mało-, w danym momencie, wymagającemu odbiorcy. Z pewnością można go też nazwać horrorem ( skoro nota bene okrzyknął go tak jeden z czołowych zagranicznych portali), jeśli pokaże się go fanom komedii romantycznych. Bo też pewne elementy z kina grozy zostały zachowane. W tak jednak nachalnie komediowej konwencji, tryskająca zewsząd niebieska krew bardziej kojarzyć się z krajaniem smerfów, niż najeźdźców z innej planety. Podobnie narastające napięcie skutecznie rozcieńcza ilość wypitego przez bohaterów alkoholu. I właściwie trudno powiedzieć, czy rzecz dzieje się naprawdę, czy też mamy do czynienia ze stadium delirycznym.

Boli też, że na pierwszy i w miarę wciągający fragment obrazu trzeba czekać do ostatnich scen. Panowie chyba w większości wytrzeźwieli i na pożegnanie zafundowali widzom fragment kina, na jakie czekał przez ostatnie kilkadziesiąt minut. I choć zakończenie dalekie jest od happy endu, to napawa nadzieją, że być może w następnych tego typu filmach będzie lepiej.

Screeny

HO, WORLD`S END, THE HO, WORLD`S END, THE HO, WORLD`S END, THE HO, WORLD`S END, THE HO, WORLD`S END, THE HO, WORLD`S END, THE HO, WORLD`S END, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ angielski akcent
+ muzyka
+ znośny jako komedia

Minusy:

- scenariusz
- Żony ze Stepford 2
- niebieska krew

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -