Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BAD MILO!

BAD MILO!

Bad Milo!

ocena:6
Rok prod.:2013
Reżyser:Jacob Vaughan
Kraj prod.:USA
Obsada:Ken Marino, Gillian Jacobs, Peter Stormare, Patrick Warburton, Toby Huss
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Obejmij swojego wewnętrznego demona”
Tagline „Bad Milo!”

Duncan (Ken Marino) to trzydziestoparolatek, który cierpi na poważne zaburzenia trawienne. Od lekarzy słyszy jedno: mniej stresu. Łatwo się jednak mówi, skoro jego praca czyni go kłębkiem nerwów, a on sam jest drenowany przez korporacyjną strukturę. Jakby tego było mało, jego żona pragnie dziecka, co staje się przedmiotem nacisków ze strony najbliższych Duncana. Kiedy jednak z odbytu mężczyzny wychodzi oślizły demon, z wielkimi czarnymi oczyma i ostrymi jak brzytwa zębami, jego świat staje na głowie…

Jacob Vaughan, reżyser filmu, przenosi nas do nostalgicznej ery lat 80-tych, gdzie triumfowały gumowate potwory i różnej maści rozbiegane stworki. Tutaj pomysł wyjściowy zahacza o kuriozum – w trzewiach dorosłego faceta mieszka jego wewnętrzny demon, co skutkuje dla niego poważnymi problemami z wypróżnianiem się. Można więc przypuszczać, że gdy stwór opuszcza ciało swego gospodarza (co odbywa się w mało poetycki sposób), Duncan powinien czuć ulgę. Nic bardziej mylnego, bo demon jest egzekutorem wszelkich lęków i niechęci Duncana, zostawiając za sobą jedynie ludzkie zwłoki. Co więcej, okiełznanie istoty wcale nie jest łatwe. Aby zaprzyjaźnić się z demonem, mężczyzna wybiera marchewkę zamiast kija, idąc za radą swego terapeuty, który podpowiada mu, że musi nawiązać z nim więź. Tym oto pokrętnym schematem podąża fabuła filmu Jacoba Vaughana, dekorując go gagami sytuacyjnymi i rubasznymi dialogami. Bo mimo że „Bad Milo!” balansuje między horrorem a komedią, to zdecydowanie bliżej mu tego drugiego. Patrząc na film z poważnym przymrużeniem oka, można potraktować ulgowo wszelkie naiwności scenariuszowe i niedociągnięcia, które trudno zamieść pod dywan. Z drugiej jednak strony, humorystyczny wydźwięk tej produkcji nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla przedzierającej się z ekranu, co jakiś czas, nudy.

„Bad Milo!” to obraz, który stał się kultowy już na etapie produkcji i w kategorii cheese movies z pewnością będzie dobijał do górnej skali ocen. Problem z tym filmem polega na tym, że adresowany jest do relatywnie wąskiej grupy odbiorców i niejako ze swej definicji zakłada pewne niedoskonałości. Co więcej, wszystkie fabularne twisty służą jedynie wprowadzeniu na scenę pokracznego demona, aby napawać się widokiem gumowatej istoty rodem z epoki VHS. Oglądając film, można poczuć swego rodzaju dysonans. Bo mimo, że Vaughan przemawia do nas poetyką kiczu lat 80-tych, to jednak obraz solidne obleczony jest w szaty współczesności, a te dwie płaszczyzny nie do końca ze sobą współgrają. Szczęśliwie dla „Bad Milo!”, w roli głównej znalazł się Ken Marino, który wraz z „trzewiowym potworem” skrada całą atencję widza. A robi to na tyle dobrze, że udaje mu się maskować pozostałe niedociągnięcia produkcji.

Oceniając „Bad Milo!” jako atrakcję piwnego wieczoru „złych filmów”, niewątpliwie należałoby mu przyznać wysoką notę, natomiast dla widzów szukających grozy w bardziej klasycznym wydaniu, produkcja ta może okazać się zwykłym rozczarowaniem. Dla poprawienia nastroju, można jednak obejrzeć. Zwłaszcza, jeśli uważacie życie za podłego drania. Milo jest bowiem w stanie rozprawić się z każdymi rozterkami, by na koniec zniknąć tam, gdzie słońce nie dochodzi.

Screeny

HO, BAD MILO! HO, BAD MILO! HO, BAD MILO! HO, BAD MILO! HO, BAD MILO! HO, BAD MILO!

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ gumowaty stwór
+ humor
+ zwariowany pomysł wyjściowy
+ Ken Marino

Minusy:

- trochę przynudza
- naiwny
- adresowany do relatywnie wąskiej grupy odbiorców

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -