Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PANIC BUTTON

PANIC BUTTON

Panic Button

ocena:8
Rok prod.:2011
Reżyser:Chris Crow
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Scarlett Alice Johnson, Jack Gordon, Michael Jibson, Elen Rhys, Joshua Richards
Autor recenzji:Arleta Wojtczak
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Dlaczego ludzie oglądają złe filmy? – Bo wierzą, że wśród całej masy utartych do bólu schematów znajdą coś, co ich jeszcze zaskoczy. Że są treści, które można eksplorować w sposób nowatorski, bez wspomagania braków fabularnych popisami grafików komputerowych i cudami najnowszej techniki. Bo wśród twórców są jeszcze postaci, które potrafią ze zlepków popkultury stworzyć coś nowego. I na tym właśnie polega magia kina.

Z pozoru „Panic button” wydaje się być obrazem bardziej niż wtórnym. Opiera się bowiem na oklepanym już motywie zamkniętego pomieszczenia, wykorzystania magii tzw. social mediów oraz everymanów ze skazami. Dla Chrisa Crowa te schematy na szczęście okazały się jedynie punktem wyjścia do opowiedzenia całkiem przekonującej historii.

Koncepcję zamknięcia głównych bohaterów w jednym pomieszczeniu trudno nazwać oryginalną. Chyba że ktoś przypadkiem nie widział „The Cube” lub jednego z setek podobnych z wariacjami na temat. Tutaj jednak wybrańcy trafiają do lecącego ku bliżej nieokreślonemu celu samolotu. Nawet jeśli uda się wyważyć zamknięte drzwi, to i tak za nimi czeka śmierć. Pytanie, co gwarantuje pozostanie w środku? Klaustrofobiczna poprzeczka zostaje podniesiona o poziom wyżej. Zamknięta czwórka, a właściwie piątka może jedynie miotać się między ścianami i wierzyć, że ma jeszcze jakikolwiek wpływ na to co ma, bądź co może jeszcze nastąpić. A wybór pozostaje niewielki, kiedy nawet nie wiadomo, kto tak naprawdę jest kapitanem latającego statku. Jak do tej pory jedynym bodaj obrazem, który nazwać można horrorem, i który wykorzystał ten wątek są nieszczęsne „Węże w samolocie” Davida Ellisa. Sam motyw zresztą bardziej znany jest z kina akcji.

Z elementami obrazów spod znaku kopa i karabinu twórcy zresztą romansują dość otwarcie i tym razem paradoksalnie in plus. Dzięki temu udało się uniknąć scen w stylu gore, który jak się okazuje nie zawsze musi towarzyszyć klaustrofobii. Choć bardziej od sensacji pasuje tu określenie cyberterroryzm w wersji horror. Czwórka fanów portali społecznościowych nie dość, że zostaje odcięta od swoich ulubionych zabawek, to jeszcze trafia w ręce nowego wcielenia pana Jigsawa. Ten zamiast maski przywdziewa postać ekranowego krokodyla i zamienia wymyślne narzędzia tortur na system zerojedynkowy. Sensem całego pojedynku jest walka wpływów między realem, a kreacjami, jakie stworzone zostały w sieci. Dwie kobiety i dwóch mężczyzn z pozoru nie łączy nic. Istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że w prawdziwym życiu mogliby się kiedykolwiek spotkać. Sieć jednak zdaje się rządzić własnymi prawami. Zwycięstwo w internetowym konkursie sprowadza do jednego samolotu tych z pozoru zwykłych everymanów. Gra, która zaczyna toczyć się za zamkniętymi drzwiami odsłania ich prawdziwe oblicza. Świat za monitorem komputera wydawał się być na tyle bezpieczny i anonimowy, że właśnie w nim z ekshibicjonistyczną radością dzielili się bądź też dokonywali swoich małych grzeszków. Każdy z bohaterów w cyberprzestrzeni stawał się bogiem własnego, prywatnego świata. Pozostaje jednak pytanie, na ile te dwa życia można ze sobą rozdzielić. Czy w dobie tak daleko posuniętych rozwiązań informatycznych naprawdę jedynym świadkiem jest klawiatura? Stworzone przez nich schizofreniczne światy w niewielkiej przestrzeni samolotu zdają się wreszcie spotykać i uderzać w swoich nosicieli ze zdwojoną siłą. Kto tak naprawdę jest wszystkiemu winien? Jigsaw stworzył swoją grę, by zrewanżować się za wypadek oraz dać lekcję pokory tym, którzy nie doceniają wartości życia. W cyberświecie zagadka działań Aligatora przez długi czas pozostaje nieznana. Nie znaczy to jednak, że nie ma ona swojej logiki, czy też jest mniej istotna. Szczególnie, jeśli najważniejsza staje się nie tyle przemoc fizyczna, co zaatakowanie ofiary jej własną bronią.

„Panic button” narusza wiele schematów, do jakich przywykło kino ostatnich lat. I chwała mu za to. Niestety obrazowi momentami brakuje nieco finezji. Przy całej pomysłowości film też jest dość płaski w sensie emocjonalnym. Zostaje zbudowane napięcie, które już niemal do końca filmu nie zmienia się w żadnym kierunku, co też odczytane może zostać jako dłużyzny. Z niebezpiecznej mielizny wyciąga go na szczęście całkiem przyzwoite zakończenie.

I ręka do góry, kto choć raz nie wziął udziału w internetowym konkursie.

Screeny

HO, PANIC BUTTON HO, PANIC BUTTON HO, PANIC BUTTON HO, PANIC BUTTON HO, PANIC BUTTON

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Aligator
+ horror portali społecznościowych
+ pomysłowe wymieszanie schematów

Minusy:

- trochę za mało napięcia

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -